czwartek, 16 lutego 2012

płaszczyk na bis

wymoczona i wyprana jak trzeba, czyściutka i pachnąca,  kolejna wersja płaszczyka:
DSC02427 DSC02449 DSC02448
wprowadziłam parę zmian…
najbardziej widoczna:  dodatkowe  przeplatańce  na  pleckach.
kolejna to  większe taliowanie,: oprócz klasycznego już  ujmowania oczek   na bokach dzianiny, ujmowałam  oczka  na granicy  wzoru ryżowego i  warkoczy.   wypadało to akurat w miejscach , gdzie w wykrojach krawieckich pojawia  się zaszewka. dzięki temu płaszczyk ładnie przylega w okolicy  taliowo-lędźwiowej.
a guziki są trzy , nie  jeden
zużyłam siedem motków   220 wool  pochodzącej z mojego  sklepu, muszę przyznać po raz kolejny , ze    jest to   bardzo dobra wełna do   wzorów   warkoczowych -  wychodzą bardzo  ładnie, plastycznie.    i jest taki cieplusieńki:)  świetnie sprawdzi się   wiosną,    w swojej tytułowej roli
bardzo lakoniczny post wyszedł mi dzisiaj:) zarobiona jestem:)
pozdrawiam

piątek, 10 lutego 2012

cudo na cztery fajerki

przyjechała:)
moja piękna asystentka d/s  wełen…
DSC02095
czyli: muszę  poważnie pomyśleć o urządzeniu porządnej pracowni, gdzie będę mogła sobie  farbować i chlapać po ścianach do upojenia i bez szkód  większych. tak  już mam , ze  kiedy mnie    tzw. wizja  i szał artystyczny złapie, to  barwnik leje  się  gęsto i często…  na mnie , na meble, na ściany… i  żadna folia nie pomoże…
stanowczo i  bezwzględnie:  fleja (oficjalna wersja: Artystka)  musi pracować w miejscu odosobnionym;)
teraz  muszę tylko   namówić Pana  Męża , żeby mi to  wszystko ładnie poskładał w  zgrabną i bezpieczną całość: mam butlę gazową, reduktorki, węzyki i inne jakieś  tam  dysze,  czy  jak to się tam zwie.
nie mogę się już doczekać:) 
przyjazd kuchenki  to  w końcu jakiś  pozytywny akcent, bo  Smok nie odpuszcza . chociaż ja nie wiem ,czy po tym co zrobił może nosić taką dumną nazwę – jak dla mnie to on chrząka nieco .  zepsuł mi  kołowrotek! bezczelnie  nadwyrężył mi drewienko  biegnące od  pedałków  do  napędu i pękło sobie  cicho jęcząc. ja mu popalę kadzidełka!  prędzej stos ułożę!
żeby się uspokoić, nadmienię że  płaszczyk skończony…  osiąga  w  zlewie dojrzałość  do  pełnej prezentacji.
DSC02302 
a ja siedzę teraz jak cielę,  bo  nie wiem za co się złapać. miał być Abalone  ale w międzyczasie przyjechał  do Zagrody Kid Classic  Rowana i bardzo mocno zachwiał moim  postanowieniem:) i na dokładkę nadużyłam  Ravelry  i Etsy
jestem dzisiaj jak  ten osiołek  pomiędzy żłobami:)))
pozdrawiam

czwartek, 2 lutego 2012

Rok Smoka… i długo!

w  teorii  Rok Smoka zapowiada się tak:
Jako talizman smok dodaje odwagi i pomaga rozwinąć skrzydła w biznesie. Przynosi dobre pomysły i szczęśliwe zbiegi okoliczności. Iść za tchnieniem smoka lub podążać smoczą ścieżką to popularne określenia powodzenia i stabilnego rozwoju. Smok symbolizuje powiększający się dobrobyt, pomyślne transakcje i spotkania z ludźmi, którzy mogą nam pomóc i z którymi dobrze jest współpracować. Jego figurka przyda się w 2012 roku tym osobom, które chcą przyspieszyć bieg swojej kariery lub które zaczynają pracę w nowej branży. Smok pomaga mocniej stanąć na nogi tym, którzy doświadczyli bankructwa lub wyciągają się z długów. Ulubionym kolorem smoków jest złoty i czerwony, obydwa uważane w Azji za przynoszące szczęście i wspomagające siły życiowe. W 2012 roku warto się w nie ubierać, a w złoto-czerwonych teczkach dobrze jest trzymać ważne dokumenty i rachunki.
W Azji uważa się, że smoki są władcami pogody i żywiołów. Ich ulubionym atrybutem są kadzidła, których dym snuje się na wietrze i mile drażni wielkie smocze nosy. W 2012 pal kadzidła na potęgę, bo ich zapach dobrze przyciąga bogactwo. Najlepiej robić to między godziną 7.00 a 9.00 rano, bo te godziny uważane są za porę smoka. Nie marnuj też w domu wody, bo to ulubiona smocza substancja.
żródło:  czary.pl
i to mi się podoba, i to lubię:)
u mnie jednak zawsze musi być  z urozmaiceniami… zawirowania  na łączach jakieś, albo   niechcący nabroiłam niewąsko  i  karmiczne  ramię  spuszcza mi łomot
otóż:
kolejno, zaraz  po sobie   popsuły się: lodówka, zmywarka , odkurzacz i drukarka. następnie:  myjąc  "ostrożnie” nóż  od  robota kuchennego    porządnie  nadcięłam sobie opuszkę palca wskazującego , tak, ze   dzierganie  i inne czynności dnia codziennego stały się    raczej bolesne. o pisaniu  nie wspomnę ….  oprócz tego ,ze  bolało , to wściek   z powodu wcześniejszych  wydarzeń miałam  tak wielki  i wszechogarniający, ze wolałam trzymać się z dala  od  cywilizacji.   po jakimś czasie para  zeszła, zatem     organizuję się na nowo, ustalam priorytety.   profilaktycznie  kupię nawet  kadzidełka – jeśli smoczysko lubi – niech ma -  może weźmie się w końcu do roboty?
palec  zaś zagoił się  szybko i bez komplikacji,    mogę więc, z niekłamaną  przyjemnością dziergać dalej i nawet mam coś do pokazania:
DSC02041 
to   plecki drugiej wersji płaszczyka, pokazywanego  przeze mnie jesienią.  jak widać ,  ma dodatkowe warkoczyki  i   stanowczy  kolorek:)  pomarańczowy!
a kiedy już go skończę….. to zrobię  coś dla siebie.   zamarzył mi się ostatnio   Abalone.
ufarbowałam  nawet wstępnie  wełnę,  moje  Merino Ulubione :
DSC02069
chyba położę  sobie   te moteczki prze oczami, jako motywację  do  sprawnego  zakończenia obecnej  robótki:)

mam jeszcze jedną  sprawę: zostawiłam ją na koniec, bo ponoć najlepiej zapamiętuje się to co na początku i na końcu:
pragnę gorąco podziękować  osobom, które  zagłosowały  na mój  blog w konkursie Blog Roku.     to  dla  mnie bardzo   cenne uczucie, ze    gdzieś  tam, jest  grupka ludzi, którzy akceptują  i lubią   to,  co robię.   daliśmy radę:)    smętny , szary koniec , tym razem mnie nie dopadł:) jeszcze raz serdecznie dziękuję

środa, 18 stycznia 2012

dwie siostry estonki

ponieważ  chwilowo nic nie leci z nieba ani nie  jest  przygnębiająco buro-zgniło,  wykorzystuję  okazję  i przedstawiam dwie siostry   z jednego kłębka:
siostra starsza:
DSC01891 DSC01878
oraz siostra  młodsza, nieco mniejsza (z racji wieku) , wspomagana resztką  Kashmiru w kolorze   biało- smietankowym
 DSC01917
  DSC01922
kłębek  rodzicielski  pochodził od Małgosi, którą spotykam  na Szarotkowie.  
obie siostrzyczki mają  bardzo prosty wzór- właściwie to  wełna sama go sobie  wybrała., zazdrośnica jedna nie chciała  konkurencji:) i ja też  z reguły lubię rzeczy  proste, więc zgodziłyśmy się bez problemu.
będę się otulać  i zatulać, do wypęku:)
pozdrawiam

czwartek, 12 stycznia 2012

zaczęło się!

słowo się  rzekło: zgłosiłam się do konkursu Blog Roku, a  skoro się zgłosiłam , to wypada  powalczyć:)
bardzo proszę o Waszą pomoc, jeśli macie jakiekolwiek pozytywne skojarzenia związane z  Zagrodą i Myszą, zagłosujcie ! 

Aby zagłosować, wyślij SMS na numer 7122, w treści podając numer H00239
Koszt SMS to 1,23zł brutto.
Uwaga! W numerze bloga znak 0, to cyfra zero. Pamiętaj, także, aby nie wstawiać w SMS spacji!
głosujemy do 19  stycznia

trzymajcie kciuki,
dzierganym do góry!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

mówią, że…

… że  jednak przyjdzie. znaczy: zima przyjdzie. 
wszelkie oznaki rozmemłania i rozmiamlania odeszły   w  niebyt.  zaczęła zaś kołatać się w głowie myśl  o czapce.
hmmm…. czapka ubiegłoroczna  jakaś  taka,  niezbyt odpowiednia.  ciekawe dlaczego  wydawało mi się kiedyś ,  ze jest taka  przyjemna i twarzowa?  toż to  ostatnia maszkara!
myśl,  kochana myśl….  będzie zimno,  czółko zmarznie,  może nawet uszka… a  ta młodość twoja to już nie  pierwszej świeżości jest, trzeba  o siebie dbać ;))
na szczęście w tym  właśnie, krytycznym momencie spłynęło  łaskawie jedno z moich olśnień: jest czapka!  właściwie:  zezwłok   czapki,   wydziergany   przezornie ( któżby  się tego spodziewał?) jesienią.
znalazłam.
zszyłam.
uprałam
wysuszyłam  w tempie iście olimpijskim
i już:
DSC01685 DSC01642  DSC01678   DSC01716
DSC01735
DSC01738

technikalia:  wzór  to Kat Kim Hargreaves. . oryginalnie  czapka  wykonana jest z  Kid Classic, ale    chwilowo mam  tylko kolor beżowy ( a jakoś tak nie widzę siebie w beżu przy twarzy) więc  załatwiłam  zastępstwo. padło na  moje farbowanki: Merino Ulubione podciągnięte  z wyrzutami sumienia z  zagrodowych półek
chwilowo jestem zadowolona.  niechcący udało mi się  nawet być  na czasie z  kolorem, pomarańczowo – rudym, zdecydowanym , ale nie  oczo-wyrazistym:)
a  za rok   zapraszam do czytania posta o  tematyce zbliżonej … juz nawet mogę  podać tytuł:   “gdzie ja miałam  oczy?'”
pozdrawiam
Mysza

środa, 4 stycznia 2012

czysta próżność


Koleżanki  drogie  uprzejmie doniosły, że  piszą o człowieku.   nakazały pochwalić się niezwłocznie. 
zatem się chwalę: zerknijcie tutaj
baaaaardzo  miło mi z tego powodu , nawet  nie będę próbowała kokietować .  sympatyczne uczucie.  skrzydełka    u stóp wyrosły mi na  kilka chwil :)
nie chciałam  chwalić dnia przed zachodem słońca,  żeby  potem nie było… i tam mam   dygotki,  ze  pies z kulawą nogą   na mnie nie zagłosuje. 
w ogóle fajny dzień  dzisiaj miałam:   spotkało mnie dużo małych przyjemności :  dostałam  dobre wieści od znajomych,   czarny kot pobiegł wzdłuż drogi, a nie w poprzek,  znalazłam parę groszy, o których sądziłam, ze dawno już wydałam, a  w sklepie, w  którym robimy codzienne zakupy pojawił się ajvar
pozdrawiam

kącik wzruszeń

kącik wzruszeń

Archive

 

Zagroda dla wełnistych | Creative Commons Attribution- Noncommercial License | Dandy Dandilion Designed by Simply Fabulous Blogger Templates