maleństwa

/
2 Comments
po prostu muszę do pokazać.

kiedy wstałam rano, Małż wychodził do pracy, a dzieci ( wstają o nieludzkich porach) siedziały sobie grzeczniutko na kanapie i oglądały książeczki z cliffordem. scena jak z obrazka.
spokojnie więc udałam się do kuchni, żeby zrobić sobie poranną kawusię, tak na ocucenie. czekało mnie bowiem ważne zadanie: chorowanie! gardło bolało mnie jak jasny gwint, coś łupało w plecach i kolanach, ogólnie nie najlepiej to wszystko wyglądało.
zrobiłam co miałam zrobić, odwróciłam się i zobaczyłam pustą kanapę. od razu wiedziałam, że kroi się jakaś grubsza sprawa, bo było jakoś tak cicho....
rozejrzałam się dookoła - no tak, furtka zabezpieczająca schody była otwarta! widocznie nie zamknęłam jej schodząc.
poszłam na górę, po drodze włosy jeżyły mi się coraz bardziej, bo w dalszym ciągu było cicho....
wreszcie weszłam do pokoju Karolinki, gdzie obie córeńki oddawały się twórczości plastycznej - na swoich buziach!!
stąd taka zgoda między nimi.






ile mnie nie było? wydaje mi się, że chwilę dosłownie, bo nalałam mało wody do czajnika, więc zagotowała się szybciutko.
mam nauczkę na przyszłość: trzeba chować farby najwyżej jak się da, a nie zostawiać na biurku!

myłam je długo, łącznie z włosami. Z przedszkola wiec dzisiaj nici. jedyna korzyść - ozdrowiałam błyskawicznie. pochoruję dopiero wieczorem, po powrocie Małża z pracy.
na szczęście teraz trochę się zdrzemnęły....


You may also like

2 komentarze:

  1. BARDZO LADNY MAKIJAŻ MOŻE BĘDĄ WIZAŻYSTKAMI .JAK SCHODY ? CZY MOZNA PROSIĆ O DALSZE ZDJĘCIA? SWETEREK DLA MALUSZKA UROCZY

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha..slicznosci..kazda z nas kiedys tak wygladala ..kazda sie kiedys malowala...:) hm i faktycznie cisza nie wrozy nic dobrego...to chyba kazda mama wie..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy