pada, pada śnieg

/
4 Comments
dzień zaczął się dzisiaj dosyć przyjemnie - pada śnieg. pierwsze wrażenia są mocno pozytywne, bo wreszcie jakaś odmiana od jesiennej szaroburości. obawiam się niestety, że dobry nastrój nieco zwietrzeje podczas zakupów warzywno-owocowych na bazarku, ale na razie jest bajecznie




karolinka siedzi z nosem przyklejonym do szyby i śpiewa wszystkie znane jej zimowe piosenki.
ja nastawiam się psychicznie do ostatecznego ocieplenia roślin przed zimą, poza tym trzeba spuścić wodę z kranu do podlewania itp.
troszkę smutno mi z tej okazji, bo to już definitywnie koniec sezonu ogrodniczego... ale przezornie zaopatrzyłam się w przyjemną piłkę ręczną i jeśli będzie mi się bardzo, bardzo nudziło to zrobię sobie porządek z suchymi gałęziami:)
ale...z drugiej strony zaczyna się pora herbatek, grzańców;) i braków wyrzutów sumienia, że jest tyle pracy dookoła domu, a ja sobie siedzę i robię na drutach


co do dokonań dziewiarskich, to raczej niewiele tego. moje maluchy są chore: zakichane, zasmarkane i z gorączką. biegam więc i robię co chwilkę herbatkę z soczkiem malinowym, walczę z lekarstwami (alutka pluje bardzo energicznie!!!), ubieram, okrywam, gotuję rosołki, oklepuję, nacieram.... w nocy słucham czy wszystko w porządku. jestem padnięta! obecne pobudzenie wynika ze znacznych ilości kofeiny w moim krwioobiegu.

ale mimo wszystkich przeciwności finiszuję z coffee tunic (hehehehe), która w oryginale wygląda tak:



moja jest czerwona, jak na prawdziwą :) coffe tunic przystało. myślę, że dzisiaj ją zblokuję.



w dalszym ciągu trenuję magic loop. tym razem zrobiłam próbnego kwiatucha do filcowania. nieco toporny jegomość, bo robiony z grubaśnej wełny -freedom wool




koraliki nie są jeszcze przyszyte, bo nie wiem czy nie trzeba go jeszcze dofilcować.
chciałabym znaleźć cieńszą wełnę, która nadaje się takich zabaw, ale przyznam, że mam z tym spory kłopot.


kath- pewnie tak się skończy, że kupię prymy, chociaż przyznaję, że napaliłam się na knitpicksy. na razie odkładam jak mogę wizytę w pasmanterii, bo to zawsze wiąże się z ryzykiem niekontrolowanych zakupów:)

spręzyno - nie było aż tak bardzo tragicznie z tymi moimi przaśnymi drutami, ale nie mam porównania z niczym innym.


fiubździu - witaj! miło usłyszeć (przeczytać?) komplement od autora. co do szwów - faza maniakalna zbliża się ku końcowi :)))) i eva zostaje.


You may also like

4 komentarze:

  1. Oj, ale piekny ogrod :-) Ja dzisiaj pookrywalam swoje badyle balkonowe; troche pozno, ale moze nic im nie bedzie. Tunika super, fajne takie golfy opatulacze. Pozdrawiam cala przeziebiona rodzine :-) B

    OdpowiedzUsuń
  2. szybkiego powrotu do zdrowia zycze:).. i oby ten pozytywny bialy puszek zatrzymal sie na dluzej...tunika sliczna..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  3. oj rozumiem twoje zmeczenie, ja ostatnio nie sypiam notorycznie... odkad maly zaczal zabkowac (jak ukonczyl 5 miesiecy) mam zarwane nocki i mimo iz cztery zeby z przodu sa nadla nie spimy dobrze... dobrze poki co ze przyjmuje mamine wynalazki jak ma katarek... na razie...
    pozdrawiam cieplutko
    x

    OdpowiedzUsuń
  4. dzieciakom życzę szybkiego powrotu do zdrowia :]

    Koniecznie pochwal się co Ci wyszło z Coffee Tunic. Myślę bardzo intensywnie nad tym sweterkiem, więc tym bardziej czekam z niecierpliwością na efekty :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy