zabawy weekendowe

/
4 Comments
to fakt - jestem ostatnio marudna do granic wytrzymałości otoczenia. kryzys jakiś mam, czy co?

żeby troszeczkę się rozweselić i odupierdliwić (to właściwe określenie mojego stanu, może nie najpiękniejsze, ale najbardziej trafione), postanowiłam nauczyć się czegoś nowego i pożytecznego.
pomyślałam, że małe osiągnięcie przywróci mnie na właściwe tory:)

zaczęłam więc od filmu, który podrzuciła Kath u siebie na blogu (dzięki jeszcze raz) i zaczęłam trenować metodę magic loop. męczyłam się dopóki mnie nie olśniło, że przecież nie wszyscy są leworęczni i wyciągam przy starcie niewłaściwy drucik (a dziwiłam się dlaczego mi nie wychodzi tak jak powinno) w końcu wyprodukowałam Cosia, niewielkiego, ale byłam z siebie dumna :)




postanowiłam dalej trenować...
ale dlaczego mam dziergać kolejne Cosie? potrzebowałam nowych wyzwań. zabrałam się więć za rękawiczki dla Karolinki. wyciągnęłam z kosza jakieś resztki i wydziergałam:







nie są idealne, ale dają się założyć ... i jak na ćwiczenie nowej techniki to nawet nieźle wyszło.
oczka na "łączeniach" są trochę nierówne, przyznaję się bez bicia. myślę, że z czasem będzie lepiej. pracę utrudniała mi zła jakość żyłki, która wiele już w swoim życiu przeszła i nawet gorąca woda nie dała jej rady. coraz cieplej myślę więc o fajnych drutkach, takich jakie ma Kath...
no, ale zobaczymy... może zacznę od kupna nowych inoxów :)

a tak w ogóle to po takim wysiłku zasłużyłam sobie na sesyjkę bębnienia w cywilizację, co też uczyniłam i zmiotłam z powierzchni ziemi holandię i francję, co mnie nieco ożywiło :))))


dziewczyny - dziękuję Wam za miłe słowa - nie powiem - podbudowały mnie. chyba jednak nie będę robić innej wersji:) czasem trudno jest spojrzeć w miarę obiektywnie na swój własny wytwór i tym bardziej jestem Wam wdzięczna za opinie.
a tak najbardziej cieszę się, że ktoś czyta to, co wypisuję:))))


You may also like

4 komentarze:

  1. Zobacz sobie w sklepie Prymy! Na moje oko mają bardziej giętką żyłkę! Ale sprawdź to, bo ja mam taki bałagan w drutkach (i w łepetynie)że lepiej się na mnie nie zdawać w 100%. Puchnę z dumy, że zainspirowałam Cię do magic Loopa :) Właśnie próbuję zrobić tą techniką rękaw:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a puchnij sobie, puchnij... masz do tego pełne prawo:)
    bardzo fajnie mi podpowiedziałaś, będę to powtarzać zawsze i wszędzie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję produkcji! Też oglądałam ten filmik, i nie wyobrażałam sobie, że można to zrobić na tych naszych "świńsko-baranich" drutach-chylę czoła. Mnie ten film zainspirował również, ale do kupienia normalnych drutów...
    Rękawiczki śliczne, a wspomnianych nierówności nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rękawiczki to zdecydowanie zbyt skomplikowana sprawa jak dla mnie, więc chylę czoła.

    zupełnie nie na temat: odnośnie Twojej Evy, co Ty chcesz od tych szwów?? W czerwonym (z Alpiny), który robiłam, też są widoczne szwy. Myślę, że to kwestia włóczki.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy