przepadłam

/
6 Comments
doszczętnie i z kretesem....

obiecywałam sobie, że w tym roku przed świętami nie będę biegała z obłędem w oczach i manią sprzątania i wycierania.
i nawet dobrze mi szło. co komu szkodzi nie do końca przejrzysta szyba za firanką?
dłubałam sobie spokojnie sylvi na zmianę z yoke pullover i było mi dobrze:) a jeśli do tego miałam ogromniasty kubas herbatki przed sobą, to było mi już wyśmienicie!

i tak sielankowo i lekko olewczo płynęłam sobie w stronę świąt, aż tu wczoraj okazało się, że gdzieś zniknęło moje prawo jazdy.
ponieważ wydaje mi się, że je gdzieś niedawno widziałam, doszłam do wniosku, ze jest gdzieś w tzw. dobrym miejscu. a ponieważ w kwestii "dobrych miejsc" mam pamięć jak wiewiórka - wzięłam się za generalne porządki.
wydawało mi się, że mam dosyć czysto w domu, więc jakoś mnie to nie przeraziło.
zaczęłam od spiżarni -. po drodze doszłam do wniosku, że skoro już się zabrałam za pracę, to będę robiła to porządnie. wyrzuciłam zdumiewająco dużo gratów i przydasiów.
spiżarnia lśni, a prawa jazdy ani śladu...

zdjęcia plecków Sylvi nawet nie próbuję robić, bo jest wyjątkowo szaro i ponuro - pada deszcz na zmianę z jakimś wybrakowanym śnieżkiem.
kolor sylwuni .... jakżeby inaczej - bordo (taki fajny, nasycony). bardzo przyjemnie się na razie dzierga - tu zawijasek, tam skrzyzowanie: nie ma czasu na nudę.
gdzieś tam w środku aż się trzęsę z przejęcia, tak bardzo chciałabym, zeby mi się udało wydziergać na tyle poprawnie, zeby do ludzi można było toto wyprowadzić.

dziękuję Wam za krzepiące słowa. przydają mi się bardzo, zwłaszcza teraz w tym przedświątecznym okresie, który jak wiadomo jest bardzo ciężki dla każdej robótkomaniaczki - to rozdarcie pomiędzy dzierganiem a poczuciem obowiązku może przyprawić człowieka o ból głowy.

ale ja to gapa jestem! nie pokazałam wygląda yoke pullover (psiospacerny) w oryginale.
oto on:



mam tylko jedno "ale" ten suwak to mi się nie widzi wcale! będę robiła wszystko, aby go nie było.

a jeszcze na wyraźne życzenie Sprężyny pokazuję co mam na głowie - znudziło mi się zapuszczanie, więc zostały ciachnięte. a ponieważ sama nie wiedziałam czego chcę, oprócz tego, że ma być inaczej - są długie z jedne, a króciutkie z drugiej. ot, żeńska odmiana GokaWan'a




kite designer - no tak, puszczam czasem Lolę luzem, niech się pasie biedactwo... moja sąsiadka (ma trzy psy i każdego wyprowadza osobno rano i wieczorem wzdłuż mojego płotu) ma coraz większe oczy, kiedy patrzy, co ja w tym ogródku wyprawiam. na razie nic nie mówi...
co do kolorów - granitek jest prawie taki sam na żywo, tylko o parę tonów ciemniejszy. psiospacerny zaś jest zupełnie inny - o wiele cieplejszy, nazywa się bordo, ale to może bardziej taka krzyzówka wiśni i buraczka

kath - kurcze, u Was na Śląsku to pełen wypas w pasmanteriach:) merino 2000 - no,no kusząco brzmi:) wodzisz mnie na pokuszenie, niedobra kobieto:)))))))




You may also like

6 komentarzy:

  1. ten moedlik sweterka bardszo mi sie podoba..fryzurka calkiem calkiem:)..przede wszystkim praktyczna i twarzowa:)...i masz racje..rozterki robotkowiczki przed swietami straszne mam i ja..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie, ładnie....

    Gdy zima na dobre zagości na dworze
    i gdy się narodzi w głębokiej pokorze Dzieciątko w stajence, co świat cały zbawi,
    niechaj też i Tobie dziś pobłogosławi:
    by życie płynęło bez trosk nazbyt wielkich,
    by szczęście gościło w domu kątach wszelkich,
    miłość rozpalała serce Twe płomiennie
    i radość na twarzy gościła niezmiennie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zmieniłaś skorkę bloga albo już dla mnie za późno??? Ja nadal olewczo płynę w strone świąt bo będziemy w rozjazdach a nikt nas i tak nie odwiedza. Dla usprawiedliwienia powiem, że odczuwam z twego powodu _niepokój_. Ale mu się opieram. Pszczoła marnie sypia więc nawet nie ma kiedy sprzatać (od poniedziałku Marcin ma urlop więc czas będzie:/) Dziergaj sobie spokojnie i sie nic nie martw - wszystkim się będzie i Sylvi i Yoke podobać :) Jeśli zaś o fryzurkę chodzi wyglądasz w niej nieletnio! Nie wiem ile lat Ci odebrała ale prawka szukaj bo zaczną Cie legitymować w monopolowych ;) W pasmanteriach okołopalowiskich mamy akryl i akryl z odrobiną wełny i jeszcze akryl. Merino zamówiłam na sieci (w tym dziwnym niekomunikatywnym sklepie o którym pisałam). Nie powiem kiedy to mi szczęka opadła do ziemi, kiedy przeczytałam z czego ktoś sobie Samuraja zrobił - pomyślałam - ech stolica ;)
    Pisz częściej bo uwielbiam Cię czytać !

    OdpowiedzUsuń
  4. kath - no rzeczywiście z samurajem to zaszalałam. akurat w tych okolicach miałam urodziny i trochę kaski uzbierało mi się od wszystkich zainteresowanych (powiedziałam wrednie, że nie muszą się męczyć z prezentami dla mnie...)i niestety napatoczyłam się na moją pasmanterię. no i... nie miałam już kasy
    pamiętam tylko oczy Mamy, kiedy słabym głosem zapytała, czy mi nie zal pieniędzy (w domyśle - na bzdury)
    ale muszę od czasu do zrobić coś nie do końca mądrego, żebym miała siłę być rozsądna w pozostałych okresach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. czułam w kościach, że fryzurka będzie pierwsza klasa :) Bardzo mi się podoba i zaraz bym poleciała do fryzjera gdyby nie te moje kołtuny na głowie :((((

    OdpowiedzUsuń
  6. Glosuje na golf bezzamkowy! Mam to samo z "dobrymi miejscami", jak cos poloze, zebym pozniej nie musiala szukac, to przepadlo :-)))Pozdrawiam, B w pracy

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy