siedzę i siedzę

/
3 Comments
myślę i myślę...
prułam już cztery razy
i zawsze coś mi się nie podobało w zakończeniu pod szyją yoke'a. no, ale od czego człowiek ma rozum i ravelry:)
pooglądałam dokładnie wykonania innych dziergających. w "sztandarowym" projekcie ta górka to tak trochę, proszę o wybaczenie, na niedokończoną wygląda - taka sobie fałdka wisi :)

niektórzy, aby uzyskać ładny golf, zredukowali liczbę warkoczyków na klateczce, tak jak, tutaj

wiem, wiem , że marudna jestem upiornie...może zanadto ambicja mnie poniosła? ale jak się mam nauczyć czegoś nowego, jeśli będę ciągle szukała projektów leżących w "bezpiecznej strefie"?

na razie zmieniłam druty na jeden rozmiar mniejsze i zrobiłam kilka rzędów prawymi, żeby zrobił się rulonik.





i zastanawiam się, co dalej... na razie wciągam nitki i podziwiam się w lustrze średnio dwa razy na godzinę.
jutro postaram się namówić Lolę do pozowania, to będzie widać całokształt (o ile znowu nie zmieni mi się koncepcja)

żeby jednak nie szerzyć ponurych myśli i fali zwątpienia (co bywa zaraźliwe) zwłaszcza przed Sylwestrem pokażę Wam co znaleźliśmy pod choinką pierwszego dnia rano




tak mu się tam spodobało, że nie wyskoczył z pudełka w trakcie przenoszenia na kanapę i siedział tam dobrą godzinę.
no ale on jest raczej nietypowy - dałam mu ostatnio śledzika (chyba smaczny, ja raczej nie jadam) i nawet nie raczył go skubnąć... radek pokochał go za to:) (bo raczej był ustawiony do niego kantem - jednak ostatnio coraz częściej widzę, ze pozwala mu leżeć na kolanach. oczywiście się do tego nie przyzna)

najzabawniejsze są nasze spacery: to cały pochód:) pierwszy biegnie pies, bo zawsze ma swoje sprawy, które nie mogą czekać - musi przecież obszczekać wszystkie psy w sąsiedztwie.
potem idzie kot - ogon w górze - napuszony do granic niemożliwości, boi się, ale trzyma fason.
na samym końcu idziemy my... ot, prawidłowa hierarchia w rodzinie:)


You may also like

3 komentarze:

  1. Nie jesteś nudna tylko wytrwała jak diabli - nie pisałam nic ostatnio bo kompletnie pomysłu nie miałam co z tym fantem począć. Pokaż koniecznie na Loli, bo tak z bliska ten rulonik wygląda ładnie. Kot w opakowaniu fabrycznym jest piękny :) U nas procesje wyglądają następująco - Majka na szelkach, za nią osoba trzymająca szelki, za nią oba psy w nadziei że dostaną chrupka (podobno psom nalezy umilać życie w obecności dziecka, żeby je dobrze kojarzyły). A że u mnie w domu da się chodzić w kólko to można sobie podziwiać wiele okrążeń tej procesji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że uparłaś się na wersję "że mucha nie siada"
    Ja też lubię sobie szczegóły dopracować, ale często na wiele rzeczy przymykam oko - czasem nie warto męczyć się z maleńkim fragmentem który nie chce współpracować :)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kot mnie rozwalił na łopatki :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy