wkurzyłam się

/
4 Comments
to znaczy zdenerwowałam się przepotężnie.
zepsuł mi się samochód.
niby nic, zwykła sprawa...
ale przyzwoitości to on nie ma za grosz, bo dwa tygodnie wcześniej wrócił za warsztatu, niby po diagnostyce komputerowej i innych bajerach.
pod domem mi się rozkraczył! został za ogrodzeniem na calutką noc i nawet nikt nie raczył go ukraść :))) może jest w tym głębsza logika, może to właśnie tak ma być - złodziej na pewno daleko nim nie zajedzie :)))

ale to jeszcze nic - przyjechała laweta, zabrała to cudo do warsztatu. wszystko ładnie pięknie, wymienili jakiś tam kabelek i już.

samochód został odebrany z serwisu w piątek.
w poniedziałek zaczęła świecić mu się dziwna kontrolka (ta od wtrysku, cokolwiek by to nie było - radek zrobił się zielony na twarzy) i nie działa immobilizer.

dzwonię do serwisu, że mam zastrzeżenia do jakości usługi . miła pani poinformowała mnie, że muszę przyjechać z samochodem do serwisu, bo właściwie to lepiej nim nie jeździć w takim stanie (...). w porządku, mogę przyjechać dzisiaj wieczorem - przykro mi nie ma miejsc, a właściwie to zbyt późno dla nas...
zwariuję!!!!!
przypomina mi się od razu "dzień świra"
dlaczego tak rzadko spotyka się ludzi, którzy są kompetentni i chce im się rozwiązać postawiony przed nimi problem?
dlaczego o wszystko trzeba się wykłócać? dlaczego tak właściwie w codziennym życiu promowane jest chamstwo i agresja ? może to taka specyfika warszawy?


finał tego jest taki, że zapakowałam moje dziewczynki i powlokłam się do tego warsztatu. znowu ma mieć robioną diagnostykę...
ciekawe, co będzie na fakturze....

rozżalona jestem na cały świat.
żeby się pocieszyć, zamówiłam sobie manekina na allegro http://www.tinyurl.pl?iCrh8MoS
cieszę się, że w końcu to zrobiłam, bo już nie mogę patrzeć na te podłe zdjęcia, które ostatnio prezentuję... a na dworze, gdzie jako tako to się trzyma kupy, głupio jest biegać w samym sweterku, podczas kiedy inni paradują w kurtkach i czapach (obok nas jest główny spacerniak okolicy)

no i sam w sobie wygląda nieźle :) tak mi się wydaje...

idę sobie podziergać... rękawy mi tylko zostały, ale wiadomo, że do nich najtrudniej się zabrać
i chyba zastosuję medycynę domową - tylko nie wiem, czy z sokiem czy grzaną:)
i obejrzę sobie coś odmóżdżającego...






You may also like

4 komentarze:

  1. Proponuję z rozgrzewającą wkładką co to koi ciało a i nerwom pomoże. Coś na ziołach, żeby uspokoić sumienie (osobiście lubię Beherovke;)) Twoje perypetie z samochodem przypominają mi moje wojny z Błękitną Linią - pocieszające jest to, że kiedyś zwykłym uporem udało mi się od nich conieco wywalczyć (ale tylko dlatego ze maja bałagan). Manekin cudeńko! Na nóżce mmmniam! Ale nie licz na to, że dziewczyny nie bedą gnębić o fotki na ciele :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany jeśli jeszcze nie śpisz to leci Dexter - jak duszy źle to najlepiej sobie coś o psychopatach obejrzec!

    OdpowiedzUsuń
  3. spałam już:) wyjątkowo - medycyna domowa też chyba poskutkowała. odpadłam przy drugim odcinku "star gate" - nasz przyjaciel właśnie dostarczył nam wszystkie sezony i stanowczo nakazał oglądać:) mam jeszcze chyba ze 20 płyt...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy