wyznania

/
7 Comments
zaraz wyjdzie szydło z worka - przyszła moja kolej na zwierzenia. zostałam wyznaczona przez Kath:)

zawsze trudno jest zacząć... pamiętam, że na wszelkiego rodzaju szkoleniach zwykle trzeba było na wstępie powiedzieć kilka słów o sobie - miewałam wtedy zwykle pustkę w głowie, oblewały mnie zimne poty i byłam czerwona jak burak. teraz też jest podobnie:)
zacznę więc łagodnie...

1. tak się złożyło, że mam małżonka czcigodnego - Radka i dwie córeczki: Karolinkę (ma prawie pięć lat) i Alę (20 miesięcy). mamy również psa - bohatera, który jednym krótkim szczeknięciem obronił nas przed włamaniem (siedział ciołek przed drzwiami balkonowymi i patrzył, jak złodziej rozwierca zamek, zaniepokoił się dopiero, kiedy drzwi się otworzyły. wtedy zdecydował się zabrać głos w tej sprawie)



a żeby rodzina była całkiem kompletna, jest również koteczka, bezimienna, jak na prawdziwego kota przystało. przez długi czas starałam się nadać mu imię, ale po przeczytaniu "kota w stanie czystym" pracheta dałam sobie spokój, więc funkcjonuje po prostu jako "kota"


2. od dzieciństwa wiedziałam właściwie, co chcę robić - miałam zostać weterynarzem lub lekarzem. trzymałam się tego konsekwentnie przez lata. do czasu egzaminów na studia - złożyłam dokumenty na trzy kierunki weterynarię, medycynę i w zapasie - biologię. egzaminy odbywały się w różnym czasie. dostałam się na biologię i olśniło mnie, że to jest moje miejsce (człowiek czasem po prostu Wie).
potem okazało się, że dostałam się również na weterynarię, a do bycia lekarzem zabrakło mi jednego punktu:) ale twardo stałam przy swoim wyborze. uchodziłam więc przez następnych kilka lat za osobę niezbyt rozsądną.
skończyłam jako fizjolog zwierząt kręgowych, (ze szczególnym naciskiem na neurofizjologię hibernatorów) - fajnie brzmi, co?

3. kilka lat pracowałam w firmie farmaceutycznej. stanowczo nie była to praca dla mnie. wychodząc do pracy czułam się jak aktor wychodzący na scenę, miałam drugą osobowość, która czekała na mnie na wieszaku obok płaszcza. jasne było, że długo tak się nie da...
teraz zajmuję się domem, tak postanowiliśmy, radek i ja

4. nie lubię robić zakupów - oczywiście nie dotyczy pasmanterii! męczy mnie to i stresuje niezmiernie. najgorsze są sklepy z ubraniami.

5 jestem wielkim cholerykiem. łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, ale też nie chowam zbyt długo urazy. jestem dokładnym przeciwieństwem radka, z którym nie można się nawet porządnie pokłócić, bo się skubaniec obrazi i siedzi cicho - okropność!

6. uwielbiam kawę. rano piję dwie - jedną przed obudzeniem, drugą po... następna w kolejce jest herbata zielona. ostatnio odkryłam sencha (nie wiem jak odmienić) z trawą cytrynową.

7. jestem skowronkiem, wcześnie wstaję i wcześnie chodzę spać. kiedy mieszkaliśmy w starym domu i nie mieliśmy jeszcze dzieci, bywało, że oczy kleiły się nam już o dziewiątej. teraz troszkę wydłużam sobie wieczory, bo potrzebuję chwili czasu dla siebie, a dzieciątka wstają wcześnie. z reguły jestem wiec raczej niewyspana


jak na nieśmiałą osobę, to trochę napisałam... aż się sama sobie dziwię :)

teraz kolej na:
jezzabell
kite designer
edi-bk

powtarzam się? jeśli tak, przepraszam. straciłam już orientację kto brał udział, a kto jeszcze nie...


sprężyna - chciałam sięgnąć po medycynę z sokiem ale okazało się, że soku zabrakło. (piekło i szatani!) zastosowałam więc silniejsze lekarstwo - półsłodkie...

kath - specjalnie dla Ciebie.




myślę, że w najbliższych dniach niewiele zdziałam na drutach. będę wyżywać się ze ścierą i mopem. ledwie zaczęłam czytać, a już umyłam okno w kuchni. strach pomyśleć, co będzie działo się dalej :)



You may also like

7 komentarzy:

  1. No nie? Ta książka "ma moc" ;) Też po jej kupieniu pucowałam krany etc ;) Aaaaleś napisała:) Widziśż jakie to pożyteczne - nie wiedziałabym, że masz w miarę podobnego do Pszczoły drobiazga w domu (widać nie jestem z tych najdyskretniejszych:/). Intryguje mnie - co robi fizjolog zwierząt kręgowych? Też jetem choleryczką, a Marcin po prostu pyta czy ma mi zejść z oczu a jak mówię że tak, o zgrozo znika. I czeka aż mi przejdzie. Irytujące. Śpię ile Pszczoła da (czyli do 8mej przeważnie), chodzę spać późno bo kiedy bym robótkowała?
    Apropos soku jeszcze - kiedys mi go zabrakło, wzięłam zatem gęsty sok marchewkowy - koledzy z pracy byli wstrząśnięci ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy mogłabyś rozszyfrować pojęcie fizjolog zwierząt kręgowych,(ze szczególnym naciskiem na neurofizjologię hibernatorów)
    Pojęcia nie mam co to może oznaczać, dla mnie brzmi przerażająco... ;)

    Zwierzyniec śliczny, a psa się nie czepiaj-przynajmniej jest skuteczny! ;))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. no to znasz ten ból, kiedy rasowy choleryk nie może się wygadać/wywrzeszczeć itp...to okrucieństwo wręcz

    fizjolog kręgowców bada procesy życiowe zwierząt od począwszy od ryby a skończywszy na człowieku - tzn na co dzień lata po zakładzie ze strzykawką i skalpelem w dłoni
    a neurofizjolog zajmuje się bardziej szczegółowo działaniem układu nerwowego - głównie mózgu w moim przypadku
    hibernatory to zwierzęta zapadające w sen zimowy.
    ten żargon naukowy jest zarąbisty, czyż nie? no ale musi taki być, wszystko musi być precyzyjnie nazwane, ułatwić komunikację (bez zgadywania, co ktoś miał na myśli)

    kath, czy wypiłaś tę miksturę z sokiem, czy też koledzy siłą odjęli Ci od ust?

    OdpowiedzUsuń
  4. Zarąbiste, to jest określenie Hibernator, a szczególnie w odniesieniu do mojego Męża. Uśmiałam się po pachy z jego nowej ksywki :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. ale można się ciekawych rzeczy dowiedzieć :D

    Los Cię chronił przed medycyną. Masz szczęście. Mnie pokarał.

    A co do reszty, to jeśli mogę tak powiedzieć, prawie jak bym czytała o sobie :) (nie licząc fragmentu o dzieciach, mężu i spaniu :P)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście że wypiłam. Z takim sokiem to jakby zdrowsze? :)Niejednokrotnie. Koledzy nie mieli co odrywać, bo to koledzy z pracy byli. W pracy to mi się generalnie nie zdarza pic mikstur (no, może kawa, czy herbata na rozgrzewkę zdarzyła się raz czy dwa - no ale robiliśmy wtedy dla energetyki, mus był " z prądem" wypić)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaa no i oczywiście znam ten ból, kiedy chcesz mieć godnego przeciwnika a tutaj mur milczenia i można sobie najwyżej w eter.. eee co to za przyjemność, gdzie odreagowanie...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy