dwa grzyby w jednym barszczu...

/
7 Comments
polowałam dzisiaj cały ranek na skrawek słoneczka, żeby zrobić zdjęcia w przyjemnym otoczeniu, jednak koło południa dałam za wygraną i wypełzłam z cieplutkiego domeczku na ziąb i mróz:) mało tego - zmusiłam radka, żeby to on trzymał aparat. zwykle za mojego osobistego fotografa robi parapet przy oknie kuchennym:)
oto efekty naszej współpracy (łatwo nie było, o nie!):



w tak zwanym międzyczasie wyciągnęłam z przepastnych czeluści mojej tajnej skrytki na włóczkę motek azteki, który czekał na swoje pięć minut chwały.
wyciągnęłam z zamiarem zrobienia sobie jakiegoś nakrycia na głowę. zrobiło się tak mroźno, że przestałam nawet przejmować się tym, że moja "uroda" nie jest stworzona do noszenia czapek:)
postanowiłam więc, że zrobię beret, a uroda azteki załatwi całą resztę. tak bardzo spodobały mi się te kolory!

to mój pierwszy własnoręcznie zrobiony beret.
przy okazji przećwiczyłam nową dla mnie metodę nabierania oczek - tubular cast-on. jak dla mnie - rewelacja - brzeg jest baaaaaardzo elastyczny, ale nie rozwlekły. na dodatek ładnie wygląda :)


dziękuję Wam za miłe słowa! i rady - na pewno skorzystam w przyszłości :) niestety na mnie yoke nie wygląda tak ładnie jak na loli, ale cóż - ona jest zawodową modelką :) ale tak na poważnie, czas przestać się oszukiwać - troszkę dużo się mnie zrobiło. czas się tym zająć - i to konkretnie. niestety nasze hobby to zbyt dużo kalorii nie spala:) szkoda!!!




You may also like

7 komentarzy:

  1. A mi się bardziej podoba prezentacja na Tobie, Lola fajna babka, bo praktyczna ale wdzięku nie ma za grosz :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Azteca piękna! Czapeczka również, a właściwie Ty w czapeczce :) Tubulara na pewno sprawdzę. Co do sweterka - no powiem szczerze, że osobiście gustuję albo w większym dekolcie albo w większym golfie :) Poza tym sweterek naprawdę wygląda pięknie :) I Laur zwycięstwa dla Ciebie za wyjście na dwór! Ja dałam ciała i robiłam foty w domu :( Wracając do czapki - tak mi dzisiaj uszyska wywiało, że robię z tymi klapkami na uszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. już kombinuję , co jeszcze zrobić z azteki - jak widzisz- mam kolejną fazę:)
    aż tak zimno to mi nie było, bo przy okazji biegaliśmy za dzieciaczkami:)
    ale czapka z uszkami to przydałaby się i mnie:)
    sprężynko - no słodka jesteś do zjedzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie Ci w tym sweterku. Beret jest genialny :D Kolorki same się tak układają? Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  5. piekny beret..:),...bardzo ladnie sie prezentuje..a o swterze juz pisalam..super:)..no i z tymi kaloriami dziergajacych nie spalajacych tez nieraz o tym mysle..ale widzialam szczuple dziergatki...szkoda,ze to nie ja..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Taaaak, najlepiej zdjecia byloby sobie robic samemu. Rozklonic mi sie trzeba w Nowym Roku, jedyne wyjscie :-))) Sweter super, piekne sa te warkocze, o kolorze juz pisalam! Kolory beretu sie zestawiaja bardzo ciekawie, lubie takie zawadiackie nakrycia glowy :-) Pozdrawiam najmocniej, B

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie się doczytałam w jednym z komentarzy, że Twój szanowny Małżonek zabawia się notorycznie x-boxem... Witaj w klubie samotnych żon... ja też muszę dzielić się Mężem z maszyną :)))

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy