odeszły w siną dal...

/
5 Comments
pierwsze koty zza płotów...

jak to się mówi - przeprowadziłam krytyczną analizę wyników pracy, Lola świadkiem.
oglądałam, przymierzałam i myślałam bardzo, bardzo intensywnie:)
manchester z gerlacha to jednak nieporozumienie.
pomysł z kolorem i przedłużeniem całego sweterka był niezły, ale "wstawka z wałeczkami" wyglądała jednak zbyt topornie i poszerzała mnie pod biustem w sposób wręcz nikczemny :)
oto, co go spotkało:



trudno :(
stara mądrość ludowa głosi, że tylko ten się nie myli, kto nic nie robi - i tego będę się trzymać .
mimo wszystko jestem troszkę zniechęcona.
chyba zabiorę się za dokończenie sylvi... brakuje mi kaptura i połowy rękawa. zobaczyłam dzisiaj u Brahdelt przepiękną wiśniową sylwunię i nie powiem, nieco mnie to zmotywowało:)
chociaż może lepiej nie... bo mam nastrój pt."nic mi nie wychodzi"

a na zakończenie przytoczę pewną rozmówkę z moją Karolinką

K: mamo, a ja nie znam swojego pradziadka, bo on umarł, prawda?
M: tak (i wiem, że to nie koniec)
K: a dlaczego umarł?
M: umarł, bo miał już bardzo dużo lat i był zbyt zmęczony, żeby dalej żyć...
K: mamo, czy wszyscy umrą?
M: tak
K: mamo, to jak wszyscy umrzecie, to ja się zajmę pieskiem i kotkiem...

odpadłam. ze śmiechu dostałam czkawki. co za logika w takiej małej głowie:)


Kath - myślę, że spokojnie można wziąć dwie nitki. na ravelry widziałam wykonanie, gdzie dziewczyna użyła dwóch nitek w kontrastowych kolorach. nawet nieźle to wyglądało

Brahdelt - to prawda mam ostatnio fazę na płaszczyki. nawet myślę, żeby gerlacha przerobić na płaszczyk w kształcie litery A, z raglanowymi rękawami o nakładanymi kieszeniami. powinno być lepiej:)

Fiubździu, Persjanko - jeśli coś mnie najdzie, siedzę i dłubię do upadłego. potem niestety zwykle nabieram obrzydzenia do projektu i ląduje w koszu na dosyć długi czas:)

Edi-bk - fajnie, że już jesteś! oczywiście, że się podzielę:) i coś czuję, że zrobię drugie podejście do manchestera, jak tylko ochłonę :)


You may also like

5 komentarzy:

  1. Pies trącał wspomnienie o Gerlachu (z całym szacunkiem dla psów). Podnieść się niczym Feniksz popiołów i dziergaj coś nowego, albo z czegoś nowego. Jak wiadomo najlepszym lekarstwem na miłość jest nowa miłość. Dialog z córką obłędny! Nie mogę się doczekać, kiedy u mnie takie rozmowy się pojawią (mojej cioci wnuczka zapowiedziała "Babciu jak umrzesz to ja chcę ten naszyjnik z pereł").
    Nos do góry - wspieram Cię!

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie witamy w klubie wyznawcow zasady: "kazdy porzadny sweter jest zrobiony dwa razy" :-))) Uszy do gory, lap za druty, jak spadac z konia, to z wysokiego! B-co-wiecej-pruje-niz-robi :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lepiej spruć, niż żeby potem leżał w szafie niekochany.
    Kończ Sylvi - już niewiele Ci zostało! *^v^* (powiedziała ta, co kończyła przez miesiąc... ^^)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ałłłłłła! Napewno nie było tak źle...Lola powinna stanowczo protestować a nie biernie obserwować :)))) Swoją droga niezłe dredy wyszły z tego prucia.

    Karolcia jest bardzo zaradnym i przewidującym dzieckiem ;))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak czasem bywa ,ze nic nie wychodzi ,przejdzie-pozdrawiam
    eve-jank

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy