zdarzyło się wiosną....

/
4 Comments
tak troszkę wspominkowo dzisiaj będzie...
nie da się ukryć - wiosny mi się chce! bardzo, bardzo, bardzo!
a już tak najbardziej na świecie chciałabym żeby ziemia rozmarzła i była taka ciemna,
i pachnąca...a ja wtedy łopatą i grabiami mogłabym ją potraktować i sadzić , przesadzać, bo znowu mi się koncepcja ogrodu zmieniła;)
no cóż - chłopska krew się we mnie odzywa:)

ale odbiegam od tematu...
było tak: pewnego majowego dnia zadzwoniła moja Teściowa z konkretnym pytaniem, czy nie chciałabym rododendrona bo ma do oddania.
chciałabym. no to zaraz będzie. w porządku.
Teściowa jest typowym kompulsywnym kupującym - szczególnie dotyczy to sklepów ogrodniczych wszelakiej maści, pomyślałam więc, że przytarga krzaczek średniej wielkości, który przestał się jej podobać albo, co gorsze, nie ma go już gdzie posadzić.
przyjechała z Teściem
zawołali mnie na podjazd
prawie zemdlałam
okazuje się, że pojęcie "krzaczek"jest mocno nieprecyzyjne.
w przyczepie była istna dżungla - kolorowa i pachnąca, bo "krzaczki" pokazywały na co je stać... kwitły jak oszalałe.
okazało się, że Teściowa dostała je od jakiegoś znajomego, który likwidował działkę pracowniczą czy coś w tym stylu...

oczywiście zostały natychmiast posadzone i podlane. wyglądało to komicznie - krajobraz iście księżycowy - pobojowisko po budowie - i takie piękne kwiaty... to wyglądało aż nieprawdziwie:)



specjalnie pokazuję zdjęcia z wózkiem - dla zilustrowania wielkości "krzaczków" i uświadomienia stopnia"szaleństwa" człowieka , który zdecydował się na przesadzenie tych roślin. i na dokładkę w pełni kwitnienia!

ten biedaczek jest chory - widać po zdrobniałych kwiatostanach- przyjechał już taki - ma fytoftorozę - straszne świństwo grzybowe, ale nie poddaję się - skoro przeżył takie przygody to twarda z niego sztuka:)

a to dla odmiany azalie - pięknie pachną.

rozmarzyłam się...

i w oczekiwaniu na wiosnę postanowiłam zająć się Manchesterem z Interweave Knits



tylko widzę go bardziej jako lekki płaszczyk :)


dziękuję Wszystkim za życzenia powrotu do zdrowia - na pewno się przydadzą:)


You may also like

4 komentarze:

  1. Po pierwsze jak ja Ci zazdroszczę tego lasu zaraz za płotkiem! Moi rodzice maja działkę w środku lasu to się okazało, że będą im niedaleko autostradę budować i już dranie przecinają! Rododendrom przepiękny ech.. A na koniec najważniejsze - z czego tego Manchestera będziesz robić???

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak taki krzak ma grzyba, to on nie zarazi innych roślin w pobliżu? Zawsze mnie to intrygowało, a ogrodnik ze mnie żaden.
    Ja też się cieszę na wiosnę, wprawdzie działki nie mam, ale ma moja mama i moje dwie teściowe, będzie gdzie grzebać się w ziemi! ^^ (mam dwie teściowe, bo rodzice męża są rozwiedzeni i teść ma drugą żonę, to tak dla porządku ^^)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne te Twoje "krzaczki" :)
    Ja również zapytuje z czego, i w jakim kolorze bedzie Manchester?

    OdpowiedzUsuń
  4. oczywiście marzył mi się tweed do tego manchestera - ale u nas nie sposób go kupić (albo ja gapa jestem). zdecydowałam się więc na gerlacha - kolor - brudny róż +lila - taki delikatny melanż. jest grubszy niż oryginalna włoczka ale myślę, że do moich płaszczykowych celów się nada - najwyżej pruć będę:)jutro zdjęcie tyłu wrzucę

    a jeśli chodzi o choroby grzybowe - bardzo dobrze kombinujesz Brahdelt - zarazi - ale przy odrobinie wytrwałości i szczęścia można tego uniknąć . a w praktyce wygląda to tak - stosuję serię podlewań +oprysków preparatem grzybobójczym (również sąsiednie rośliny)+ systematycznie obcinam porażone części rośliny i palę je
    jeśli w tym sezonie choroba nie odpuści będę musiała się niestety pożegnać z tym krzakiem (oby nie!) bo to rzeczywiście ryzykowna sprawa trzymać zakażona roślinę w ogrodzie

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy