jeszcze zimowo

/
11 Comments
coś jest ostatnio na rzeczy....
jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi - coraz częściej popadam w stan dzikiej ekscytacji na widok jakiegoś sweterka.
i zaraz , natychmiast muszę go dziergać.
w wielu przypadkach goni mnie czas - ja tu jeszcze tkwię przy sweterkach zimowych, a już jednak czuć na karku tchnienie wiosny - ptaszki się wydzierają, wszyscy zaczynają dziergać na zielono....

a ja - wstyd przyznać - chwilowo rzuciłam Jadowitą zieleń w kąt - bo teraz przecież najtrudniejsza praca mnie czeka;) - trzeba dorobić pliski przy rękawach - ach, jakie to jest wyczerpujące zajęcie.....
a to wszystko przez to:



nie są to jakieś szczególnie "widowiskowe" projekty, ale mają w sobie szczególny urok, który wyjątkowo mnie ujął.
jestem w trakcie dłubania kardiganu - bardzo spodobał mi się "karczek" zrobiony wzorem francuskim. no i oczywiście, nie bez znaczenia jest to , że dzierga się to w jednym kawałku.
tym razem postawiłam na brązy :




włoczka shetland - kolor gorzko- czekoladowy z granatowymi i rudawymi refleksami. i co mnie jeszcze zaczarowało - ma delikatny połysk, naprawdę kojarzy mi się z roztopioną czekoladą:)) ( to tak odnośnie zaczynającego się Wielkiego Postu -)

jak widać - Era Czerwieni chyli się ku upadkowi....
teraz podoba mi się... nigdy nie zgadniecie...

zostawiam Was z tą zagadką na chwilę :)







You may also like

11 komentarzy:

  1. Ten pierwszy sweterek do mnie przemawia, spodobały mi się takie długie obszerne swetry po moim fuksjowym Candy. ^^
    Karczek francuzem robiłam we Fridzie i rzeczywiście jest to bardzo przyjemna metoda.
    Co do kolorów, to może teraz pójdziesz w brązy i żółcie? To byłoby ładne połączenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś mi się wydaje że fiolety Ci się zaczęły podobać, no uchyl rąbka tajemnicy :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. brąz to moja wielka miłość na zawsze, zawsze do mnie powraca.
    do tego sweterka mam żółty, ale taki naprawdę nasycony żółty golfik - tak jak wspomniała Brahdelt- powinno być dobrze:)

    a na razie milczę jak ciemny grobowiec:))) okazuje się , ze dopiero po trzydziestce człowiek zaczyna odkrywać sam siebie!

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie bądź taka bo mnie z ciekawości skręca :]]]]

    OdpowiedzUsuń
  5. Musiałaś czerwone pokazać? Musiałaś? Ja jakiegoś kota na punkcie czerwonego dostałam,chyba mi energii brakuje.
    I nie bądź "taka" ,jak mówi sprężynka,tylko pokaż nooooo
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. a właśnie, że będę taka :)))
    podpowiem tylko, że ma to związek z Kim Hargreaves...
    a fioletowy lubię od dawna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. dziabnięta - to czerwone to normalnie zaraźliwe jest - u mnie się kończy - u Ciebie zaczyna:)
    ja to już normalnie nie wiem w co ręce włożyć, bo jakiś amok mnie ogarnął :)

    OdpowiedzUsuń
  8. to jest okrucieństwo a do jutra będzie torturą... a może róż pudrowy :}

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobra, ostatecznie stawiam na biel lub szary... :]]]]]]

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi również ten czerwony swterek bardzo sie podoba , nie mam jeszcze w swoich zbiorach tak żywej i ślicznej czerwieni , może by tak spróbować.
    Hm...cóż to za wielka tajemnica???
    Ciekawość mnie pożera także:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie, musiałaś tak kusić? Normalnie piękny jest ! Ja też mam ściemę na czerwienie ostatnio i to chyba przez Ciebie. Co do koloru obstawiam biel! Uściski.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy