nowa obsesyjka

/
15 Comments
na początku muszę oczywiście nakreślić tło...
każdy, kto mnie zna, wie, że w sprawach dotyczących sposobu ubierania się byłam (a może i jestem w dalszym ciągu) przysłowiową konserwą. dotyczyło to zwłaszcza dobierania kolorów - przez długi czas istniały tylko beże, brązy i odrobina czerni. po części wiązało się to z rodzajem wykonywanej pracy (obowiązywał dress code), ale nie ukrywam, że czułam się dobrze i bezpiecznie w takich kolorach .
jednym słowem - może to i ładne, ale nudne było...
dlatego teraz, z prawdziwym zdumieniem odkrywam, że ciągnie mnie w stronę "innych " kolorów z intensywnością graniczącą z obsesyjką.
sama siebie zaskakuję! bo to przychodzi nagle...
a ostatnia obsesyjka to chyba wdarła mi się do mózgu, kiedy spałam i straciłam czujność:)))
a może pięć lat przebywania pod jednym dachem z fanatyczna zwolenniczką tego koloru ? (mam na myśli oczywiście moją Karolinkę)

i wszystko zdaje się jasne... wchodzę w erę Rózu
Sprężyna dobrze wyczuła, skąd wieje wiatr :))))


a oto sprawcy:

Flo w wykonaniu niangii







a to dzieło chirurun - Rosa

oba sweterki mają tak słodki, cukierkowy wdzięk, że kolor narzucił mi się sam z siebie. zresztą wiosną to chce mi się lekkich , świeżych kolorów - to chyba reakcja na monotonię jesieni i zimy

widzę tutaj pudrowy róż z falbankami w ciemniejszym odcieniu - bo z białymi to chyba jednak byłoby zbyt mdło... i czy mimo wszystko nie będzie to wyglądało to jak wielki deser z bitej śmietany i truskawek? może jednak jeszcze zrewidować swoje poglądy na róż - jak wiecie jestem raczej w gorącej wodzie kąpana :)

jak widać wracam do "wielowymiarowego" dziergania - czyli - co najmniej trzy naraz:)



You may also like

15 komentarzy:

  1. SWeterek superowy, ciekawe, czy trudno robi się te falbanki? Różowy będzie do tego wzorku świetny. A co do kolorów- też mi się tak ostatnio robi, zawsze lubiłam brąz, czarny szary a teraz robię turkusowy sweter i nawet kupiłam już do niego cienie do powiek "pod kolor".
    Pozdrawiam
    Karina

    OdpowiedzUsuń
  2. Trują nas! Ani chybi trują jakimś paskudztwem i nam się gusty zmieniają. Ja z czerni i szarości dostałam szwunga na czerwone,to już wiesz. Ale wstyd mnie ogarnął jak zaczęły mi się podobać róże,takie przydymione,albo fuksja 8-O. W życiu tych kolorów nie czułam,moje oczy kompletnie ignorowały te barwy,a mózg skutecznie odrzucał. Mdliło mnie. A teraz...masakra. Strach się bać :( co będzie dlaej

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak coś czułam , ale tak do końca nie byłam pewna czy akurat o ten model chodziło. Ja już od jakiegoś czasu zmieniam kolory , zawsze tylko czerń i biel.Teraz marzy mi się coś z czerwieni...róże zawsze lubiłam , takie przydymione , nie jaskrawe.
    A Rose też za mną chodzi...tylko jak tu robić, dla jednego modelu książki nie kupię:(
    Twoje typy są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak! Niech żyją róże! Te pudrowe, te cukierkowe, fuksje, fiołki, landrynki!... *^v^*
    Co więcej, niech żyją róże i falbaki, i riuszki, i pliski! ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten w fiolecie okrutnie mi się podoba ale niestety - jak oglądałam sobie włóczkę na inych stronach to ona jakaś taka bladziuuuutka - więc postanowiłam zrobić dokłądnie w takich kolorach jak jest w katalogu i mam nadzieję, że mi będzie pasować (a falbany to biusty powiekszają! już się tego nie boję bo ponoć po karmieniu maleje ;)) No i na to cudo to ja zamierzam kupić włóczkę taką jak zalecają coby wszystko było ekskluziw! Tylko co z tym kursem do diaska.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rosa jest śliczna :D już kiedyś na nią zwróciłam uwagę. Dziergaj i chwal się. A róże są świetne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. kath- a niech powiększają :) Pamela anderson musiała płacić za operację, a tutaj bluzeczkę można wdziać i już po sprawie... a po karmieniu to mam tak jak było (tak się pocieszam;)

    Karina - no to chyba muszę do drogerii uderzyć? ale tudno raczej będzie, bo jeśli chodzi o makijaż to nadal sztywniara ze mnie:))) i tylko brązy uznaje, ale kto wie co wiosna zrobi z człowiekiem?

    Dziabnięta - tu jakieś zbiorowe pranie mózgu odchodzi:)
    ale po przyznaniu się do fascynacji rózem nie może być chyba gorzej:)))
    przynajmniej u mnie

    Fiubżdziu - zaczęłam dziergać przed chwilą dosłownie i mam nadzieję, że w trakcie roboty nie zemdli mnie od tej słodyczy

    OdpowiedzUsuń
  8. Myszoptica - lepiej dziergać rożem niż anielską (albo tfu tfu dziewiczą) bielą. Ja uważam że mi nie zmalał tylko jeden taki tutaj się naraża (wszelako pod naciskiem zeznaje jak nalezy).

    OdpowiedzUsuń
  9. kath - anielska ani dziewicza to mi już nie grozi :))))
    a jakie środki nacisku stosujesz przy takich okazjach - to może być pożyteczna wiedza :))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiedziałam :)
    Uwielbiam róże najlepiej w takim świńskim odcieniu, niestety nie pasuja mi kompletnie i zostaje mi pooglądac sobie u innych.
    Ta bluzeczka jest fantastyczna, mówicie biust powiększa???-BIORĘ!

    OdpowiedzUsuń
  11. No wcieło mi zaś komentarz :/
    Normalnie spoglądam groźnie - ja mam taki modliszkowaty wejzrok.

    OdpowiedzUsuń
  12. kath -nie śmiem pytać, czy to wrodzony dar, czy też lata praktyki:) (ot taki żarcik mi wyszedł niechcący)

    OdpowiedzUsuń
  13. napisz proszę jak się robi takie falbanki?/

    OdpowiedzUsuń
  14. z tego co przeczytałam w języku "language" to robi się następująco _ nabierasz oczka w kolorze - wiodącym., czyli takim z którego dziergasz korpus, następnie przechodzisz na kolor kontrastujący i od razu w pierwszym rzędzie redukujesz liczbą oczek do połowy. następny rząd - same lewe
    następnie - redukcja znowu o połowę
    dwa rzędy prawymi i gotowe:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki bardzo .Ja myślałam ,że to się robi razem z przodem , a to się potem doszywa?Czy Ty już to robiłaś?

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy