ale jaja:)

/
15 Comments
po akcji sprzątania przeprowadzonej w weekend wszyscy dochodzimy w dalszym ciągu do siebie. siły powróciły, a jakże! jest tylko jeden mankament: nabrałam obrzydzenia do generalnych porządków.

a z ciekawych rzeczy - pamiętacie moje złośliwe auto? psujące się w tajemniczy, nie do naprawienia sposób?
teraz to już na pewno wiem, że mnie zwyczajnie nie lubi:)
a było to tak - któregoś razu znowu się popsuł - stanął dziad przebrzydły na środku skrzyżowania. odpaliłam go jakimś cudem i opłotkami zamierzałam doczłapać się do domu. nic z tego! znowu stanął. dobrze, że bez dzieci byłam, bo nauczyłyby się wielu nowych słów:) samochód pełen zakupów, w tym mrożonek , a on mi tutaj odmawia współpracy!
zamieniłam się więc z Radkiem na jego samochód, bo chłop to sobie zawsze jakoś w takiej sytuacji poradzi...
samochód po raz enty pojechał do warsztatu, jakieś małe coś mu wymienili i Radek jeździł sobie jak król (nawet się za mnie podśmiewał, że jeździć nie umiem i psuj jestem)

skoro taki dobry i naprawiony: wezmę to cudo na przejażdzkę do ikei po stół do kuchni.
jadę elegancko.
nagle trach! stanął ni z gruchy , ni z pietruchy.
i nic się nie dzieje - cicho i głucho - okolica szemrana, ciemno, a ja tu kaskę na stół mam w portfelu! wezwałam pomoc drogową i czekam.
i wiecie co?
ledwie diabelec zobaczył lawetę to łaskawie odpalił!!!
a niech go licho!

i to są dopiero jaja!

pisanki produkuję dzielnie. dziewczyny prosiły o fotoreportaż, więc robię, co mogę:)





najpierw wycinamy lub wydzieramy motyw z serwetki. wolę wydzieranie, bo krawędzie są mniej "ostre", ale równie często wycinam. tutaj nie przejmowałam się zbyt mocno dokładnym oddzieleniem motywu od tła, bo białego na białym jajku nie będzie widać:) używa się wierzchniej warstwy serwetki.




przymierzamy. potem trzeba przykleić motyw. ja używam specjalnego kleju do serwetek, bo po wyschnięciu jest niewidoczny - biorę pędzelek, zanurzam go w kleju i po wierzchu, delikatnie smaruję motyw i powinno się przykleić bez kłopotów.





teraz odkładam jajo do wyschnięcia. a potem lakieruję i lakieruję , dopóki motyw się nie wtopi w lakier.




a tutaj jajo lewe na tylko dwie warstwy lakieru i jest takie troszkę matowe, a jajo prawe jest już prawie skończone i lśni. aha, co kilka warstw delikatnie szlifuję powierzchnię bardzo drobniutkim papierem ściernym
ot i wszystko!
nie wiem , czy do końca fachowo- w tej dziedzinie jestem samoukiem i do wielu rzeczy dochodzę metodą prób i błędów

oczywiście w wolnych chwilach walczę z kamizelką, bez obaw:)


You may also like

15 komentarzy:

  1. To się chyba naprawdę nazywa złośliwość przedmiotów martwych...A co do jajeczek to niezmiennie śliczne :) Zresztą zewsząd już zaglądają powoli święta a ja jeszcze w lesie... Jak tak dalej pójdzie to zastaną mnie zupełnie nieprzygotowaną

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczności robisz:) Na zmęczenie generalnymi dwaj niemcy powiadają - za kazdy wysiłek nalezy się odpowiednio nagrodzić! Co do auta - ja bym do drania zaufania nie miała i chyba na stałe się z chłopem wymieniła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. haha :)

    Oj... Masz Ty szczęście do tych samochodów:D

    swoją drogą..piękne jajka :D

    Pozdrawiam: Przemek {www.szydelkowo.bloog.pl}

    OdpowiedzUsuń
  4. rzeczywiście nie mam szczęścia do samochodów - to chyba zła karma jest:), bo zawsze kiedy dostawałam w pracy jakiś nowy to mu niemalże natychmiast kuku robiłam:)
    i teraz to się chyba mszczą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. zaskakująco proste w wykonaniu, gratuluję pomysłowości :))) a samochód cóż...na żyletki bym go oddała ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  6. No to już wiem , jak te jaja robić:))
    No auto gdyby mi tak robiło juz dawno skopałabym mu d... i oddała gdzie trzeba.
    Ja mam podbnie z drukarką...dlatego drukuję jak jest ktoś z męskiego grona , bo szlag mnie terafia jak mi stopuje w połowie strony:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. DO AUTA TO Z UCZUCIEM TRZEBA, A WTEDY SIĘ ODWDZIĘCZY HIHIHI ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Obawiam się, że z tym autem masz rację - nie lubi Cię, skubaniec! Mój ojciec miał tak samo, nie za bardzo lubił jeździć i kolejne samochody odwdzięczały mu się tym, że ciągle się psuły z niewiadomych powodów.
    Jajka piękne, używasz wydmuszek z jajek kurzych?

    OdpowiedzUsuń
  9. Qrka- uczucia do tego auta to ja mam wyjątkowo gorące!

    Kocurku - mam teorię skleconą w naprędce: może nasze fale mózgowe mają takie częstotliwosci, że wpływają na pracę niektórych mechanizmów:)))

    Brahdelt - samochodzik dostał właśnie nazwę - Cylon :))
    a tak nawiasem mówiąc to finałowy odcinek Battlestar'a to taki trochę niedosyt mi pozostawił. wątek z Karą to taki trochę bez sensu był w tych okolicznościach..

    jaja są gęsie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pogadaj z ustrojstwem,przemów mu do silnika,pogłaszcz czule kierownicę. Jak Boga kocham sprawdza się! Moja koleżanka uruchamiała tak swojego poloneza lat temu wiele.Inaczej bydlę stawało okoniem w najmniej sprzyjających okolicznościach. Jechać z tą kolezanką gdziekolwiek to była rozrywka prima sort. Uwielbialam to :).
    Za reportaż piękne dzięki,ale mam pytanie. Czym lakierujesz na koniec? Coś specjalnego ten klej?

    OdpowiedzUsuń
  11. Laura - a co ja się będę meczyć dłużej Kath dobrze powiedziała - zamienić się na stałe. niech sobie Radek gada czule (poćwiczy przy okazji;) ja przyszłość narodu wożę, a nawet dwie przyszłości: starszą i młodszą\;0

    klej specjalny jest - wpadł mi w ręce taki:
    http://www.tinyurl.pl/?XmGmAZYF i jest bardzo w porządku. do papieru można używać kleju do tapet.
    lakieruję poliuteranem na bazie wody - synlitlor(kupiony w Castoramie), ale można i innymi: specjalistycznymi do decoupage albo takimi ze sklepów budowlanych właśnie- trzeba sobie popróbować i któryś Ci podpasuje
    używam dosyć dużego ,płaskiego pędzla do lakierowania, również kupiony w castoramie, ale z tych lepsiejszych, żeby kłaków nie gubił:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jasne, miałam koleżankę w pracy co jej chłopcy kazali gładzić czule kartę pamięci coby się komputer nie zawieszał. Nie sprawdziłam czy działa czy tylko sprawia radość kolegom.

    OdpowiedzUsuń
  13. a to świnki z tych kolegów informatyków!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zacznę zwlekać do domu te kleje,lakiery i inne takie to będę mieć gorzej przerąbane niż w ruskim czołgu. Muszę sobie znaleźć schowek,bo wszystkie zajęte przez włóczki.
    Jak Ci się małżonek wciągnie w głaskanie kierownicy i czułe słówka,to się nie opędzisz ,zobaczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Laura - a jak Ty się wciągniesz w zbieranie serwetek, to dopiero będzie meksyk:) na szczęście się z włoczkami nie pogryzą
    a Radek niech sam głaszcze - ja jutro idę do przedszkola na piechotkę:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy