na dzień dobry

/
11 Comments
moje młodsze dziecko przygotowało dla mamusi niespodziankę, ale taką prawdziwą, o której nie miałam zielonego pojęcia. zupełnie po kryjomu postanowiło pomóc w wiosennych porządkach.
a gdzie mamusia kochana jeszcze nie zajrzała? do zamrażarki. zupełnie po kryjomu wyłączyła więc dziecinka zasilanie. sądząc po potopie, jaki zastałam rano w spiżarni, zrobiła to chyba wczoraj.
musiałam więc pospiesznie zamienić swoją kuchnię w mały zakład przetwórstwa spożywczego, żeby przetworzyć to, co właśnie się rozmroziło:). na swoje szczęście zajrzałam do spiżarni w odpowiednim momencie. aż mi się wszystko kurczy w środku na myśl, co wyrosłoby w środku przez kilka następnych dni ueeeee!

a że miłość rodzicielska jest wielka i wszechogarniająca, mały hultaś żyje i miewa się całkiem dobrze:)




korzystając z chwili przerwy w gotowaniu, ustroiłam Lolę w tył phildarowej kamizelki/wdzianka.
dopiero tył, bo tempo robótkowania wyraźnie mi spada, bo na poważnie rozpoczął się sezon na grzebanie w ziemi, a ja jestem z tych, co grzebią niemalże ja kury- nioski:)

w międzyczasie okazało się, ze gapa jestem i kupiłam za mało włóczki - jeden raz w życiu chciałam być bardzo dokładna i mieć włoczki "na styk" (bo zwykle zostaje mi taka resztka, której żal wyrzucić, a pomysłu na wykorzystanie brak).



a pogoda dzisiaj - jak na zamówienie! dla mnie to najmilsza pora roku, bo można grzać się jak kot na słoneczku i jest milutko: nie za gorąco, nie za zimno i na dokładkę optymistycznie wszystko się zieleni. mniam:)



You may also like

11 komentarzy:

  1. No proszę, nie ma to jak dobrze ukryta niespodzianka! *^v^* Matki mają jednak świętą wytrzymałość. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Zagladąm tu od pewnego czasu i podziwiam.
    Pogoda rzeczywiście przepiękna. Miałam podobną przygodę z przetwórstwem:)... i to dwukrotnie. Sprawcą była jedna z moich pociech. Na szczęście później wystarczy tylko podgrzać:0)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo matki innego wyjścia nie mają poza tym oopieka społeczna patrzy im na ręce ;) Dokłądnie z takim zamiarem maleństwo wyłączyło zmywarkę? Czy w ramach eksperymentów doświadczalskich :) Chciałabym mieć takie zamiłowanie do grzebania w ziemi jak Ty! Ja na dwórze kręcę się i nie wiem za co zabrać i jak. Więc sprzątam i robię to co mi podyktują, poza tym jestemz tego noga i nie wiem kiedy czas znajdę żeby i z tego doktorat zrobić. Wdzianko ma bardzo wdzięczny wzór - proste ale bardzo ładnie wygląda, z francuskiego drutujesz? czy tłumaczenie masz? I nie masz wolnego tempa, co tu zaglądam coś nowego masz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dziecina inteligentna nad wyraz, nie powiem, ale wyłączyła chyba tylko dlatego, że coś tam interesująco migało na zielono :)

    drutuje z francuskiego, ale tak naprawdę na "na kreta" czyli na ślepo tudzież na oko, bo tak dziwnie się w opisie rozpisują , że już naprawdę nie wiem co do czego:)i nie zgadza mi się to i owo...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic a nic nie widać że się nie zgadza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bo tył to mały pikuś jest. schody zaczynają się przy przodach. z tego co wykumałam, kazali zrobić identyczne, a przecież zapięcie jest wyrażnie na boku. to co? taki wielki zakład ma być?
    mam nadzieję dzisiaj skończyć jeden przód to sobie popatrzę, a nuż mnie olśni?

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysłowa dziecina ( bosz ale ja się cieszę że moje już ten etap mają za sobą). A czapa jest powalająca!!! Widzę, że u Ciebie też granatowy kolorek, mnie ostatnio szalenie się podoba. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  8. no tak...dzieci pewnie sa takie slodkie by im wybaczac...zreszta...)..kto jak nie my swoim dzieciom powybaczamy najwieksze glupstwa tym bardziej,ze twoje malenstwo jeszcze..mojemu nastolatkowie poterafie czasem cos wybaczyc:)...ale tu trudniej odroznic niewiedze od glupoty czy zlosliwosci..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  9. Eee,to napewno nie dziecina! Musiała być czymś bardzo zajęta i nie zwróciła uwagi,że rączka wymknęła się spod kontroli.
    Tył kamizelki miodzio,na przody czekam i pytam skąd wnosisz,że zwolinłaś tempo? Ciągle coś nowego widzę i to skończonego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Edi-bk: granatowy wpadł mi w ręce podczas przeglądania tajemnej skrytki na włoczki:)nawet zapomniałam, że go mam... do tego projektu wydał mi się idealny:)

    Persjanko - no pewnie, że nie można się na takiego brzdąca gniewać... czasem po prostu zaskakuje mnie, co małe dziecko jest w stanie nabroić:) starsza córeczka była grzeczniutka jak aniołeczek, więc na niektóre wydarzenia nie jestem zwyczajnie przygotowana:)

    Laura - oj, bo takie rozmamłanie wiosenne na mnie naszło:) oczy to na zapałki muszę mieć niemalże cały czas:)
    a odkąd zaczęłam do przedszkola na piechotę chodzić - zajmuje mi to godzinę w obie strony, to już od samego rana jestem zmęczona (wstyd być tak bez formy). cztery litery przyrosły do samochodu mocniej niż mi się wydawało:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ostatnio doczytałam sie takich rad dotyczących szacowania ilosci włóczki potrzebnej do konkretnego projektu:
    Powiedzmy, że w przypadku wełny długosć nawoju w motku wynosi 126m w instrukcji zaś stwierdzono że do wykonania swetra potrzeba 15motków. jesli pomnozysz 126 przez 15 uzyskasz 1890m. Powiedzmy, że włóczka którą wybrałaś ma 95m w nawoju, zeby obliczyć "zapotrzebowanie" należy podzielić 1890m na 95m co daje 19,89 czyli 20 motków.
    Zastanawiam się jak to się ma do rzeczywistości, matma to jedno a praktyka czasem pokazuje zupełnie coś innego... Musze to koniecznie przetestować :)))

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy