tchnienie z Mazur

/
8 Comments
pierwszy raz byłam na Mazurach wiosną...dopiero! to karygodne zaniedbanie.












właśnie teraz ptasiory wydzierają się na całe gardło, trawki zielenią się soczyście i apetycznie, pąki na drzewach wyglądają jakby miały za chwilę eksplodować - czyli wiosenne przedstawienie w pełni. do tego leżaczek, książeczka i kawusia i można popaść w prawdziwy błogostan - w tak miły i uroczy sposób minęły nam tegoroczne Święta:)
a kiedy znudziło mi się już siedzenie na leżaczku, bawiłam się z Karolinką albo w poszukiwaczy złota albo w obserwatorów bardzo Dzikiej Przyrody - efekt jest taki, że przyjechały z nami w bagażniku kamyki wszelakiej maści, szyszeczki olchowe, muszelki...

na drutach nie robiłam prawie wcale, jedynie w sobotę, podczas "obcego", oglądanego już chyba po raz "nasty". na dokładkę leczyliśmy wiosenne zmęczenie miodem pitnym (ja wiadomo, miód ma bardzo cenne właściwości lecznicze, pełno witamin i innych związków uzasadniających ochocze spożycie) i potem to mi już tak troszkę ni chciało się liczyć rzędów i pilnować wzoru...

fajnie było...


You may also like

8 komentarzy:

  1. O jak pięknie!
    Zazdroszczę niesamowicie;

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę tym bardziej,że ja (o wstydzie!) na Mazurach jeszcze NIGDY nie byłam.
    Miodek w płynie zamula,nie ma szans ma żadne liczenie oczek. Nawet druty cieżko utrzymać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja Ci zazdroszczę , tych lasów , jezior , tego błogiego spokoju.Na Mazurach byłam kilka razy i wiem jak tam jest cudnie.
    Jak bym chciała wybrać się na polankę i drutować sobie w gwarze ptasich trelów.
    A tu ...las ogrodzony( nie żeby prywatny , ale taki zwyczaj , co można to się grodzi) , nad głowami upierdliwe mewy i pełno srok na drzewach , jazgot czasem taki ,że aut jadących nie słychać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, Mazury - ostatni raz w ósmej klasie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak,tak. Karygodne.
    Na szczęście nadrobione.
    Mazury wymiatają w każdą porę roku, oprócz błotnistego przedwiośnia i równie błotnistego przedzimia.
    I ja tam również byłam i miód piłam, a co widziałam to opisałam. W moim sieciowym notesie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. a wiecie co teraz jest najgorsze? że w taki błogostan popadłam, że ciężko mi się otrząsnąć.... i chcę tam jechać zaraz, natychmiast!
    codzienne obowiązki? a skąd - ja tu duchowe oświecenie mam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie! Czesi szaleją na punkcie Mazur. Muszę im pokazać Twoje zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też szaleję za Mazurami:) tylko, że jestem z tych, którym w domu najlepiej i gdyby mogli - zapleśnieliby w czterech ścianach - ale kiedy już się wybiorę świat to nie ma końca ochów i achów:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy