zakręt totalny

/
9 Comments

 

było tak: we wtorek Mamoon upiekła, obfociła i na dokładkę pokazała przepiękne muffinki czekoladowe… apetyczne bardzo…

ich obraz wrył mi się w pamięć tak skutecznie, że  natychmiast postanowilam i równie natychmiast zrealizowałam pomysł kupna  formy do mufffinek. nosiłam się z tym zamiarem od jakiegoś już czasu, ale jak widać potrzebowałam jakiejś silniejszej motywacji, impulsu…

dzisiaj pojechałam po odbiór zamówienia :  zamierząłm zrobić muffiny z truskawkami (sezon na truskawki nabiera rumieńców, a w tym roku zamierzam nacieszyć się do woli tymi owocami). po drodze plany uległy radykalnej zmianie, bo dziecię młode usnęło w samochodzie… a sen mojego dziecięcia to rzecz święta, bo  niebacznie obudzone cechuje się wyjątkowym rozmamłaniem i rozkapryszeniem aż do wieczora. nie ma co ryzykować, jeśli chce się mieć w miarę spokojny dzień i wszyscy mają zostać przy życiu:)

o zakupach nie było więc mowy. musiałam poradzić sobie  z tym, co miałam w dom, a miałam akurat pomarańcze, pyszniutkie, jak rzadko które :) zaczęłam szukać przepisu. koniec konców stanęło na przepisie Bajaderki,który wygrzebałam  z forum cincin  (nawiasem mówiąc, bardzo fajne forum; kopalnia przepisów wszelkiej maści)                      od siebie dodałam jeszcze kruszonke, która wołała z zamrażarki, że koniecznie chce być zużyta:) w wypiekami na twarzy przystąpiłam do pieczenia: gapiłam się przez szybkę piekarnik jak sroka w gnat. jak to zwykłe czynności mogą dostarczyć niecodziennych wrażeń :) z trudem przyszło mi czekanie , aż ostygną!

wyniki pierwszej próby: jestem zadowolona - nie  są tak wysokie jak mi się marzyło, ale chyba wkładałam zbyt mało ciasta do papilotki., poza tym były pulchne i smaczne: hura, hura, hura!

zdołałam zrobić jedno jedyne zdjęcie babeczki, która ostało się chwilowo jedynie dlatego, że  nie wystarczyło na nią kruszonki, a mały hultaś zajęty był wydłubywaniem jej z pozostałych  muffinek

 

 

ac 003

 

 

ac 005

 

 

na koniec  obśmiałam się jak norka, kiedy po obfoceniu i pożarciu babeczek zajrzałam znowu do Mamoon…… Ona eż miała dzisiaj pyszne pomarańczki w domu :) przysięgam, że to “ wspódziałanie” było niezamierzone. a może Mamoon chodzi do tej samej Pani od warzyw i owocków?



You may also like

9 komentarzy:

  1. Ale mi smaka narobiłaś :/. Gdzie ja teraz foremki dostanę ?:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłaś dla mnie kilka zostawić a tak będę musiała sama się przeprosić z piekarnikiem :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Kath - a rzeczywiście, mogłam... ale spokojnie, dzisiaj przystępuję do dalszych prób, więc nic straconego...

    Trikada - stanowczo zarażliwe:) łakomstwo potrafi nieżle zmotywować....

    Laura - musisz męczyć się do rana :))) - wredna jestem, wiem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. :)))
    nie chodzę do tej samej pani tylko dodałam esencji pomarańczowej - a że chlupnęło mi się dość rozrzutnie, więc muffinki były naprawdę pomarańczowe - mniam.
    Poza tym u mnie muffinki zaczynają być tradycją - wczoraj wieczorem był trzeci rzut - syn upiekł :) - to chyba najłatwiejsze i najszybsze ciastka pod słońcem.
    Szczerze polecam silikonowe foremki - nie potrzeba papilotek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie robiłam jeszcze takich wypieków...wyglądają przepysznie :> Z okazji wypłaty poszukam sobie foremek :> Dzięki za podsunięcie pomysłu :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie piękne! Mnie zawsze brzydko wyłażą z foremek, widocznie pakuję za dużo ciasta. Mniamuśne! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  7. Szalejecie z tymi wypiekami! A ja nie mam czasu, odchudzam się, muszę szkończyć Zosiny szal a jeszcze robię filetowe ubranko do chrztu - dobijcie mnie :)
    Kłonica przy płocie :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Fanaberia- ja trenuję przed 14 czerwca:) Brahdelt idzie z kocykiem na trawkę, to może ja przyniosę babeczki? i tak będziemy sobie zajadać i drutować publicznie?

    Brahdelt - co Ty na to? a tak w ogóle, to czy 14 czerwca pod Twoim przywództwem nadal jest aktualny?

    Sprężyna - może tak jak radzi Mamoon, zainwestuj w silikon;)) nic się nie przylepia, no i rzeczywiście nie trzeba dawać papilotek? a ja głupia nie pomyślałam o tym....

    Mamoon - obłęd totalny mam z tymi babeczkami... ale może coś dobrego z tego wyniknie, może zapiszę się w końcu na basen zamiast o tym opowiadać... bo te wypieki to są niebezpieczne jak diabli:)
    dzięki:))))

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy