oszczędnie…

/
11 Comments

oszczędna to ja jestem niemalże od od dwóch tygodni… w dzierganiu. jak zwykle nie dłubię tyle , na ile mam ochotę (najlepiej od świtu do zmierzchu), bo w dalszym ciągu nie chcę forsować ramienia. swoją drogą, to ciekawe jest: prędzej spodziewałabym się nadwyrężenia nadgarstka, a tu proszę – bardziej w górę poszło. przy następnej okazji to może głowa mi się ukręci:)

ale po cóż o tym wspominam?

bo mnie nosi!!! w te we wewte!

walczę więc dalej z szyciem nieszczęsnym… biedna rodzina również cierpi z tego powodu, bo rozłożyłam warsztat w kuchni… siłą rzeczy nie mają co liczyć na wymyślne posiłki, biedactwa… obecnie królują dania szybkie i najchętniej małogarnkowe ( chodzi o to, żeby tysiąca garów nie wywlekać z szafek). a mamusia ćwiczy szycie prostych szwów… a jak już się uda zszyć prosto to się okazuje czasem, że materiał ucięłam w złym kierunku i się wichruje diabelstwo tak czy inaczej, wrrrrr… już prawie wykończyłam zasłonkę leżącą od niepamiętnych czasów na dnie szafy (przynajmiej znalazła jakieś zastosowanie)

udało się w końcu wytworzyć kolejną poduszkę, która może już od biedy pokazać się ludziom na oczy

ac 283ac 274

a jak widać na zdjęciach, obchodzę właśnie festiwal ikei: krzesło, różowa narzuta i poduszka w środku poszewki są kupione właśnie tam. cieszę się jak głupia, bo trochę sprzętów zaczyna mi przybywać i dom zaczyna przypominać Dom…

wprowadzaliśmy się niemal w gołe sciany, a góra była nadal niewykończona… stary dom na Prawdziwej Wsi został już sprzedany przez właścicieli i trzeba się było stamtąd jak najszybciej usunąć, ceny w budowlance szybowały w niebo… nawet gazu jeszcze nie było, piec chodził na butlach.

śmieję się, że bylismy prawie jak pierwsi osadnicy na dzikim zachodzie :) jeszcze sporo nam brakuje do chwili, kiedy z ulgą pomyślimy: to koniec. ale już bliżej niż dalej, grzechem byłoby narzekać.

no i wytworzyłam również Tforra, czyli skrzyneczkę na skarby Karolinki:

ac 114

a dla zaniepokojonych brakiem treści dziewarskich: emily się blokuje – niedługo będzie i o niej. sama jestem ciekawa:)

pozdrawiam



You may also like

11 komentarzy:

  1. IKEA jest the best! *^v^* Pokrowce na poduszki to niezły trening przed następnymi bardziej złożonymi formami, lada dzień zaczniesz szyć spódnice, a potem- kto wie? ^^
    Wydaje mi się, że w urządzaniu domu zawsze jest coś do dodania, ale serce rośnie, kiedy osiągniemy etap niezbędnego minimum (do którego wciąż dążę). ~^^~

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też należę do "Klubu miłośników IKEI":). W domu najważniejsza jest według mnie kuchnia, bo jeśli ona nie hula, to nic nie jest tak jak trzeba. No warto mieć jeszcze miejsce, gdzie wygodnie przysiąść można...Resztę trzeba dokupować z rozwagą.
    Życzę Ci kolejnych sukcesów w szyciu^_^

    OdpowiedzUsuń
  3. W szyciu to jesteś mocarz,powiem Ci. Ja mam zgrzyty jak tylko maszynę widzę,więc podziwiam. Natomiast pudełko cudo!!! I plisssam na kolanach niemal-gdzie taką serwetkę względnie papier nabyłaś?? Cudne poprostu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brahdelt - a trenuję, trenuję.. a hasło: własnoręcznie uszyta spódnica brzmi zachęcająco i groźnie zarazem. nie mam odwagi wybiegać tak daleko w przyszłość ...

    Rene - na szczęście kuchnię mam już prawie, prawie urządzoną. brakuje jeszcze paru półeczek i gadźetów które umilają życie. niedługo będziemy brać się za bary z łazienką na górze na co czekam z utęsknieniem, bo tam ma być wanna, która już prawie śni mi się po nocach - jak ja za nią tęsknię:))))

    Laura - jakbyś tego"mocarza" przy szyciu zobaczyła, to zmieniłabyś zdanie:)
    dziki za ciepłe słowo pod adresem pudełka:) a czego tak pożądasz kobieto - kratki czy krowy?

    OdpowiedzUsuń
  5. Krowy pragnę namiętnie . Za kratkę też się nie obrazę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podusia jest śliczna , a trening jak najbardziej wskazany , bo jak się rozpędzisz to kto wie co jeszcze powstanie z udziałem Twoich zdolnych rączek:))
    Pozdrawiam i życzę następnych równie cudnych pomysłów.
    Pudełko śliczne....:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Tęsknotę za wanną rozumiem w całej rozciągłości, bo od ponad dwóch lat mam tylko prysznic,...żal:(
    A pudełeczko krówkowo-pepitkowe jest cudne, też takie chcę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocurku - dziękuję :) jak zawsze zagrzewasz mnie do dalszych działań:)

    Rene- u nas bezwannowo już od 8 lat - może to i ekologiczne, ale mam wielki niedosyt... do pełni szczęscia brakuje mi jednak porządnego wypławienia się w wodzie:)
    a co do pudełka - szepnij słówko i zacznę działać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może to i ekologiczne, ale nie ma jak kąpiel w pachnidłach, do tego muzyczka, świeczuszka i lampka wina:)
    Nie miałabym śmiałości szeptać, ale mogłabym poprosić o wskazówki^_^

    OdpowiedzUsuń
  10. Rene - co do kąpieli - widzę to tak samo:)))))
    przepraszam, że zostawiłam Cię na tak długo... zarobiona byłam - wiadomo weekend:)
    co do decu: robiłam tutka przy okazji pisanek http://myszoptica77-leweoczka.blogspot.com/search?q=pisanki
    a tak w ogóle to bodajże 7 lipca jest warsztat z podstaw decoupage

    jeszcze tutaj bardzo pięknie wyjaśnine: http://www.craftladies.org/wszystko-o-decoupage-f27/szk-lka-decoupage-t530.html

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy