takie tam…

/
7 Comments

od razu napiszę, bo potem zapomnę: 14 czerwca wybieram się na Pola Mokotowskie w okolice jeziorka, niedaleko Marylin… takie hasło dała Brahdelt i tego będę się trzymać:)trzymajmy też kciuki, żeby pogoda była w sam raz na piknik na zielonej trawce.

chociaż nie wiem, jak to będzie z tym dzierganiem akurat u mnie, bo jak na złość – rozbolało mnie ramię. źle siedziałam podczas dziergania, bez porządnego oparcia pod łokciem i mam za swoje:) oszczędzam się w miarę możliwości i jest lepiej, ale na początku bolało mnie tak, że aż budziłam się w nocy… o rany, gadam jak koleżanki mojej Babci;) stop!

w ramach łagodnego traktowania rąsi postanowiłam przeprosić się z maszyną do szycia, która wołała z najdalszego kąta, że czas jej użyć w zbożnym celu. kupiłam ją chyba ze pięć lat temu, za jakąś premię jakościową i od tamtej pory stała sobie i się kurzyła. a szkoda…

wymyśliłam sobie, że nauczę sie patchworku… efekt tego był taki, że cały dzień (!) szyłam jedną poduszkę. namęczyłam się jak podczas pracy w kamieniołomie. wielki szacun dla szyjących, bo jak się okazało – zrobienie prościutkiego szwu wcale nie jest takie proste, przynajmniej dla mnie. jakoś tak igła ma tendencje to chodzenia na boki:) wrrrrr…

zdjęcia owego wytwora pokazać chwilowo nie mogę, bo kocia łachudra oczywiście się na nim wyspała i pełna jest kłaków:) a to nie sezon na futra przecież…

no i wyjaśnię poprzedni wpis z czesanką w tle – ostatnio zaczynam się ślinić nie tylko na widok pięknej włoczki – przy czesance też mnie bierze… zaczęłam się więc troszkę bawić w filcowanie. na razie jestem na etapie kulkowania…

ac 157ac 163

ac 179

a żeby nie było, że dziewiarsko się obijam, to powiem , ze za obrusik robią plecki od emily czyli Laurki

pozdrawiam



You may also like

7 komentarzy:

  1. O, widzę, że wełniana pasja również u ciebie zatacza coraz szersze kręgi, pożerając coraz to większe zasoby czasowe i pokłady kreatywności (o finansach z grzeczności nie wspomnę).

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę! To ja grzecznie stanę w kolejce i jak juz się "naumiesz" to zamiawiam bukiet filcowanych kwiatów :P
    Zagapiłam się i nie napisałam, ze Alutkowe wdzianko jest świetne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niexle wychodzą Ci kuleczki :D to co coś większego teraz? :D

    pozdrawiam:Przemek
    www.szydelkowo.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Przemek - na razie to większa może być tylko kulka :) w filcowym przedszkolu jestem. no i chcę sobie zrobić korale:)

    Spręzyna - toś mi rzuciła wyzwanie! prawie jak rękawicę;) ale ciesze się, ze tak wierzysz w moje przyszłe umiejętności - zrobię co się tylko da:)

    Kruliczyca - najbardziej frustrujące są rzeczywiście finanse - ja też z grzeczności Radkowi o tym nie wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. p.s. Jaaakie fajowe to filcowe!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej hej - tajemnica prostego szycia? czy reka (zwyczajnie tez sie nie da szyc prosto, hrehre) i na maszynie - narysowanie olowkiem czy czyms tam LINII szycia! ja tam sobie nie dowierzam i tylko szwy patchworku nie wieksze niz 2cm szyje rencyma a i tak se w te rence pozieram ;)) mozna nawet nabyc cos jak linijka, plastikowy, przezroczysty patyk o przekroju kwadratu, co sie nazywa Quilter's Quarter - bok kwadratu to cwierc cala, czyli zalecana odleglosc od brzegu szmaty przy szyciu. Niedrogie to a tak przydatne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Opakowana- no nabyłam sobie w końcu linijkę i pisak do tkanin i będę próbowała... coś mi się wydaję, że wsiąknę w to na dłużej. zawsze chciałam nauczyć się szyć, ale jakoś tak nie mogłam się zebrać.
    dzięki za podpowiedz

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy