podrygi…

/
7 Comments

coś tam drgnęło…

zaczęłam wdrażać metodę Opakowanej – zanim zaczniesz coś nowego- skończ pięć innych rzeczy. czy wytrwam? mam szczerą nadzieję…

w ramach przyzwyczajania się do nowego, ulepszonego sposobu działania, wygrzebałam z najczarniejszych czeluści szafki kingscota. zaczęłam go dziergać chyba jeszcze w sierpniu… a potem okazało się, że ściągacze w przodach są jakby nierówne ( gdzie ja miałam oczy?) i to skutecznie zniechęciło mnie do dalszej pracy – już byłam gotowa do prucia. na szczęście po raz kolejny okazało się, że lenistwo popłaca, bo Weronika podsunęła mi rozwiązanie: ciapnij ściągacz, dorób co masz do dorobienia i przyszyj kitchenerem. genialne! bo jeśli miałabym robić te wszystkie bąbelki jeszcze raz, to byłabym zaprzeczeniem teorii, że robótki ręczne wyciszają i uspokajają.

tył już jest skończony:

ac 752

używam klasika w kolorze wiśniowym. kolor na zdjęciu jakimś cudem przypomina ten prawdziwy:) mam wrażenie, ze wychodzi przyzwoicie… trzymajcie kciuki:)

aha i jeszcze jedno: Dagmara wyczaiła e- dziewiarkę i tam można już kupić druty knit picks!

UPDATE: nie jestem w stanie napisać instrukcji do kitchenera - wydaje mi się, ze próby wytłumaczenia, co mam na myśli byłyby wymyślną torturą:) wydaje mi się, że tutaj jest to dobrze wyjaśnione

pozdrawiam




You may also like

7 komentarzy:

  1. u mnie to działa raczej tak: skończyłaś jedno? no to możesz zacząć 5 następnych:D
    bardzo ładny tył! i kolor też mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. "przyszyj kitchenerem" , proszę napisz co to?

    OdpowiedzUsuń
  3. jej... wychodzi super ! :) aż jestem ciekaw, dalszych efektów ! :]

    OdpowiedzUsuń
  4. inka - właśnie, też tak mam! i staram się to zmienić, bo już brakuje mi drutów na nowe robótki:)
    kupuję i kupuję nowe, a mam wieczny niedosyt... i wala się toto wszedzie:)

    Przemek - wiesz, naprawdę mam nadzieję, że dobrze wyjdzie, bo kiedy popatrzyłam na ravelry z czego robią ten sweterek to pomyślałam sobie - z czym do ludzi kobieto! bo tam króluje zara (cudne merino, po 10 dołków za 50 gramów)
    ale ten klasic jest w porządku - pierwszy raz z niego robię i jestem ciekawa, jak będzie sprawował się dalej
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas kobiet najważniejsze to dobrze zacząć (u facetów wiadomo, jest trochę inaczej ;)) A Ty zaczęłaś bardzo dobrze wdrażanie nowego sposobu działania i efekty od razu widać :))
    Będę czekać z utęsknieniem na przody :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tył interesujący, ale z ciekawością będę oczekiwać przodów (są takie efektowne)~_*.

    OdpowiedzUsuń
  7. jo_ann44 - wdrażanie idzie chwilowo bardzo dobrze - jak zwykle pierwszego dnia;)tylko założyłam od razu pewne zmiany - skończę trzy rzeczy przed rozpoczęciem czegoś nowego - realistycznie miało być:)
    przody prawie gotowe - blokują się

    Rene - wydziergałam te przody, nawet poprawiłam ten nieszczęsny ściągacz - dzisiaj zaczęłam walkę z rękawami, więc widać koniec
    ale pokażę dopiero całość, bo boję się, że zapeszę:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy