zamałoza, czyli krótkość….

/
11 Comments

dopadł mnie ostatnimi czasy dziwny stan… tak mniej więcej od czasu pogrążenia się w egipskich ciemnościach, o czym pisałam wcześniej.

mam zbyt mało wszystkiego – a już najmniej czasu i cierpliwości… chyba mam nieczyste sumienie, czy coś w tym stylu, bo kiedy siadam sobie z drucikami na kanapie, najczęściej wygląda to tak, że zrobię jeden rządek, góra dwa i już podrywam się, i biegnę w najdalszy kąt domu. tam rozgrzebuję coś, bo właśnie przyszło mi do głowy np. sortowanie ubrań zimowych, zbyt małych itp. potem bardzo często przychodzi mi do głowy myśl, że miło byłoby spędzić dzień jakoś produktywnie, nauczyć się czegoś… biegnę więc do szycia (cały czas zajadle ćwiczę)… a moje lepsze ja zajmuje się w tym czasie nieletnimi…

efekt tego jest taki, że zaczęłam i skończyć nie mogę:

1. kingscot

2. cobblestone pullover

3.laminaria

4.alpine shawl

5. reading mittens

zgroza mnie ogarnęła , kiedy to wszystko sobie wypisałam. ciągle biegam, a wymiernych efektów bieganiny brak. jak chomik. kiszkowato troszkę:) chyba włożę sobie obciążniki do kieszeni, żeby siedzieć na miejscu i coś nareszcie skończyć

pozdrawiam



You may also like

11 komentarzy:

  1. Sie musisz opanowac i do mnie przyjsc na tresure zarzadzania czasem wlasnym oraz robienia rozsadnych list rzeczy do zrobienia...ROZSADNYCH czyli re-alis-tycz-nych. Bez tego ani rusz, ktos zwariuje...mnie jeszcze daleko do opanowania tego wszystkiego, ale daze we wlasciwym kierunku niczem lokomotywa expresowa (kompletna z posapywaniem i gwizdem ;)) )

    p.s. Brooklyntweedowy sweterek czaruje prostota, oj czaruje ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to nazywam owsikami w mozgu. Też dzialam podobnie jak Ty. Choc ostatnio jakby zaczęłam szanować czas i staram się skupiac. To jest własnie tajemnica Dagmary i jej "pędzących " robótek - siada na dupie i dzierga. Albo odwala hurtem zaległe roboty i wtedy z czystym sumieniem jak wyżej.
    Zaczęłabyś te lamy hodować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opakowana - mądre rzeczy mówisz kobieto! kursy jakieś zorganizuj:) chociaż w moim przypadku nawet studia 5-cio letnie nie byłyby przesadą...największy kłopot mam z rozsądnym planowaniem - bo plany to mam zawsze takie, że ho,ho! a potem odnajduję się gdzieś w kozim rogu w towarzystwie frustracji:)
    rzeczywiście: muszę się opanowac:)

    Laura- "szanowanie czasu" to słowa klucze - mnie to jakoś przecieka pomiędzy palcami:) i ja też chcę być chociaż w połowie Dagmaro - podobna:) byłoby bosko:)))
    hodowla lam chwilowo niemożliwa - coś mi się wydaje, że nieźle bym je wkurzyła takim lataniem i oplułyby mnie równo:) w chwili obecnej to raczej koliberki wchodzą w grę (albo w dalszym ciągu owsiki;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Rany boskie, to ja chyba też mam te owsiki. Zupełnie tak jak Ty, parę rządków, może pranie, może pościel posortować, dzieciom porządki w ubraniach itd. Wszystko bym chciała robić a do tego pomysłów na robótki tyle, że do końca życia się nie wyrobię. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykuj sie do kaloryfera kajdankami, z drutami w łapkach i wio !

    OdpowiedzUsuń
  6. Edi - bk - ooooo... o to właśnie chodzi! mamy to samo:)

    Przemek - do kanapy się chyba przykuję i włączę jakiś wyjątkowo długi film na dvd. idealna to tego jest duma i uprzedzenie, ale wyoglądałam już na amen:)nawet się już nie odpala. o matko! olśniło mnie - muszę lecieć do empiku, a potem powinno już być dobrze - ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No taaaaaak...brooklyntweedowy sweterek...jestem o krok od kupienia Interweave Knits jesien 2007, bo tam sa cuda zpelne...klopot w tym, ze trzeba kupic w komplecie calego roku 2007...czyli wiecej pokus...czy czujesz ten dylemat vis a vis tego, o czym piszesz??? hrehrehre. czuje sie zupelnie pogryziona. owsiki odstawiam na pozniej, na razie sie gryze!

    Jedna z moich zasad (jak wytrzymuje to sie wynagradzam ;)) ) - nie zaczne nowego projektu az nie skoncze PIECIU innych rzeczy (w moim wypadku: przesunac guzki, skrocic portki, zeszyc swetrek czy jakies prawie-skonczone-bzdety). Troche sie ludze (uudze), ze jak dojdzie do mnie pakuneczek CD z gazetami, to skoncze z 5 sztuk rzeczy, hehehehe.
    Popieram przykucie ;)))) poza tym deleguj pranie i takie tam.....

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to miło przeczytać, że nie tylko ja tak mam. Może to martowa cecha poprostu jest :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Policzyłam moje zaczęte robótki - jest 9... Ale trzy w toku, więc mają szanse na bycie dokończonym. *^v^*
    Przemek ma rację, przykuj się gdzieś albo przyklej do stołka, i dziergaj! ~^^~

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, ja też staram się przykłuwać i nie ruszać czterech liter za często, ale się nie da:( Na dzisiaj mam chyba osiem robótek w trakcie, ale tylko dwie z nich musza poczekać na lepsze czasy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Opakowana - rozumiem dokładnie Twoje uczucia związane z niekontrolowanym mnożeniem się pokus:) ryzykownie pogrywasz z tym IK (kolejka rzeczy do zrobienia zaraz- natychmiast na pewno się wydłuży) - no, ale Ty jesteś opanowaną i zdyscyplinowaną kobitką:) - ja w takiej sytuacji zginęłabym marnie
    zasada pięciu jest w porządku:) czas na wdrożenie - oj, będzie bolało:)

    laizy daisy - to prawda- w towarzystwie trochę rażniej:)

    Brahdelt - ale Ty kończysz! z bardzo dobrym skutkiem:) a ja to ostatnio tylko zaczynam i kiedy pierwszy zapał mnie opuści to zaczynają się schody... w sumie przyjemnośc ma być z tego dziergania - mówię sobie zaczynając kolejną robótkę.... ale przeginam:)
    muszę coś skończyć, to psyche mi się nieco podbuduje:0

    Rene - czyli masz tylko dwa ufo? nieżle:)gratuluję i podziwiam:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy