powroty…

/
1 Comments

wracam. stęsknione nie-własne Młode także powróciły na łono rodziny… w związku z powyższym nie ustawia mi się kolejka do komputera i mogę coś naskrobać.

w mojej ocenie jest o czym…

zamówiłam w colourmart malutką, skromniutką ceweczkę mieszanki kaszmiru i merino, określanej straszną nazwą: 2/6NM dk wt 5/95 cashmere/merino bulky wool rojo mel. jako człowiek niezbyt światowy, nie mający nic wspólnego z kaszmirem, spodziewałam się otrzymać coś na kształt niebiańskiej chmurki:)

a kiedy już miałam to swoje cudo w łapkach, byłam bardzo zaskoczona: widać, że włoczka z tych “dobrze urodzonych”… ale nic z anielskim puszkiem nie ma wspólnego… bo po pierwsze, pokryta jest warstwą jakiegoś oleju ( ułatwienie przy dziewiarstwie przemysłowym), a po drugie chyba taka jej uroda…

kiedy piszę w tym tonie, można pomyśleć , ze byłam rozczarowana… wcale nie… najzwyczajniej w świecie nie wiedziałam czego mam się spodziewać i dopowiedziałam sobie bajeczkę o nieziemskiej miękkości.

a potem wydłubałam sobie spokojnie komin, bo widzę, że przypuszczają ostry szturm w tym sezonie (nie sądziłam ,ze przeżyję to ponownie, ale niech będzie:))

ac 225

i znowu najlepsze czekało na końcu – przy praniu to całe przemysłowe tatałajstwo się zmyło,a dodatek kaszmiru sprawił, że włoczka napęczniała, zrobiła się puszysta.. oczka ustawiły się równiutko, jak podczas musztry…cud miód i malina…

chcę jeszcze.. jestem ciężko zachwycona.

pozdrawiam



You may also like

1 komentarz:

  1. Nie, no ... komin bomba ! ;) a włóczki, jestem ciekawy, oj jestem...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy