wolność…

/
7 Comments

ależ mi się trafiło…

moje własne Młode pojechały na weekend do Dziadków! wyszło więc na to, ze pierwszy raz od sześciu lat mogliśmy wyspać się do syta, zapleśnieć przy komputerze, oglądać telewizję do późnej nocy … i w ogóle robić tylko to, na co mamy ochotę.. brzmi nieźle? ja myślę!

przyznam jednak, że był moment, kiedy to nagłe osamotnienie, nie wpłynęło na mnie dobrze… zamiast cieszyć się, że czeka mnie błogie lenistwo, byłam gotowa wsiadać w cokolwiek zdatnego do jazdy i odebrać moje maleństwa… bo one na pewno takie biedne bez mamusi są…

na szczęscie w porę oprzytomniałąm i puknęłam się w głowę – i to mocno! zamiast cieszyć śię, że w końcu Dziadkowie dali się namówić na taką zabawę, marudzę jak stara ciotka! a dzieci pewnie nie mają czasu nawet o mnie pomyśleć:)

tak nastawiona, odmoczyłam się w kąpieli za wszystkie czasy, pośliniłam się oglądając stronę colourmartu i oczywiście – dziergałam…

pierwotnie miałam wielkie plany – chciałam ruszyć w miasto, tak dla przyjemności przejść się Marszałkowską… popatrzeć na dekoracje na Nowym Świecie… ale zrobię to następnym razem (oby!), bo zimno było jak diabli! nie będę spacerować za karę! grzeczna byłam:) zakopałam się więc pod kocykiem i cieszyłam się każdą chwilą, kiedy nie musiałam spod niego wychodzić…

w ramach tej nagłej wolności skończyłam kadłubek dropsowego kardigana:

ac 449

ac 482

na razie wszystko poupinane jest szpilkami, bo przyznam się, że nie chciało mi się fastrygować:) wygląda więc na razie nieszczególnie.. ale nie mogłam się doczekać pierwszej przymiarki:)))

przyznaję, że jestem bardzo zadowolona: po uwolnieniu od warstwy wosku, (czy czegoś podobnego , nie wiem dokładnie), wełna jest miękka, oczka pięknie się poukładały, a ciapki jedwabiu dają delikatny tweedowy efekt. a ten kolor gorzkiej czekolady… i nie śmierdzi już:)

trzymam kciuki aby szło tak dalej, bo czuję, ze to będzie mój ukochany sweterek:)))

i jest news! odkopali nas! przyjechało takie wielkie Coś - podobne zupełnie do niczego i zrobiło, co trzeba:) to chyba jakiś mocno specjalistyczny sprzęt był, bo nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałam: ni to wyrośnięty traktor, ni bogfoot. najważniejsze, że odkopał, nie ważne, jak się zwie:)

pozdrawiam Was wszystkich



You may also like

7 komentarzy:

  1. Faaaaajny kadlubek! Ktory to model? Czekam na reszte! Plesniej ile wlezie, bo nie wiadomo, kiedy sie trafi nastepna szansa :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wychodzi. Tak starannie wydziergałaś ten dekold.Też jestem ciekawa, ktory to projekt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też chętnie podrzuciłabym Pociechy komuś na weekend. Ale nie ma szans!!!
    Te Twoje oczka są tak równe, że napatrzeć się nie mogę. Dziergaj, dziergaj, bo ciekawa jestem strasznie gotowego sweterka:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyny kochane! nastał poniedziałek, omiotłam się starannie z pleśni i działam dalej:))
    w swojej wielkiej skleozie nie podałam nazwy modelu, choć ona taka taka romantyczna... 97-18:))

    http://www.garnstudio.com/lang/en/visoppskrift.php?d_nr=97&d_id=18&lang=en

    Rene - dzięki:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pierniczę (wybacz) normalnie ! szok ! kadłubek wygląda świetnie a całośc, będzie przepiękna, nie mogę, no.. rozwaliłaś mnie !leżę i kwiczę !

    OdpowiedzUsuń
  6. Przemek - dzięki:0 aż się zarumieniłam:) trzymam kciuki , aby było tak jak prorokujesz - uspokoję się dopiero, kiedy założę gotowego wytwora i po wnikliwych oględzinach w lustrze stwierdzę, ze uzyskałam wymarzony efekt:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej,no, jak tu być nie zadowolonym z efektu? będzie piękny, prosty cardigan ! ZAZDRASZCZAM :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy