bedę się mierzyć!

/
16 Comments

tak, ten sposób o którym pomyślałyście również będzie praktykowany. muszę ogłosić to wszem i wobec, bo stanowić to będzie dodatkową motywację: otóż postanowiłam ostatecznie i definitywnie dokopać temu, za przeproszeniem, dupsku, które ktoś mi doczepił ( i to jak podstępnie! )

zawzięłam się!

przez ostatnie lata czułam się jak stara kobieta, z poczuciem, że nic mnie w życiu już nie czeka… dałam sobie wtłoczyć w głowę, że jestem gorsza od “niektórych”, bo nie prowadzę stosownego trybu życia polegającego na bywaniu w odpowiednich miejscach, przyjmowania “odpowiednich” poglądów, posiadania rzeszy , nie posiadam rzeszy przyjaciół… jednym zdaniem: chodząca katastrofa i kompleks.

a takiego! a dosyć!!! od dawna nie byłam tak zdeterminowana, od dawna nie wierzyłam tak mocno, że mogę osiągnąć cel! wiem ,że jeśli mi się uda wrócić do dawnej formy, uda mi się wiele innych rzeczy. bo będzie to znaczyło, że odzyskałam kontrolę. banały plotę, ale dla mnie to jak odkrycie Ameryki:)

alez jestem nabuzowana, co? ale to dobrze – od dna trzeba odbić się porządnie:)

będę mierzyć się jeszcze z czymś:

to Urban Aran Cardigan, w wykonaniu Jareda Flood’a

nasz drogi przyjaciel Batman nareszcie określił,co mu się podoba… bo pierwotnie miał być to czarny sweter z logo Batmana oczywiście.

na szczęście wychodzi na to ,że gusta się zmieniają;)

oprócz tego, mam jeszcze “zakontraktowane” 3 swetry. się dzieje! i dobrze, bo to lubię… to mi pomaga:)

wyflaczania czas zakończyć

pozdrawiam



You may also like

16 komentarzy:

  1. Ja Ci kobieto życzę jak najlepiej;wróć "do żywych "oczywiście.
    I dokop dupsku jeśli musisz.Ale ...ale osobiście uważam,że nie tędy droga.
    I od osobistych wymiarów nie uzależniałbym "pozycji w towarzystwie".
    Pewnie,że te kilka centymetrów w miejscach strategicznych mniej ,to rzecz cudowna dla każdej kobitki,nie ma się co oszukiwać.
    Ale to nie jest najważniejsze do jasnej...

    PS
    "Rzesza przyjaciół" to mit

    OdpowiedzUsuń
  2. Dagny - dokopię dupsku, trzymaj kciuki, bo to chodzi głownie o odzyskanie kontroli nad sobą, nad zyciem _ha, patetycznie brzmi!
    pewnie, że centymetry nie są najważniejsze- osobiście znam cudne osoby przy kości i chude baby jagi nieszczęsliwe same ze sobą.

    ale jest jeszcze jedno: kiedy spotykam się z dawnymi znajomymi, niewidzanymi przez lata, ich zdumienie na mój widok jest tak wielkie, że rozrywa mnie to na kawałki.
    ale jeszcze raz powtórzę - walka z dupskiem oznacza odzyskanie kontroli.... bo niestety jestem z tych , którzy mają niezdrowy stosunek do jedzenia i przy jego pomocy nadrabiają emocjonalene doły
    a co do przyjaciól- myślę, że człowiek ma szczęście jeśli znajdzie przynajmniej jedną , dwie osoby, które może tak nazwać... bo słowo "przyjażń" jest dzisiaj stanowczo nadużywane:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i o to mnie właśnie chodziło.
    Bo już się bałam,że zwariowałaś.
    Tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń
  4. a czy Ty wiesz, ile ja nad tym myślałam? ho,ho...
    będę trzymać, nie odpuszczę - nie ma już odwrotu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myszko, podziwiam Twoje samozaparcie. Mnie też przydałoby się trochę nad sobą popracować. I nie koniecznie chodzi mi o dupsko, chociaż parę kilogramów pożegnałabym bez żalu. Podobnie jak Tobie, chodzi mi raczej o odzyskanie kontroli. Tyle że w moim przypadku jest to kontrola nad nieustannym stresem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Najpierw chciałam wskoczyć pod biurko ze strachu. Myślałam, że dosięgniesz mnie tutaj czymś niebezpiecznym. W trakcie czytania serce waliło mi stasznie. Czuję to Twoje nabuzowanie. Po drugim czytaniu cieszę się na spotkanie jeszcze bardziej, może udzieli mi się Twój bojowy nastrój... i mam Ci coś do powiedzenia na temat!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hada - wydaje mi się, że rozumiem o czym piszesz... co tu dużo mówi c - po urodzeniu dziecka jest trudno... wspaniale, ale trudno. zanim doszłam do ładu ze wszystkim, zainm poczułam się w miarę pewnie jako matka, minęło sporo czasu. a jeszcze praca!
    jedno jest pewne - nie trzeba być we wszystkim najlepszym - czasem można coś sobie odpuścić - to pomaga! naprawdę!
    a jeszcze na pewno jesteś przemęczona...
    trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  8. Rene - bo nie doczekam jutra z ciekawości!!!
    nabuzowana jestem jak piecyk, ale lepsze to niż totalne rozjechanie w pierwszym momencie diety... rozsypałam się totalnie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki ! ;) CO racja to racja... czasem przyda się zgubić parę centymetrów, tu i tam ;) a sweter, ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sweterek jest świetny. Sama mam podobną wersję, rozpinany, bo oryginał jest wkładany przez głowę. A co do rozmiarów, to nieważne jakie się ma, ważne żeby się dobrze czuć we własnej skórze. Kup sobie rowerek do ćwiczeń i dziergaj pedałując,

    OdpowiedzUsuń
  11. Myszko, masz rację jestem przemęczona. A to głównie za sprawą niesamowitych nacisków w pracy. A do tego dochodzi przekonanie, że nie poświęca się dziecku wystarczającej uwagi, że nie jest się najlepszym rodzicem. Ten masakryczny brak czasu mnie dobija...
    Stąd ten stres, który od paru tygodni nie opuszcza mnie ani na krok.
    I dlatego tez chyba powinnam się za siebie zabrać, tupnąć nogą i przestać się przejmować.
    Ale czy potrafię?????????????

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana, ja to dopiero nie bywam i nie mam rzeszy, o dupsku nie wspomnę, bo też mi się przyczepiło znienacka... ~^^~ Także, będę kibicować, bo Twój sukces w uszczuplaniu da mi nadzieję! ^^
    A Urban Aran chodzi mi po głowie od dawna, bo ten model ładnie by "wyszczuplił" skośnymi paskami na bokach mojego męża. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam kciuki z całej siły bo nic tak kobiecie nie dodaje urody jak pewność siebie. Dasz radę. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  14. kochane! nie odzywałam się chwilowo, bo w ramach przejmowania kontroli pobiegłam na kawę z Rene:)
    i to było to:)

    Jagienka - o wstydzie! nie muszę kupowac rowerka, bo w garażu stoi taki prawdziwy, tylko ,że bez opon...
    cóz, pies się chyba ucieszy:)

    Hada - jasne, że potrafisz! a rodzicem to trzeba być tak dobrym jak się umie i to wystarczy - tak sądzę. dla swojej Niuni i tak jesteś najlepsza - drugiej takiej nie ma na świecie! sama też wpadłam w taką pułapkę, żeby być idealnym rodzicem - i do czego to mnie doprowadziło? to takiego stanu, ze bałąm się zrobić cokolwiek, z obawy, ze nie będę idealna i dziecko nie będzie mnie kochało, albo co gorsza - będzie nieszczęśliwe..
    postaraj się wypocząć chociaż troszkę, trochę egoistyczne pomyśl o sobie - musisz przecież mieć siły i cierpliwośc dla Niuni:)
    trzymam kciuki, bo przeżywałam coś podobnego. będzie dobrze, zobaczysz:)

    Brahdelt - ale Ty to inna kategoria jesteś:) jako artystka to możesz np. nawet cały dzień w piżamie łazić... i jeszcze książkę o tym przeżyciu napiszesz:)
    a do Arana podchodzę z ciekawością, bo chłopski sweter będę robić pierwszy raz - od roku się z tą myślą oswajam.. ale niechęć do dziergania swetra z logo batmana jest chociaż trochę uzasadniona:)

    Edi-bk - trzymaj kciuki, przyda się na pewno! kiedy przyjdzie kryzys, to poczytam sobie Wasze komentarze:)
    najważnejsze, ze znowu jakaś iskra życia się we mnie zatliła, czegoś chcę, na czymś mi zależy... to już jest coś:))

    Przemek- już mam tę swoją wymarzoną wełnę na ten sweter:)
    niedługo wystartuję

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Będę Ci kibicować z całego serca! (chociaż osobiście uważam, że babka z Ciebie niczego sobie i dupska żadnego nie zanotowałam), ale grunt to czuć się dobrze samej ze sobą :]

    OdpowiedzUsuń
  16. Powodzenia i trzymam kciuki! :-) B

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy