o rozmowie z żywotem…..

/
22 Comments
Laura  powiedziała kiedyś, że  nie mogę dość do ładu ze swoim żywotem, bo on nawet na chwilę nie przysiada w jednym miejscu. nie ma więc możliwości, żeby go złapać, wytargać za uszy, wyjaśnić w krótkich żołnierskich słowach, jak się sprawy mają… a potem do pionu zarazę ustawić.
przez  pięć lat  czyhałam na moment, kiedy ten piekielnik chociaż na chwilę  przestanie kombinować na prawo i lewo, i będę go mogła  przydusić werbalnie (i niewerbalnie też, ale to w ostateczności).   nakładłam mu do głowy mniej więcej w ten deseń: weź się żywocie jeden  w garść, zacznij coś robić w życiu, bo tak siedzisz i siedzisz , a lata lecą… a ponieważ zamierzam jeszcze całkiem długo pożyć, to z czego będę żyła na starość?  a jeśli mi Małżonek w wieku średnim zgłupieje na amen  i sobie mnie wymieni na nowszy model (nie takie rzeczy się zdarzają przecież), to co zrobię? z czym zostanę?  a poza tym trzeba coś robić w życiu, mieć satysfakcję z wykonywanej pracy no i trochę za stara jestem,  żeby  dostawać kieszonkowe. chcę znowu mieć poczucie, że potrafię dojść do czegoś sama, że coś umiem, że  praca daje mi satysfakcję. a jeśli jeszcze zarobię przy tym trochę  pieniędzy, tym lepiej…  
przy okazji rozpoczęcia  akcji “mierzenia się”  postanowiłam, że to mierzenie się  będzie przebiegało wielopłaszczyznowo. że nie chodzi  tylko o  wymierne efekty w postaci utraty masy, lecz o mierzenie się z  własnym   lenistwem,  poczuciem  miałkości wszystkiego dookoła – o powrót  “ na powierzchnię”
zrobiłam więc krok dalej:  teraz już oficjalnie pracuję na własny rachunek. męki podejmowania decyzji mam już za sobą… teraz  stoi przede mną inne zadanie -  zarobić  pieniądze przynajmniej na zusy, smusy i inne podatki
dlaczego o tym piszę tak rozwlekle?  po pierwsze: jestem baaaardzo przejęta , a drugie mówi samo za siebie: urugwajskie lace merino:)  to jest  moje zajęcie:   dzielenie się radością  pracy z   piękna wełną.

merino 2 akcja



czyż nie są cudne? mogłabym patrzeć na nie godzinami.  przebyły taką daleką drogę…   uprzędzione  gdzieś na urugwajskiej wsi, zdaje się, ze jeszcze  wibrują tamtejszym powietrzem….a teraz są  u mnie…  aż korci mnie, żeby przerobić je wszystkie na szale i chusty, ale  Radek co chwilę krzyczy: “pamiętaj, ze  dealer sam nie bierze!” ale jak tu nie brać?
jeśli macie  przemożną chęć  dorwania  go w łapki, zaglądajcie  do Laury, która  użycza mi swojego  sklepu, żeby  całe przedsięwzięcie przebiegało sprawnie i  klarownie
ależ prywatę odstawiłam!   ale to merino takie cudne jest… poznajcie je, poznajcie inny wymiar dziergania:)  zakochacie się.
a to dopiero początek… trzymajcie kciuki, żeby chociaż na te opłaty  dla  urzędów wszelakich zarobić:)
pozdrawiam


You may also like

22 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej! Ty ! No! tego jeszcze nie wprowadziłam! ty se myślisz,że to tak hop siup?
    Ty se oddychaj urugwajskim powietrzem,ale ja tu mam przaśnie krakowskie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa... kilka z nich będzie moje...niech się tylko u Laury pojawią

    OdpowiedzUsuń
  4. A to już wiem skąd Laura wytrzasnęła te cudeńka :)jak tylko będę mieć jakieś zbędne grosze(czy student posiada zbędne grosze??:))to zakupie na pewno bo jest kilka zestawów które mnie pociągają bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, znam tę walkę o zarobek chociażby na same opłaty z własnego bolesnego doświadczenia, więc tym bardziej trzymam kciuki za powodzenie Twojego przedsięwzięcia!!! *^v^* Merino piękne, idę do Laury czyhać na motki jednolicie kolorystyczne. ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie odrobinę boli jak za ciezka prace dostaje tzw premie okolo 500 zl i pol na pol musze sie podzielic z urzedami .Do bani to jest , w koncu to ja zasuwalam cala noc i ja jestem specjalista wazny jak magii w zupie a oni siup i pol kasy maja . to co mi zostanie to akurat na to Merino :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo spodobał mi się ten tekst. Bardzo! Trzymam kciuki!
    Buziaki za odwagę.Ja,zrobiłam odwrotnie.Najpierw zmierzyłam się z żywotem,a dopiero teraz z wagą:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki , aby udało sie to , co sobie zaplanowałaś. Merino jest doskonałe!

    OdpowiedzUsuń
  9. Z całego serca powodzenia życzę. W merino już się zakochałam.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę samych sukcesów w przedsięwzięciu! A we włóczce łatwo się zakochać. Wystarczy jeden moteczek:)
    Pozdrawiam,
    Sabina

    OdpowiedzUsuń
  11. Włóczka boska, mniam....
    ale tytuł jakoś na myśl przywiódł mi pierwotne znaczenie słowa "żywot"
    - i o zdrowie Waćpani bać się zaczęłam...;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki za powodzenie! :) Może i ja wreszcie ruszę tył.k...? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wełenki są cudowne,po prostu inny
    poziom dziergania.
    Upatrzyłam sobie kilka kolorów ale
    muszę uzbierać kasy a jeszcze nie wyrobiłam ostatnich.

    OdpowiedzUsuń
  14. wczoraj przewijałam merino od Ciebie...ależ ono jest miękkie, gładkie! mam ochotę na dużo tego, i zrobienie sobie takiego miluśkiego, cieniutkiego, prostego sweterka!

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję determinacji!!!
    Trzymam kciuki za powodzenie przedsięwzięcia:) Rozwijaj się i sprowadź... Ty już wiesz na co koleżanka czeka;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Demoralizacja postępuje pełną parą! i Laura, i Ty, i pewnie jeszcze niejedna... No i słusznie :-)))
    Mówisz jakbyś była na ostatnim Szarotkowie choć nie byłaś :-)))))) może podsłuch założyłaś? :P
    Życzę powodzenia z tą piękną włóczką (macałam, zaświadczam)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzymam kciuki, niech się przedsięwzięcie rozwija. Chętnych uzależnionych od merynosków na pewno nie zabraknie.
    Ja już czekam na dostawę kilku moteczków

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzymam kciuki! A merino cudne.

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj Marta,jak to dobrze ,że będziesz je sprzedawac:)))wyjątkowa i taka miękka;jest super,choć jeszcze za to pierwsze się nie zabrałam:( a już
    upatrzyłam sobie inne piękne kolory ale najpierw jakąś kasę muszę uciułać

    OdpowiedzUsuń
  20. Dopiero zagladnelam i odniemialam,ja tu biegam po internecie ,a te cudownosci w zasiegu reki.Swietny pomysl.Co prawda resztki, ale cos uszczypalam.Czekam na nowa dostawe.Kupilam od Ciebie takie sliczne ekri mieciuniuniusne wiec mysle,ze to bedzie takie samo.Zycze wszystkiego najnaj...
    Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  21. Mając na względzie własny luksus a także wsparcie dla przedsięwzięcia też jestem zainteresowana. Cieszę się, że coraz łatwiej jest kupić cudne włóczki. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaświadczam i ja - merino jest prześliczne. To jest po prostu prawdziwa wełna. Miękka, lśniąca i NIE GRYZIE;-)
    Kupujące już są - więc interes ma sens.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy