zaległości…

/
4 Comments
co tu dużo mówić…  gryzło mnie ostatnio to komputerzysko, oj gryzło…   już nawet patrzeć  na niego nie miałam siły.  darowałam sobie  więc jakiekolwiek pisanie, bo i tak nic   sensownego nie dałabym rady   sklecić.  oczywiście dziergałam ,bo bez  tego, jak wiadomo, ani rusz:) w chwili obecnej pracuję nad czterema  swetrami , dwiema chustami i jednym szalem, który właśnie  dojrzewa  do posiadania bordiury. brzmi strasznie! chyba jednak tak musi być i już.  z tego chaosu wyłoniła się na razie  chusta z  merino:

maj 226

maj 215

wzór to La cumparsita.  w oryginalnym projekcie użyto wełny  skarpetkowej,   akurat takiej nie miałam,  więc wzięłam  tzw “urugwajskie merino” w kolorze Lust  i  dziarsko   zabrałam się do dziergania. wzór  należy do tych “ekspresowych”-  dzierga się szybko.  sam brzeg chusty  - wykończenie w kształcie, tulipanów ? , trójkątów?   dodałam od siebie. nie kojarzę jak ten wzór się nazywa, ale    ostatnio bardzo zapadł mi w serce.
a kiedy nie dziergam to  farbuję i filcuję,  wyrywam chwasty, sieję, sadzę i nawożę,  sprzątam , gotuję – dla każdego coś miłego:)  wyniki tych prac – niedługo:) jak widać, jestem “najety Bryś'” – wariactwo:) weszłam w fazę hiperaktywności, może lepiej przyjrzę się, co jest w tej wodzie mineralnej, którą ostatnio kupuje?

pozdrawiam


You may also like

4 komentarze:

  1. Jeśli ta woda działa na Ciebie tak, że potem dziergasz taką chustę, to ja też chcę ją pić! A może to po prostu słońce ładuje akumulatory? Muszę się skusić na urugwajskie merino soja drogą. A! I nie umiem powstrzymać się do robienia jednej rzeczy na raz, potrzebuję wyboru. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja też bym chciała wiedzieć, co to ze rewelacyjna woda :) Chusta oczywiście wypieszczona.

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję bardzo:) to bardzo prawdopodobne że słońce daje taki napęd:) po tylu dniach paskudnej pogody i niedobrych wiadomości człowiek musi jakoś odreagować...
    wracając jeszcze do kwestii robienia kilku rzeczy równocześnie - przyrzekam , bardzo starałam się być "porządna" ale nijak mi to nie wychodzi... chyba zbyt szybko się nudzę przy jednej robótce i szukam odmiany. odłożenie robótki i czekanie na nastrój do dokończenia jej nie wchodzi w grę - zwyczajnie MUSZE dziergać kiedy tylko mogę:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholera...mnie słońce rozkłada na łopatki. Jak leje to mi się chce,a nie mogę,a jak świeci to mogę ale mi się nie chce.
    rączki bolą :(
    chusta jak zwykle miodzio :P

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy