z uśmiechem nie-zębistym

/
16 Comments
i skończyło się użalanie nad sobą; trzeba było wstać , pojechać do szkoły, na pocztę, do sklepu… trzeba ogarnąć  domowy  rozgardiasz i już!  nie ma nad czym rozmyślać. i dobrze, bo stopień ogólnego rozmemłania  własnego zaczął  być  męczący nawet dla mnie.
ale:
ponieważ  nie jestem jeszcze w szczytowej formie, no i żeby nie wywiało mi z głowy tego i owego, to… czapkę sobie zrobiłam!
najpierw spodobał mi się beret  Porom, potem  pomyślałam ,ze  fajnie byłoby , gdyby miał szerszy ściągacz. już już nabierałam oczka na druty, kiedy  na Ravelry pognało mnie parę stron dalej: każdy wie, że  ciężko tak po prostu odejść  od komputera, kiedy przegląda się tę kopalnię wzorów. i co?  znalazłam  ten wzór: intuitive, gdzie  wszystko było tak, jak  zamierzałam dziergać. no to  co się będę męczyć skoro wzór  jest już gotowy?  zabrałam się do pracy, na pełnym luzie, bo  w opisie pojawiło się sformułowanie, że “ jeden  wieczór dziergania i czapka gotowa”
no to dziergam: “Indiana Jones” mija , a ja  jestem z robotą w lesie, potem minęło  jeszcze dwa odcinki “  Biura”, a  u mnie nic!  jeszcze nieskończone. w niedzielę   dorzuciłam jeszcze do tego (o wstydzie!) “dumę i uprzedzenie”  dopiero  przy tym nastąpił szczęśliwy finał. dlatego pytam:  czy ktoś wie , ile to  jest tak naprawdę “ jeden filmowy wieczór”?  czy  jestem żółwio-podobna? czy raczej przeciętnie dziergająca?  nie zrozumcie mnie źle , nie mam kompleksów, przecież nie chodzi o to , żeby robić na czas.. ale ciekawa trochę jestem, nie będę ukrywać…bo mnie się wydaje, że jednak robię  powoli:)
no dobra, teraz z “ uśmiechem nie-zębistym” , co jest trudne , kiedy człowiek sobie przypomni  to sformułowanie,  prezentuję:

merino urugwajskie 190 merino urugwajskie 137
  merino urugwajskie 127 

chciałam  zrobić także zdjęcia z boku, ale  kiedy ręka zaczęła mi dziwnie trzeszczeć, dałam sobie spokój. jednak ciężko jest zrobić  sobie samemu zdjęcie czapki na głowie. a   Lola   nie pomogła tym razem, bo  swoją głowę straciła  chyba jeszcze w fabryce:)
na  czapkę zużyłam 1,5 motka ideala. ściągacz robiłam na  drutach nr 3, resztę na 3,5
pozdrawiam


You may also like

16 komentarzy:

  1. Przy dumie i uprzedzeniu? Dziergać? A przeżywać, się wzruszać, płakać, wzdychać - to kiedy???:)
    (przyganiał kocioł garnkowi, ja ostatnio dziergałam przy Szopenie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdopodobnie chodzi o to, że meżu zasiada przed TV i nie gdera, a ty możesz w spokoju wydłubać "projekt na jeden wieczór". Tak ja to przynajmniej widze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Drothea - kiedy właśnie ta robótka to koło ratunkowe, żeby się zbyt mocno nie wzruszyć, nie wzdychać;)))

    Kruliczyca - no to teraz to już się musiałam zębiście uśmiechnąć:) nie rozpatrywałam tego w taki sposób:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A to zależy czy film kinowy , czy serial , bo jak serial to powoli ;)
    Beret jest fantastyczny .

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja chciałam dodać, ze pierwszy raz widzę takie twarzowe zdjęcia wynonane ręką własną sobie samej... Czapka faktycznie fajna, daj, proszę namiar, który to wzór na ravelry, bo nie mam czasu szukać :) Ja muszę takie duże czapy nosić bo w małych to... ech, lepiej nie gadać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super czapa - ciepła. Potrzebne teraz ciepłe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O Bogini! Jak Ty pięknie wyglądasz w tym berecie! Fioletowy to zdecydowanie Twój kolor.
    W moim mniemaniu filmowy wieczór to jakieś 3-4 filmy, takie po 1,5h. Ale nie wiem czy skończyłabym czapkę w taki wieczór. Najprawdopodobniej finiszowałabym rano.

    OdpowiedzUsuń
  8. hihi, też ostatnio zrobiłam czapę z tego wzoru! a zeszło mi ze trzy filmy - spieszyłam się, bo koleżanka chyrlająca, na polu zimno, trzeba jej czapkę udziergać czym prędzej :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. masz wyjatkowy talent do robienia sobie samej zdjęć, zawsze ślicznie "wychodzisz" i gdybyś nie pisała, że to ręką własną, to bym się nie spostrzegła.
    A ja wcale nie dziergam przy oglądaniu czegokolwiek, bo nie umiem, o.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcie śliczne, ale jakie miałoby być? Czapka urocza, a buzia jeszcze milsza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna! I czapka i właścicielka i w komplecie razem też:)
    A co do tempa... taką czapkę robiłabym ze 3 dni:(
    Bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też mam wątpliwości co do podwanego w opisach czasu wykonanania. A ostatnio najszybciej mi się drutuje przy "Tańcu z gwiazdami" :) Dołączam do grona poprzedniczek: beret bardzo twarzowy, uśmiech - czy to zębisty, czy nie - jak zwykle piękny. Cieszę się, że już wróciłaś do zdrowia; oby na zawsze i na wciąż!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeden filmowy wieczór zaczyna się dla mnie w niedziele o 16:00 i trwa do 24:00. Żadko sie zdarza, a szkoda!
    beret świetny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Berecik bardzo ładny:) musi być cieplutki. Ja mam podobnie z tempem robótek, jeden filmowy wieczór, choćby to była noc Harrego Pottera nie starczyłby mi na zrobienie szala, no beret to może, a są dziewczyny które i sweter zrobią ;) Ale to pewnie dlatego, że cały czas spoglądam na robótkę czy wzór dobrze robię. Powinna być jakaś nauka bezzerkaniowego robienia na drutach, tak jak kiedys była maszynopisania ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna Ci wyszła, i kolor ma przecudny. Już dawno podejrzewałam, że ten czas podawany na zrobienie to jedna wielka ściema! Albo tak jak Ty robię wolno! Fajnie, że wróciłaś do zdrowia, to chyba te herbatki dzieci:) Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  16. A co ci za różnica, czy drutujesz szybko, czy wolno - to jest zabawa, wypoczynek, a nie robota na akord. A jeszcze wzorek pracochłonny, i przy berecie trzeba liczyć, gdzie dodawać, a gdzie odejmować.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy