domatorstwo

/
6 Comments
tak mi się porobiło, że gdy nie muszę, to nie wychodzę z domu. ostatnia próba przebicia się na tzw. miasto skończyła sie  wzywaniem pomocy drogowej, bo utknęłam w błocku tak, że  żadna ludzka siłą nie zdołała  mnie  z tegoż bagienka oswobodzić. . Od razu  można poznać, że to stolica…
Dla  listonosza  jednak okrutna jestem, bo biedaczyna  dowozić przesyłki musi… ale  kiedy patrzę na niego, to nie wydaje mi się, żeby miał z tym jakikolwiek kłopot, bo gna  tak, że chyba pierwszą kosmiczną osiągnął , a w związku z tym  błoto mu niestraszne.
ostatnio doniósł:
jesień 010 112
czyli dokształcać sie będę:)
1) z  przędzenia
2) z farbowania
3) z  pikowania maszyną  do szycia
ad 1)  moje przędzenia zaczęło się od d … strony, bo  należalo pojechać na kurs przędzenia i oszczędzić sobie wielu rozterek i kłopotów. nie zrobiłam  tego, chociaż bardzo chciałam… koniec końców  spędziłam długie godziny na you tube. a ponieważ  należę do osób, które  muszą mieć knigę  w garści, by poczuć sie pewnie , oto i  podręcznik: start  spinning – ogólne wiadomości   potrzebne do rozpoczęcia  zabawy z kołowrotkiem – mnie  wyjaśniło, po co są gręple:)
ad 2) farbowanie : “hand dyeing yarn and fleece”,  “ visually hand dyeing”  dobre ksiązki do ugruntowania wiedzy intuicyjnej.  ważne: należy wziąc do serca przepisy bhp, jeśli nie chce się smarkać na rózowo, bądź inny ciekawy kolor:) przerabiałam to na własnej skórze, a właściwie – nosie:)
ad 3) bo ja kocham patchwork – na razie  miłością raczej nieodwazajemnioną, ale pracuję nad poprawą  relacji :) ksiązka  “ machine quilting” w formie lekcji –cwiczeń do wykonania – pożyteczna rzecz – zamierzam się dostosować
a na razie, będąc w deficycie rzeczy “ładnych” i ozdóbek wszelkiej maści, ( bo mój dom ciągle jest tylko  budynkiem, a nie Domem)  zafascynowalam się   projektami   Tildy.   list do Mikołaja z prośbą o  takie książki został wysłany ( chociaż może   bezpieczniej będzie kupić sobie samej, bo jak znam zycie , to skończę z  deską do krojenia lub  kolejną formą do galaretki  -  przy czym rzeczą ogólnie wiadomą jest,że nie przepadam za gotowaniem)
a oto   nieśmiałe  próby Tildowania : kaczucha napółczasata
jesień 010 098 
brakuje jej jeszcze partnera i dziaciaczków
“pomyślę o tym jutro”
pozdrawiam


You may also like

6 komentarzy:

  1. kaczucha śliczna :)
    tez mnie korci do szycia ale stara maszyna u mamy i to jeszcze taka, że robi co chce ;) więc nie zachęca do robienia czegoś bardziej skomplikowanego bo można się narobić a i tak efekt mierny... ale może kiedyś :)
    i za farbowanie też mam ochotę się wziąć. może tez powinnam pomyśleć o książce jakiejś, bo też wolę mieć napisane czarno na białym w rękach ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Z samego rana wsadzę łepetynę pod stertę liści i nie wyjmę jej długo!

    Tak mnie zawstydziłaś!!! Powaliłaś Kaczuchą - Ślicznuchą.

    Ja książki Tildowe zażyczyłam sobie przy jakieś okazji i nic jeszcze nie uszyłam :(

    A tu proszę :)))


    O książki pomęczę Cię przy innej okazji...

    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. W ramach szycia skracałam dziś dwie paru spodni. Kiedyś szyłam patchworki, ale małe...
    Twoja kaczucha jest świetna!
    Też czuję się bezpieczniej z książkami.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kaczucha napółczasta - proponuję opatentować nowo odkryty gatunek:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz wiem, kto jest winny że siedzę przed kompem czytam i patrze. Czytam Twojego bloga aż do pierwszego wpisu. Wsiąkłam. uroczy blog a ile tu fajnych rzeczy. Tyle jeszcze mam doz robienia i to przez Ciebie.Za to i za blog bardzo Ci dziękuję.Za wełny również. Pozdrawiam serdecznie i już czekam na nowe wpisy

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy