… Alutkowy sweterek  stał się główna atrakcją dzisiejszego  poranka…  bo właśnie rozpoczął się sezon na lżejszą  odzież, ku mojemu niekłamanemu zadowoleniu..

wiosna 010 023
wiosna 010 033
wiosna 010 051

wiosna 010 061

wdzianko zostało zainspirowane przez Hadę, która  wypatrzyła je swoim  bystrym oczkiem na Osince , a potem jakoś tak oczko do oczka… i się zrobiło… oryginalne  wdzianko można podziwiać tutaj –(jest tu  również tłumaczenie  wzoru).
jak  zapewne zauważyłyście, mój wytwór to  raczej “wariacja na temat” –  wprowadziłam sporo zmian:  zrobiłam długie, delikatnie bufiaste rękawki,  ściągaczowe pliski zostały zastąpione wzorem utworzonym przez kombinację   rzędów oczek lewych i prawych, no i kwiatuszek jest zupełnie inny..  ale do kwiatuszka się nie czepiam , to i tak cud, że go skleciłam, bo  ja i szydełko to totalne nieporozumienie… aha,  jeszcze jedno :  lenistwo wzięło górę i zrobiłam go w jednym kawałku – od karczku w dół, potem dorobiłam rękawy
zużyłam 150  gramów  finy dk, używałam drutów nr 3,5 
dziecku się  podoba, więc i ja jestem zadowolona… Karolinka oczywiście chce taki sam:)  ale dla Niej  będzie chyba  wersja wdziankowo – kamizelkopodobna, bardziej zbliżona do pierwowzoru…

pozdrawiam:)
.. moce decyzyjne mnie opuszczają…
dobrze,ze sweterek dla Alutki  opuścił już druciki i  po trudzie tworzenia oraz prania leży sobie  na styropianie i schnie…


wiosna 010 092

teraz przynajmniej  mam czas ,żeby przekopać się przez  torby z zapasami   w poszukiwaniu odrobinki czerwonej fina dk  na kwiatuszek, który ma być doszyty do  sweterka.  a kwiatuszek być musi, jak  oznajmiła  przyszła właścicielka… przy okazji:  właścicielka skończyła wczoraj trzy lata, więc zdanie swoje już  ma i broni go jak niepodległości:)

prawdziwy zaś, przeogromny odpływ mocy czuję  przy  Penelopie… swoją drogą , to ładnie się to zapowiada – pierwszy etap dopiero, a już napotykam schody. co będzie dalej ? strach po myśleć!   za żadne skarby świata nie mogę podjąć decyzji w sprawie  włoczki… w grę  wchodzą te cztery:


wiosna 010 099


brąz jest oczywiście rozpatrywany zawsze, więc jego obecność dziwić nie może:)  obok niego jest shetland, na górze brudno-piaskowy ideal, a na końcu popielata baśka. z każdej włoczki już coś robiłam, każda ma swoje zalety… naprawdę nie wiem!  chodzę wokół nich już kilka dni i nic!  masakra – jak ja nie lubię takiego stanu rozlazłości… ohyda!

znalazła się i reszta chusty… po nocy spędzonej na drutach wygląda to tak:

na Loli:

wiosna 010 077

w całej rozpiętości:

wiosna 010 080

ponownie wykorzystałam wzór Red Dragon Shawl, tym razem zmieniłam proporcje – wydziergałam więcej ażuru “kropkowatego”, bo mi się wydało, że dopiero teraz to będzie naprawdę piknie:)

chusta jest duża. dziergałam ją z myślą o wiosennych dniach, kiedy człowiek może już usiąść w foteliku na słoneczku, opatulić się czymś milusim i cieplusim, zamknąć oczy i odpłynąć gdzieś hen, hen…

pozdrawiam

ależ mnie ręce świerzbią, żeby już wrzucić na drutki Penelopę! rozmyślam ciągle o rodzaju włoczki, o kolorze… jeszcze nie podjęłam żadnej decyzji, nie zrobiłam próbek… w pierwszej kolejności kończę to, co rozgrzebane…

w trakcie oglądania nowych odcinków “Lost” jakoś tak machinalnie podgoniłam z chustą . na dzisiaj zostawiłam sobie ostatnich sześc rzędów , bo jak wiadomo są one najdłuższe i najbardziej denerwujące… zatem dobrze byłoby, żeby człowiek usiadł do nich odpowiednio zrelaksowany i wypoczęty. ale i tak bawiłam się z tym do południa…

potem małe pranko i blokowanie:

wiosna 010 075

na zdjęciu widać drut. postanowiłam spróbować jak to jest przy takim sposobie blokowania. a jak to u mnie, od pomysłu do realizacji upływa niewiele czasu, wyciągnęłam więc kolejne pozostałości po budowie – wieszaki do płyt gipsowo – kartonowych, pracowicie umyłam i jazda!

nie jestem do końca pewna jak to wyjdzie, bo są dosyć grube, może nawet zbyt grube, ale do odważnych świat należy:) najwyżej włożę ten pomysł do szuflady z etykietą “ stanowczo nie powtarzaj tego więcej”

pozdrawiam

oj, ciężko mi ciężko przystanąć na dłuższą chwilę przy jednym projekcie…

to doprawdy wbrew mojej naturze usiąść jak człowiek, zacząć i skończyć robótkę bez okresów, kiedy biedaczka gdzieś w kącie nabiera mocy urzędowej… chociaż taki system tez ma swoje zalety – nie biegam po całym domu z robótką, bo w każdym pomieszczeniu, gdzie zdarza mi się przebywać, na mur-beton jest jakieś dziergadło. moją jedyną troską w tym momencie jest bezpieczny transport herbaty w dużym kubku (tzn ja nazywam to dużym kubkiem, a Radek może bardziej bezpośrednio - saganem lub prywatną cysterną:))

a co jest najciekawsze, wdrożyłam w życie system, który podpowiedziała mi Krysia- Opakowana. główne założenie brzmi: skończ trzy rzeczy zanim rozpoczniesz nową… to jednak trochę postawiło mnie do pionu i w chwili obecnej sprawa wygląda tak:

1) w dużym pokoju lub też “dziennym” króluje kolejna chusta z merino –chwilowo jako bezkształtny zezwłok. no, ale tu jestem rozgrzeszona, bo tej wełence oprzeć się nie można, więc może policzymy jako pól robótki?

wiosna 010 070

2) w pokoju dzieciaków - robótka w tak zwanym “temacie” – sweterek dla Ali. model wypatrzyła Hada, a ja nie mogłam się oprzeć… i musiałam zacząć, tym bardziej, że podczas porządków w schowkach z włoczkami wpadła mi w ręce Fina dk. zrobiłam próbkę, ot, tak sobie, spodobało mi się i najzwyczajniej w świecie musiałam przekonać się , czy pierwsze wrażenie nie było błędne:)

wiosna 010 064

3) osobista kanciapa - Urban Aran Cardigan – z tą robótką i tak jestem w tyle, bo obiecałam zrobić go już jakiś czas temu… (na szczęście mam wyrozumiałych przyjaciół i w dalszym ciągu będą się do mnie odzywać). a ponieważ dostałam już pieniądze na wełnę, to w ramach przyzwoitości musiałam zacząć i tę dzierganinę

wiosna 010 059

podsumowując: mogło być gorzej… w sumie mówi się " do trzech razy sztuka"

tylko jedna rzecz mnie niepokoi: blisko, coraz bliżej czai się sweterek Penelopy… ale bezczelnie rozpycha się w kolejce rzeczy ”do zrobienia” . model trochę już nadgryziony zębem czasu, ale te rękawy…. malina, bardzo mi się podobają

penelope

trochę się tego narobiło… kompletna wariatka ze mnie :) nie tracę jednak nadziei na rychłe ukończenie prac:)

pozdrawiam

utonęłam do cna w swoim włóczkowym nałogu…

miałam co prawda, kończyć trzy rzeczy, zanim rozpocznę kolejną, ale tym razem nie mogłam się powstrzymać…

wyciągnęłam szybciutko moteczek mojego ukochanego merino i jakoś tak w miarę sprawnie – pewnie uskrzydlona entuzjazmem – wydziergałam chustę.

w wybitnie wiosennych kolorach, żeby jakoś tę wytęsknioną wiosnę zaczarować i przyciągnąć:)

wiosna 010 012

wiosna 010 032

wiosna 010 045

zyżyłam mniej więcej pół motka merino z poprzedniego postu, więc na pewno pojawi się jeszcze jedna chusta w tych kolorach:)

przerabiałam na drutach 3,5

wzór

nazywa się “Red Dragon Shawl” i można kupić go tutaj

pozdrawiam

ku niekłamanej radości mojego Męża ogłaszam: odsprzedam część swoich zapasów merino…

już mi żal patrzeć na tego biednego chłopaka i na tę ponurą rezygnację w oczach, kiedy po powrocie do domu widzi kolejną partię wełny… już nawet nic nie mówi… bo co ma powiedzieć w obliczu takiego nałogu? rany, żeby mi tylko jakiegoś odwyku nie zafundował, bo wtedy chyba będę musiała zacząć pić:), a to niezdrowe jest – tak mówią:)

zatem do dzieła: na zdjęciach poniżej znajdują się moteczki, szukające dobrych ludzi, którzy pokochają je tak jak ja:) każda z tych dorodnych piękności waży 100 gramów i zawiera około 850 metrów włoczki ( oryginalnie 950 jardów). są milutkie i łagodne… za dobre traktowanie odwdzięczą sie tworząc wyjątkowy szal lub chustę:)

pasym 116

pasym 118

pasym 119

pasym 131

na dole pokazuję chustę, którą właśnie dziergam, żeby pokazać jak układają się kolory

wiosna 010 001

jeśli ktoś zechce przygarnąć któregoś skarbeczka, proszę o maila

pozdrawiam

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy