kroczki

/
14 Comments
cóz ja na to poradzę, że  prosto z jesienno zimowej depresji popadam w wiosenne osłabienie?  i   każda malutka , nawet  taka  tyci-tyci przeszkoda , ba  nawet nie przeszkoda, tylko utrudnienie urasta to rangi  problemu na skalę wszechświata?   i przytłacza , i przygniata,  i dusi…  i jak   robić swoje z tak niewyobrażalnie wielkim garbem na plecach?  z całą pewnością trudno. 
i nawet na drutach robić się nie chce…
jakkolowiek zabawnie bądz idiotycznie to  nie brzmi,  brak chęci dziergania traktuję  z całą powagą na jaką  mnie stać:)  a to dlatego ,że  to   bardzo ważny  wskaźnik  dobrostanu psychiczno-emocjonalnego – przynajmniej u mnie.  no bo jak to tak:   nie chce ci się robić tego, co  w innych  okolicznościach daje tyle radości?  znaczy się:  nie jest dobrze…
i dzięki takiej z pozoru głupiej, błahej rzeczy wiem, że  należy  COŚ zrobić. a to  już bardzo dużo…
i wiem już skąd  biorą się te  piekielne pobudki  o   trzeciej nad ranem… (to za wczesnie nawet dla mnie.  i  ileż  razy można oglądać powtórki  “ seksu w wielkim mieście” ?)
i  cały  ten  bałagan powoli zaczyna się  układać - przestawiam się na działanie:  realizuję zadanie – wydostać się z dołka. można wyskoczyć , jeśli ktoś potrafi, można  budować  konstrukcje wspomagające, można się wyczołgać, można wypełznąć .. nie ważne jak, byle się wydostać (oczywiście   niewskazane  są tu czynności przeczące zdrowemu rozsądkowi, moralnie niepewne lub szkodzące zdrowiu:))  moja ulubiona metoda to “ małe kroczki”
na początek-  kroczki do  lasu:) dotlenić się porządnie, bo mówiąc  obrazowo i  może niezbyt elegancko: co może wymyślić mózg, który zaczyna  kisić  się we własnym  sosie? jak ma właściwie oceniać sytuację?  jak ma mnie  prowadzić? 
przewietrzyć drania!  
do  dzieła!
o  szóstej   rano w lesie jest  pięknie… o innych porach  też, ale teraz jest tylko dla mnie… mam więc czas zeby  spokojnie, nie myśleć o niczym…  niektórzy  zalecają przytulanie sie do brzóz w celu zaczerpnięcia energii życiowej,  próbowałam  tego nawet ale po  dwudziestu sekundach   takich przytulanek   czuję się  jak  …   przyjmijmy: niespełna rozumu.dałam sobie zatem  spokój.  zrobiłam   za to parę zdjęć, ze specjalną dedykacją dla Sów:))

CONVAR25          CONVAR16 CONVAR36  MARZEC 076
CONVAR66

nawet kiedy patrzę na te zdjęcia, robi mi się lepiej – nie chodzi o to ,że są   dobre czy coś z tych rzeczy…  po prostu  przypominam sobie jak było:) fajnie powłoczyć się bez widocznego celu.. a  ostatnio wstaję na tyle wcześnie, że i spieszyć się nie muszę… i tak wrócę na czas…

na zakończenie  coś “na temat” , troszkę od czapki , ale już od kilku dni   to zdjęcie wisi na ravelry, więc należy zakończyć temat, zeby nie   stracić o sobie nowo-zbudowanej ,  dobrej opinii:))

 5519011991_f6676cef9d
“moja” wełna bfl sock, niecałe dwa motki, druty 3,5
teraz  czas  na dołączenie  kolejnych kroczków – uporządkuję   biurko! będzie się działo…
pozdrawiam


You may also like

14 komentarzy:

  1. Przyjeżdżam! Wytargam Cię z tego dołka i już! Nie dam Ci tam siedzieć i nawet o 4 mogę wstać. No dobra po prostu nie będę się kładła do łóżka, tylko przybędę :)))

    Zaczekaj chwilkę :)

    Szal powinien podbudować Twoje dziergacze ego, jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rene - przybywaj:) czekam niecierpliwie , tylko weż duzą walizkę ze swoimi skarbami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam teraz taką niemoc lalkowo-szyciową, ale trzymam kciuki, żeby mi minęła, więc potrzymam dwa razy, za Ciebie też! *^v^*
    I umyłam dwa okna, a potem zaczęło padać, więc ta metoda na niewiele się zdała w przeganianiu depresji, bo pokazała nieskuteczność moich działań, no cóż... ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Marto, trzymam kciuki za szybkie wyjście z dołka i zasypanie go, żeby już nie wracać.
    Szal wygląda fantastycznie! Świetny układ kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mózga wietrz regularnie - to powinno przynieść efekty! Mózgu trza tlenu duuuużo! Z ludźmi się spotykaj, koniecznie - gadaj, śmiej się, wyłaź-z-siebie, żeby wyleźć z zaklętego kręgu niemożności wszelakiej.
    Dostałam cóś - nie moje, ale pikne!
    Napatrzę się na tę fuksję (dobrze piszę? Fuksja ci to???), nadziergam. Świetna wełenka!
    Ściskam mocno!
    (szal świetny, ego niech rośnie, a Rene niech nawet za uszy ciągnie, jeśli to pomoże! I pamiętaj Martuś - aby do czerwca!:D)

    OdpowiedzUsuń
  6. zdjęcia pokrzepiające - to pierwsze, takie majestatyczne zwłaszcza. Szal - cudo, układ tych kolorów - dla mnie to mistrzostwo świata, nawet nie próbuję sobie wyobrażać, jak można do tego doprowadzić - może to te poranne pobudki są tak inspirujące...?
    Pokadziłam :) Lepiej trochę w związku z tym? :)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Brahdelt - trzymaj trzymaj:) ja tez będę trzymała i za Ciebie, robiąc kolejne kroczki:)
    dzięki:) szyb na razie nie myję, bo gdyby tak mi się stało jak Tobie, to wsciekłabym się niemożebnie i "mózga" znowu bym sobie zakisiła niechcący:)

    Fiubżdziu - dzięki:) nie mówię ze cos wielkiego się dzieje, pewnie zmęczenie i znużenie daje o sobie znać, cieszę się im więcej wiosenek za mną tym łatwiej zobaczyć sygnały ostrzegawcze i przesięwziąć środki zaradcze:) i jak przyszło to i pójdzie w końcu, czyż nie?

    Dorothea- na zmartwienie, na zmęczenie nie masz jak do lasu łażenie:) kiedy byłam smarkaczem potrafiłam godzinami łazić po ląkach i polach, czemu zawdzięczałam miano lokalnego cudaka:)
    nie ma tragedii, tak naprawdę nie dzieje się nic złego, ot zmęcznie chyba mnie dopadło - ale jest widoczny postęp - mam świadomość ze to tylko taki stan, a nie ja - smętna i ponura.
    czekam na ten czerwiec, po nim będziemy mogły już bez skrępowania się na siebie obrazać:))))
    dobrze, że będę jechałą z taką jedną, która powie mi gdzie właściwie mam jechać:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. ann007 - miły zapach kadzidła doleciał:)) dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, dobrze znam ten stan. Oby jak najszybciej minął.

    OdpowiedzUsuń
  10. Marta, będziesz w czerwcu?? :D ale czad!!! ciekawe, czy tam też będziesz miała siły do spacerów o 6 rano ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zulka- dzięki:) zawsze człowiek ma inną motywację kiedy wie, że ktoś trzyma kciuki:)

    Agata - nie wiem czy będę wstawać o szóstej, bo biorę poprawkę, ze takie jedne będą gadać do póznej nocy:) a rano będzie strach je rozdrażniać:) planuję więc zadać gwałt własnej naturze:) i spać grzecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Marto,
    mam nieśmiałe zapytanie o barwniki do wełny 100% - gdzie można je kupić?? (czy da się przefarbować zrobiony już np. sweter?)

    z pozdrowieniami
    Tosia

    OdpowiedzUsuń
  13. Tolu- barwniki odo wełny są ogólnie dostępne - np.na allegro
    a sweter gotowy można ufarbowac, czemu nie, ale trzeba zrobic to uważnie, żeby nie powstały brzydkie niedobarwienia, bo o ile na włoczce może byt to efekt poządany, to na gotowym wyrobie moze wyłść niezbyt fajnie
    ale do odważnych świat należy:)
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dziękuję za odpowiedź - będę próbować
    życzę wszystkiego dobrego
    Tosia

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy