jak uzyskać ciekawy odcień zieleni…

/
19 Comments
… czyli zaległości  blogowych część pierwsza:
rzecz dotyczyć będzie  niezwykłego   odcienia zieleni, bardzo rzadko występującego w przyrodzie, wzbudzającego  ambiwalentne odczucia,  lecz  w pewnych sytuacjach  -  bezcennego, dostarczającego wiele satysfakcji i  zwyczajnej,  czystej radości:)
mówiąc wprost: jak uzyskać cudną zieleń na twarzy Czcigodnego Małżonka,  podpuszczacza   pospolitego i kawalarza perfidnego,  wredoty  podłej;) wykorzystującej  po wielokroć i ze szczególnym upojeniem  łatwowierność  swej drugiej, szlachetniejszej;) i lepszej;) połowy .
zwykle trzeba odczekać nieco, czasem nawet  dosyć długo, ale w końcu trafi się  okazja – hehehe, ale tym razem sprawa była tak banalnie prosta  i oczywista, ze grzechem byłoby jej nie wykorzystać:
należy pojechać do znajomych, posiadających nieco ekscentryczne hobby ( o nadmiernej skłonności do  włóczek nie mówimy, bo to jest całkowicie normalne i  uzasadnione)  i  należycie  je docenić,  wykazując   zachwyt, w porywach do  totalnego zauroczenia
w moim przypadku zachwyt był szczery i wielki, bo ekscentrycznym hobby była hodowla  kur  rasowych:
  DSC08295DSC08289kury rasy silky -  o piórkach jedwabistych,  przypominających  futerko – w sam raz do  miziania
DSC08293 z prawej : kura brahma, wielka, z porośniętymi  przez pióra łapkami,
z lewej  - kura  zagadkowa, nie wiem jak się nazywa, ale tak ładnie stanęły… i  ma ładny kolor…  i dała mi się złapać , pogłaskać-  zdjęcie się  jej zatem należało  - za zasługi:)
DSC08301  świeżo wyklute pisklęta….DSC08308 pisklęta “Zorro”, czyli zielononózka kuropatwiana
DSC08320
i dwa psy rasy wełnistej:)

po tak miłej wizycie  należy odczekać ze dwa dni, następnie, tuż przed   powrotem  Małżonka z pracy (wcześniej  nie ma sensu, bo się człowiek  nadmiernie zmęczy, a efektu nie osiągnie  należytego) rozpocząć  sprzątanie garażu.  trzeba  powyciągać i malowniczo rozstawić całe  badziewie, jakie  się znajdzie, a  im większe, tym lepsze… i to oczywiście  wzbudzi  zainteresowanie …
a na  pytanie  “ po kiego diabła ta rewolucja?”  odpowiadamy z lekką pretensją, żeby nie  gadał za dużo, tylko brał się do roboty, bo trzeba szybko tu posprzątać   - właśnie  jedzie  do nas znajomy i  wiezie kurczęta oraz inkubatory,  bo  akurat  tutaj jest najlepsze miejsce  za hodowlę…..
zzielenieje  na pewno!


You may also like

19 komentarzy:

  1. :) nie lada fortel :)) ja kiedyś miałam pomysł że by u rodziców alpaki hodować, tata chwycił mama powiedziała "pogłupieliście " :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał! To lubię:) Pomysł do podchwycenia, tylko nie mam znajomych z takimi ślicznymi kurkami:) Ale wymyślę coś, z pewnością! Cierpliwość musi zostać nagrodzona!

    OdpowiedzUsuń
  3. Do odważnych świat należy :) Kurki śliczne, nie wiedziałam o istnieniu takich... Sposób dobry, ja nie muszę aż tak kombinować na ciekawym odcieniem zieleni... ale to już na dłuższe pisanie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre! Ja nie muszę aż tak kombinować, mój mąż dostaje super wściek w 3 sekundy, wystarczy odpowiednia kombinacja słów:) Ale takie dłuższe podrażnienie... Warte zastanowienia. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  5. chmurka - alpaki tez juz były przerabiane;) w te i wewte, ale opór materii jest bardzo silny...

    globtroterka - udało mi się wyjątkowo - bo zwykle nie wytrzymuję i parskam śmiechem, więc cała sztuczka idzie w diabły;) a kurki rzeczywiści śliczne, i bażnaty były,i przepiórki, i kaczki takie śliczne... i wielka trampolina, na której skakałam do upadłego:) i to nawet niedaleko od Ciebie było:)

    Renia - ucieszyłam się ,ze chociaż raz udało mi się tego spryciarza ( w jego oczywiście mniemaniu) przechytrzyć- ta chwila była bezcenna!

    edi-bk - wściek rzeczywiście łatwo uzyskac:) ale to chodzi o taką piękną zieleń na pobladłych nagle licach;) i to przerazenie w oczach pomieszane z niedowierzaniem, z przewagą przerazenia,oczywiśćie, bo przecież nas zna i wie do jakich szaleństw jesteśmy zdolne...
    sadystka ze mnie:))

    OdpowiedzUsuń
  6. padłam, obśmiałam się i padłam znowu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mysza... będziesz hodować???
    Czy tylko Twój-ci-on ma posprzątać?
    Bo ja coś ciężko myśląca dziś - upał, wiesz, te rzeczy:D:D:D
    A tym niespotykanym odcieniem zieleni tak mnie zaintrygowałaś, że mnie skręciło ze śmiechu, podobnie jak tuptupa:D

    OdpowiedzUsuń
  8. te qry z drugiego zdjęcia wyglądają jak mini alpaki czy inne lamy:D
    urocze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Marto, gratuluję! Genialny sposób. Muszę jakiś wymyślić na mojego Męża in spe. On też wykorzystuje moją łatwowierność.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój szanowny małżonek nawet by się pewnie nie zdziwił, tylko zapytał, skąd ten kolejny głupi pomysł... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. no to ja już mojego nie wkręcę - przeczytałam mu wczoraj tą notkę, więc już jest w temacie..

    OdpowiedzUsuń
  12. tuptup -:))))) no i spaliłaś się Koleżanko, spaliłaś... kie licho podkusiło Cię żeby to przeczytać właśnie Jemu? teraz będziesz musiała się naprawdę mocno postarać, zeby zrobić psikusa:)

    Dorothea - zamysł był ambitny: po pierwsze, zeby zrobić żart Czcigodnemu, bo On notorycznie robi mnie w jajo i cieszy się, ze taki dowcipny
    a po drugie - w ramach wielkiej wdzięczności i ulgi, ze to tylko zart miał pomagać w sprzątaniu.. ale tu przyznam szczerze, przeliczyłam się;( ale i tak jeden zero dla mnie :)))))

    inka - kurki były urocze;) podobno przybyły nowe, leghorny z okolic poznania - trzeba będzie wybrać się na inspekcję, tym bardzoej ,ze gdzieś tam jeszcze zbunkrowała się kozuchna - słodziuchna:)

    Fiubździu - przyjmuję więc ,ze doskonale rozumiesz, jaką miałam radochę?

    Mim - na szczęście, tym razem Mój własny nieswiadomie wspópracował:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No się uśmiałam. A wyobrażając sobie minę mego własnego prywatnego małżonka na wieść o planowanej hodowli kurcząt...... Chyba muszę skorzystać z pomysłu.
    Jeszcze i aparat naszykuję, co by uwiecznić odcień zieleni :D

    OdpowiedzUsuń
  14. myszoptica, no ale co miałam zrobić, jak to przy nim dostałam głupawki przy czytaniu? kłaść się na monitorze? udawać, że to tylko czkawka? pokazać popiersie, żeby odwrócić uwagę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. HA, ha...dawno nic tak dobrego nie czytałam co az tak by mnie rozbawiło!!
    Pióro masz lekkie jakbys tym kurkom jedno wyrwała!! (cudowne stworzenia...może i ja takie przygarnę?)
    A i odpowiedzi...Tuptup...to "popiersie"...
    Wesoło zaczęłam sobotę!!
    Extra!
    PS. te kury to sa tylko w celach hodowlanych...zyja od poczęcia do naturalnej smieri tak? Boz chyba nie na rosół:((...a pióra na poduszki?

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie dopisałam...a to było najwazniejsze...dowcip przedni!!
    ...napisz jaki rewanż przygotował:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Igraszki - kurczę ,a nawet wiele kurcząt:)

    Moli- to jest pomysł ! o aparacie nie pomyślałam - a to byłoby piekne trofeum:)

    tuptup - ale On teraz czujny bedzie... i się nie pobawisz w tak miły i niewinny sposób... ale z dugiej strony widok popiersia to dopiero dałoby do myślenia;)

    spes - a dziękuję ,dziękuję:)
    część kurek, szlachetnie urodzonych dozywa szczęśliwej starości, bo ich jaja są tak cenne ,ze się ich nie jada. lec słuzą do dalszego powiekszania hodowli.
    a inne czeka zwyczajowy los kury - w pewnym momencie są zapraszane na obiad;)
    rewanzu jeszcze nie było:)

    OdpowiedzUsuń
  18. matko to mi sie podoba jak nic .jak mojemu wspomnialam o angorkach to raczej niebisko wygladal hahahahhahaha

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy