dlaczego? pytam się dlaczego?
dlaczego nie jestem pisarzem , albo innym wielkim artysta?
wtedy długie okresy milczenia oznaczałyby blokadę twórczą , może zbieranie materiałów do kolejnego utworu… a tak, co mi pozostaje? nic tylko nazwać rzecz po imieniu i dosadnie. lenistwo, drogie Panie , lenistwo!
a tak na powaznie…
od jakiegoś czasu każde słowo, które zamierzałam napisac miało cięzar jak, nie przymierzając, Giewont, czy co tam kto chce… kazda mysl zmierzająca w stonę swiadomosci toczyła się w tempie najpowowolniejszego ślimaka świata… ueee, ohyda!
tak wymęczona nie byłam chyba od czasu nieustającej kolki starszego dziecka… otóż: skowronkowatość przemieniła mi się w cholerawieco, co kazało w stawać po dwóch godzinach snu i telepać sie do rana. potem telepać sie do wieczora. i znowu telepać się do rana…
co się dzieje?
cholerawieco!
przez cholerawieco mam sporo rzeczy do pokazania, zacznę od najstarszych:
popełniłam kamizelkę dla mocno małoletniej dziewczynki, która czekała na nią z niecierpliwością, bo zmarźluch okrutny !
takie rozchodzące się warkoczyki widziałam na blogu u Fanaberii, która wpadła na to już dawno temu, potem osobiście obmacywałam sweterek Gackowej i w końcu dojrzałam do swojej wersji. takiej leniwej… dzierganej od góry…
miało być cieplutko i w kolorze lila, więc wyciągnęlam z Zagrodowego regału wełenkę Berlaine
kamizelka spodobała się również mojej Karolince i Aluni, więc to na pewno nie koniec tej produkcji. niech nie czują się pokrzywdzone, tym bardziej ,ze dawno nic dla nich nie robiłam.
jeśłi jeszcze nie jesteście zmęczone to pokażę Wam moją dumę z ostatnich dni:
chodzi o póleczkę oczywiście.
kupiłam ją w stanie surowym, wyszlifowałam, pomalowałam, złożyłam, nawierciłam otwory w ścianie i … przyczepiłam nad piekarnikiem ( bu u mnie piekarnik siedzi tak naprawdę w spizarni i tylko pokazuje swój skromny froncik na ścianie w kuchni).
i nawet pomalowałam ścianę ,zeby juz tak całkowicie ślicznie było…
zwróccie uwagę na koralik widoczny na tle obrazka - nie spada, czyli dobrze zrobiłam swoją robotę:)
mała rzecz, a cieszy!

16 komentarze:
Szczerze podziwiam Twój zapał i cierpliwość - bo ja o ile znoszę monotonność dziergania tak mocno nie ogarniam monotonności szlifowania, malowania i wielu innych "rzeczy dookła" które gwarantują efekt doskonały..i absurdalnie - lubię męskie prace. Gratuluję perfekcjonizmu zarówno półki jak i tej ślicznej kamizelki.
Pozdrawiam.
O to ta cholerawieco mnie też dopadła ostatnimi czasy chyba... A kamizelka niesamowita. Dopiero u Ciebie spotkałam się z tymi rozchodzącymi się warkoczami i muszę przyznać, że wygląda to fantastycznie! Zazdroszczę talentu majsterkowicza;-) Mnie tata do swoich narzędzi nie chce dopuścić...
To druga? Tamtą pierwszą śliwkową pokaż! I płaszczyk,bo Cię ugryzę>:-O
ana - dziękuję:) ale do bycia perfekcyjną daleko mi, oj daleko! czasem coś mi lepiej wyjdzie i wtedy ogłaszam święto domowe:) dla podniesienia morale:)
a do szlifowania kupiłam sobie małą , lekką szlifierkę i od razu spojrzałam na rzecz bardziej optymistycznie:)
lamika88 - a może ta cholerawieco zarażliwa jest? oby nie- nie życzę nikomu...
bardzo mi miło, ze podobają ci się warkoczyki:)
p.s narzędzia mam własne :) zeby uniknąc konfliktów i walk na śmierć i zycie:)))
Laura - to pierwsza, próbna - śliwkowa zażywa kąpieli:)
płaszczyk pokazę chyba juto:)
fajniutkie te warkocze! a ja właśnie szukam pomysłu na tunikę dla młodej :) tylko jak to się robi?
a moja lazurowa włóczka od Ciebie booooossska
Cudna ta kamizela, z początku myślałam że to sukienusia, a ja mam w rodzinie taką damę (roczną) której by taka sukienusia pasowała, ech....
Pólka suuuuper - baby to są baby potrafią wszystko (uwaga słowo baba nie jest użyte ze złośliwością tylko raczej z podziwem)
Snów słodki- takich zdrowych życzę :)
A mi to by się chyba przydała taka cholerawieco, może bym się na nauce skupiła? A tak robię wszystko, tylko nie to, co powinnam, bo na wszystko mam chęć a na książki patrzeć nie mogę...
Kamizelka świetna, wydaje mi się, że ten wzór sprawdziłby się i jako sukienka (nie pierwsza na to wpadłam:) )
Pozdrawiam!:)
hada - wysłałam Ci maila jak te warkoczyki zrobic, bo dzisiaj nie czuję się na siłach ,zeby to ładnie wytłumaczyc tak publicznie:) rysunek byłby pomocny.
nie mogę się doczekać , kiedy Twój aparat " się " naprawi - bardzo czekam na zdjęcia udziergów
Chmurka - juz widzę w wyobrazni takiego słodkiego malucha! rzeczywiście sukieneczka byłaby w porządku i może jeszcze bufiaste rękawki do tego... to juz całkiem na słodko:) ale jak ma być inaczej dla małych uroczych dziewczynek? nie da się!
kajkosz - zawsze w takich wypadkach, tzn przy naukofobii tłumaczyłam sobie, ze to podświadomość daje mi sygnał, ze umiem to, co będzie mi potrzebne na egzaminie:) a jaki miałam czysty pokój, jak ładnie uprasowane ubrania....jak rzadko kiedy
powodzenia:)
Bardzo spodobała mi się ta tunika, zwłaszcza, że poszukuję od jakiegoś czasu inspiracji na tuniki dla moich dziewczynek.Przyglądam się i przyglądam, obracam z każdej strony (bo w opisie przeczytałam, ze tunika robiona jest od góry) i zastanawiam się z której strony zacząć. Jeśli to możliwe, to proszę o opis jak się zabrać do tuniki.Pozdrawiam Joanna.
Siedzisz sobie cichutko jak Mysz pod miotłą, a jak się wreszcie objawisz, to już tylko zachwycać się pozostaje. Uff, jakie długie zdanie.
Ja też niedosen permanentny mam, ale to moja wina, przyznaję.
Warkoczyki są śliczne, a kolorek jeszcze śliczniejszy! Dziecię w tym proszę pokazać :)
Za półeczkę i koralik na niej masz złoty medal. Kocham perfekcjonizm ;)
Kamizelka wygląda jak śliczna tuniczka, półeczka też świetna, a to cholerawieco to mogą być objawy stresu. Porozpieszczaj się trochę, łykaj magnez a na pewno niebawem nad Twoją głową zaświeci słońce.
"białe noce..." ot co... tez miewam zbyt często... :-) tuli tuli... chociaz wiesz co? jak następnym razem Cie będzie "na biało telepac to pomyśl o tym że Sprężyna nie ma czasu dłubać i zrób cos pieknego dla mnie ;-)
No i po problemie...Ty będziesz miała jakies zajęcie a ja będę najszczęśliwszą sprężyną na tym świecie ;-) Buziaki
Kamizelka jest do "schrupania" :)
Joanna - dziiękuę! opisu jako takiego nie ma, robiłam " z głowy"
zaczęłam od góry, rozdzieliłam oczka na przód, placy i rękawy. rozliczyłam sobie wzór warkoczy na przodzie i juz...
a potem , to juz poszło:)
Rene - nie udzielam się ostatnio , to fakt, ale zwyczajnie nei mam siły na nic. tylko druty trzymają mnie na chodzie:)
cieszę się, ze nowy udzierg Ci się spodobał, bo fachura z Ciebie ,ze ho,ho!
kamizelka posza juz w świat, więc zdjęcia tylko ' bezwkładkowe"
pozdrawiam
Muna - magnez powiadasz? coś moze być na rzeczy, bo niezależnie od pierwotnej przyczyny bezsenności , to potem była już tylko kawa i kawa... i kwadratura koła gotowa.
dzięki:)
sprężyna - będę pamiętac:) ale z tej nowej paczki to masz robić ekspresowo i jeszcze pokazywac!
kokotek - dzięki:))
Dziękuję za odpowiedź, choć zaczełam sama, nie mogłam się już doczekać;)
Nigdy nie robiłam od góry, więc sporo poczytałam, jeszcze więcej myślałam i coś tam sobie ułożyłam w głowie:) Zobaczę co wyjdzie. Robię na drutach 3,5 i nie wiem czy nie za cienkie są. Ty na jakich robiłaś? Czy ten "ściągacz" przy szyi robi się od razu, czy później dorabia. No i czy na plecach też są warkocze?
Strasznie wolno mi to idzie, bo nie mam wprawy, a pewnie dwie sukienki będę musiała zrobić. Zrobię większe i będą na przyszły rok hi hi hi. Choć starsza Alicja co dzień mnie pyta czy już, młodsza jeszcze nie pyta, bo nie potrafi;) Więc co jak co, ale dla dzieci muszę się sprężyć:).
Bogatych w spokojne sny nocy życzę...
Prześlij komentarz