ja pierniczę

/
23 Comments
zagapiłam się  przepotwornie…   dotarło właśnie do mnie ,ze   nie  nastawiłam    świątecznego piernika.  uuuaaaaa!
powinnam była zrobić to  mniej więcej  2 tygodnie temu.  żeby miał czas dla siebie …  żeby mógł dojrzeć i mocy urzędowej nabrać.   zgroza i skaza  na reputacji:))   jeśli człowiek   przez  cały rok bezwstydnie  obija się po kuchni,  wykorzystując  ją  absolutnie niezgodnie  z przeznaczeniem, zapycha ją  kłębami wełny i  zgrzewkami octu, to  musi przyjść  taki czas, kiedy wykazać się należy.   wychodzi na to ,ze to ma być właśnie  teraz.  żeby nie wyłamywać się zanadto z ogólnego nastroju przedświątecznego  – piekę. bo  piec lubię.  nie  trzeba  tego robić codziennie,  a efekt  przedsięwziętych działań zawsze robi wrażenie na domownikach, bo: albo  jest  smacznie, albo  powstaje  ulubione domowe ciasto – z zakalcem . tak czy  inaczej, mam miłe  poczucie, ze  spełniam się w roli  “strażniczki ogniska domowego” :)
nie porzuciłam więc  swojej nadziei -  zrobiłam ciasto na wspomniany  już  piernik.   jest juz na emigracji  w  spiżarni. wygląda  tak:

DSC01244
jak  stalaktyty  w jakiejś  jaskini. jest jasny, bo miałam  pod  ręką miód akacjowy, a ten jest baaardzo  jaśniutki… ale  nie będę wydziwiać. w tym roku przepis  wzięłam z  jednego z moich ulubionych blogów : Moje wypieki
pozostaje mi tylko  trzymać kciuki, żeby  gotowe ciasto  nie  otruło nas wszystkich;)

skoro jesteśmy  już przy piernikach:  lubię  mieć choinkę  udekorowaną   tradycyjnie, po domowemu – z ciastkami,  długimi  cukierkami, orzechami…  i tu  rodzi mi się rok w rok  konflikt międzypokoleniowy:))  bo  pełna dekoracja nie jest  w stanie  dotrwać  nawet do  Wigilii – jest pożerana natychmiastowo przez dzieciarnię i  psa pasibrzucha.
pies pasibrzuch jest groźniejszy, bo wyżera na  bezczela… a potem  leży i  choruje.  pomyślałam sobie więc  tak: dam ci ja pierniczki , cholero jedna, dam …
 DSC01260
 
DSC01258

i zrobiłam  pierniczki  z masy solnej:)))
masę barwiłam  kawą inką,  wysuszyłam,   przeszlifowałam z lekka   i polakierowałam.
to będzie niespodzianka.
prawdziwe   pierniczki zostaną powieszone wyżej i  dam inny  kolor wstążeczki… bo te prawdziwe  też być muszą.   podkradanie  łakoci  z choinki to  całkiem spora część  fajnego dzieciństwa:) a  chichoczące dzieciaki to  połowa radości ze Świąt


You may also like

23 komentarze:

  1. W domu moich rodziców choinkę ubierało się (i nadal ubiera) dopiero w Wigilię, wcześniejsze dekorowanie drzewka zawsze było uznawane za przedwczesne, a drzewko stało sobie kolorowe od 24 grudnia do Trzech Króli. Tp jest metoda na niezjedzenie wszystkich ozdób! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ubieram nieco wcześniej, bo w Wigilie jestem zwykle urobiona po pachy i obawiam się ,ze miły zwyczaj ubierania choinki potraktowałabym jako kolejny, czasochłonny obowiązek... ale rozbieram juz tradycyjnie, tka jak u Twoich rodziców, w dzień Trzech Króli
    i pozostaje jeszcze pies żarłok...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty Niedobroto, pieska chcesz masą solną uraczyć :( Powycinaj gwiazdki z plastrów kiełbachy i na dole choinki popowieszaj, niech psina poczuje świąteczny nastrój!

    Ja sobie obiecałam, że pierniczki zrobię i też zapomniałam nastawić ciasta :((((

    OdpowiedzUsuń
  4. Rene - gryzaka wielkiego zawsze dostaje ta nasza psina kochana:)
    nie jestem az taka okropna , za jaką uchodze;))))

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja zrobiłam to ciasto dwa lata temu, i nie byłam specjalnie zachwycona...za bardzo wyczuwam w nim smak sody, i przeszkadza mi:(
    więc zrobię jakieś pierniczki, tym bardziej, że zamówiłam sobie obłędne wycinaczki;) ale z jakiegoś zwyczajniejszego ciasta, które można zrobić tuż przed.

    OdpowiedzUsuń
  6. A moje ciasto dojrzewa juz od poczatku listopada,ale nie ten przepis . Jestem ogromnie ciakawa jak wyjdzie bo fotki ma smakowite . Malosolne pierniczki chociaz piekne i takie dopracowane to jest OSZUUUUSTWO . Nawet psu sie tak nie robi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale sprytny plan obmyśliłaś. Obawiam się jednak, że pies nie da się nabrać na ten numer. Przypuszczam, że lakierowane pierniczki nie pachną tak smakowicie, korzennie, jak te właściwe? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierniczki z masy solnej zamawiam! Raz będzie coś ladnego,czego nikt nie zeżre o!

    OdpowiedzUsuń
  9. inka- o masz! ale mi stresa dołożyłaś:) nie dość ,ze w biegu to i potencjalne paskudztwo:))ale mam za swoje - trzeba się zorganizować i przede wszystkim porządek w karteluszkach z przepisami mieć - żeby potem w panice nie odtwarzać przepisu:)
    a jakie wycinaczki , jakie? pochwal się, bo ciekawość mnie zżera:)

    3nereida - zorganizowana kobieta z Ciebie:) zazdroszczę i podziwiam, bo u mnie prawie zawsze przygotowania są na ostatnią chwilę i we właściwym czasie nie mam nawet siły cieszyć się tymże właściwym czasem:)
    piesek nie będzie miał źle , nie ma obawy:)
    Gazela - właśnie ma się nie nabrać:) kiedyś pociągnął choinkę tak, ze cala się przewróciła , bombki potłukły, a główny winowajca posiusiał się ze strachu....

    Laura - dziękuję, przyjmuję do wiadomości:) i działam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w zeszłym roku też nastawiłam ciasto na początku grudnia i pierniczki wyszły pyszne.
    W poszukiwaniu ciekawych foremek zajrzyj do tego sklepu http://skladrzeczy.pl/

    OdpowiedzUsuń
  11. a wyglądają jak prawdziwe! ja się dałam nabrać to i pies się da! pięknie wyszły!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cholewa, ja też zapomniałam! Trudno, w tym roku bedzie tylko piernik i tyle! Ale z tym wyżeraniem, chichotem dziecków i pustymi opakowaniami po cukierach to masz absolutna, całkowitą racje:-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Malinkowa - miód mi lejesz na serce:)
    i dzięki za namiar - wypatryzłam sobie fajne snieżynki i aniołka - wstyd przyznać, nie mam aniołka!

    Alejandra - dzięki:) chociaż psu to nie w smak:)

    edi-bk - no własnie - muszą chichrac, bez dzieciaków w rodzinie jakoś tak dziwnie cicho i nieswojo w swięta. i głownie ze względu na nie człowiek męczy sie z tą całą oprawą:)
    tylko zapachu świątecznego chyba nie uda mi się podrobic: bedzie jechalo octem, farbą i mokrą wełna:)))w dalszym ciągu zbieram kasę na przysposobienie garazu do moich farbiarskich potrzeb:) i ciesze się na to bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Choinka tylko do Trzech Króli?
    Tak krótko
    Uwielbiam jak świeci nocą i nie lubię się znia rozstawać. I jak nie opada to stoi, czasmi aż do lutego

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyglądają prawdziwie, aż cieknie ślinka;) Chyba i ja jutro poważnie porozmawiam z mamą, bo zeszłoroczne pierniczki były robione na tydzień przed wigilią i jeszcze w sylwestra łamaliśmy na nich zęby:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przejmuj się! Ja sie kiedyś zagapiłam i tylko dwa tygodnie dojrzewało. Po prostu pierniczki mniej wyrosły, ale też były pycha! Mam swój własny przepis od wielu lat. Ten Dorotus jakoś mi nie pasuje... Ale to kwestia przyzwyczajenia jak sądzę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kalina - jeśli chodzi o choinkę pomyślałam sobie tak: jeśli chwila ma być wyjątkowa, nie może trwać zbyt długo... i wystawiam choinkę za dzrzwi, gdzie, juz bez ozdób robi za zielony bukiet do wiosny. i rok w rok mam nadzieję,ze choinka kupiona w doniczce wyrośnie w końcu na piękne drzewo:))
    zostawiam za to lampeczki - duuuzo, malutkich iskiereczek porozwieszanych po domu w postaci girland wszelkiego rodzaju - z tym nie mogę się rozstać:)))

    kajkosz - dzięki:) i obronię kamienne pierniczki - ich obecność to też tradycja:)chowam je wstydliwie do spiżarni i z dziką radością odkopujemy je , kiedy chce się nam czegoś słodkiego, a wszystko zostało już pożarte:)

    Ata - daj przepis, plisssssss:) bo teraz to juz się jednak przejmuję:) bo jak ciul ostatni zgubiłam swój przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  18. A prosiem bardzo! Jest na moim blogu kuchennym:
    http://garymoniki.blogspot.com/2010/11/pierniczki-z-szybkami.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Ata - dzięki, dzięki!!! i przy okazji wyszło jak mało wiem o Szanownych Koleżankach:) toż to utalentowane, ze aż strach:))bardzo się cieszę, bo potrzebuję kulinarnych autorytetów:)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ło jessu! Nie mów do mnie autorytet! :-DD A zwłaszcza w dziedzinie kuchennej :-DD

    OdpowiedzUsuń
  21. a będę! i już! mnie to nawet do głowy nie przyszło,żeby bloga kulinarnego założyć - ludzie pochorowaliby się od samego patrzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale rodzina żyje? Znaczy nie jest z Tobą tak źle ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow, piękne te solniaczki :-) Odgapię z moimi dzieciakami na zajęciach, błagam pozwól (powalona na kolanka, rączki złożone w błagalnym geście ;-)
    Zrobiłam już próby na cieście farbowanym farbą, ale te dwukolorowe są boskie.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy