od piątku jestem szczęśliwą posiadaczką pistoletu.
określenie “szczęśliwa” brzmi nieco dziwnie, więc od razu wyjaśniam, żeby nie było, ze mam mordercze instynkty i jeszcze się tym chwalę.
zatem: kupiłam sobie pistolet, ale na klej. i od piątku zadaję sobie pytanie, jak mogłam się bez niego obywać przez tak długi czas. widziałam oczywiście to cudo w rękach florystów, którzy wyczyniali przy jego pomocy cudeńka prawdziwe (z rodzaju takich przy których człowiek popada w pełne podziwu odrętwienie). myślałam jednak sobie, ze to przyrząd mocno profesjonalny, więc na pewno kosztowny no i ten gorący klej… przy mojej zręczności wypadek murowany- uszkodzenia ciała albo pożar
określenie “szczęśliwa” brzmi nieco dziwnie, więc od razu wyjaśniam, żeby nie było, ze mam mordercze instynkty i jeszcze się tym chwalę.
zatem: kupiłam sobie pistolet, ale na klej. i od piątku zadaję sobie pytanie, jak mogłam się bez niego obywać przez tak długi czas. widziałam oczywiście to cudo w rękach florystów, którzy wyczyniali przy jego pomocy cudeńka prawdziwe (z rodzaju takich przy których człowiek popada w pełne podziwu odrętwienie). myślałam jednak sobie, ze to przyrząd mocno profesjonalny, więc na pewno kosztowny no i ten gorący klej… przy mojej zręczności wypadek murowany- uszkodzenia ciała albo pożar
ale:
stałam sobie ostatnio w kolejce w sklepie papierniczym. trochę zaczynało mi się już nudzić, więc uważnie rozejrzałam się po pólkach. i ona tam był! za 25 złotych. myślę sobie: spróbuję – jeśli nawet nic z tego nie będzie, to ten wydatek mnie nie zabije.
pistolecik działa jak złoto, rąk mi nie upiekło, nie skleiło, więc bawię się w najlepsze.
nagle wszystkie, pozornie bezsensownie przyciągane z lasu rzeczy znalazły swoje zastosowanie - okazuje się ,ze nie ma rzeczy nieprzydatnych, a solne pierniczki są jak znalazł:)
półeczka dostała więc nową , świąteczno – zimową dekorację:
i jest jeszcze drugie “dzieło”
oczywiście, zdaję sobie sprawę ,ze daleko mi do profesjonalistów, ale bawię się świetnie;) przy okazji “oswajam” takimi drobiazgami nasz dom, tchnący pustą przestrzenią rodem ze stepów:) bo mnie pierdółki są potrzebne do szczęścia. i fengszuja też lepiej przy pierdółkach lata:)
pozdrawiam

14 komentarze:
Piękne stroiki. Też kupiłam sobie pistolecik,dwa lata temu, ale do dziś go nie użyłam.
No klej na gorąco i to i ja poznałam niedawno i też się świetnie bawię mimo poparzonych palców :) wianuszki piękne, bardzo mi się podobają i wcale na nich nie widzę napisu że "nieprofesjonalista" :) pozdrawiam i klej dalej
25 zł???? Od dawna miałam na niego ochotę, ale myślałam, że ze dwie stówki kosztuje albo i więcej, więc nawet go nie szukałam w sklepach.
Teraz poszukam. Dziękuję :)))
Taka już dola rękodzielników, że jak już z jednym zaczną, zaraz muszą spróbować innej techniki i kolejnej i jeszcze jednej i...
I z każdą nową świetnie sobie radzą. Stanowisz piękny przykład
^__^
Wianuszki prześliczne .Spożytkowałaś psie pokusy,czy masz taki zapas:D
Też zakupiłam ostatnio taki pistoleci, ale jeszcze nie skorzystałam :) Piękny stroik Ci wyszedł!
Prześliczny Ci wyszedł ten wianuszek :)
A ja głupia tylko kable nim do kątów przyklejałam, żeby się nie plątały....
Z filcu kolorowego sobie na drzwi wejściowe stroil ukleję!
No i teraz muszę się zdecydować: skończyć rękawiczki czy kleić. Tylko rękawiczki na prezent więc pilne :?
A co do stroików to muszę przyznać że wyglądają iście profesjonalnie jak na pierwsze użycie pistoletu.
Gackowa - Ty to masz pomyślunek:) kable!!! no jasne! przedrę się przez ten splątany gąszcz i też sobie przykleję! dzięki stokrotne:)
drufetka - dziękuję, bardzo mi miło:)
Magotkowo - prawda, ze okres przedświąteczny sprzyja takim zakupom? jak do tej pory jestem ciężko zauroczona tym nabytkiem;)
3nereida- :) nie darujesz mi tego psa oszukanego;)) dla Twojej spokojności - jeszcze nie zużyłam całego zapasu ale czeka jeszcze kilka podkładów pod wianki....
Kruliczyca - dziękuje:) jak ładnie to napisałas:) od razu urosłam o parę centymetrów:)
Dorfi - ja tez tak myślałam! dlatego go nie kupowałam przez dość długi okres czasu... teraz widzę jasno - właściwe narzędzia to skarb bezcenny:)))
chmurka - dziękuje ślicznie:) i ja się poparzyłam trochę, ale myślałam ,ze będzie gorzej. a co Ty kleisz?
muna - dziękuje:) twarda zawodniczka z Ciebie:) kiedy kupuję coś nowego - muszę od razu to spożytkować:)wtedy cały niecierpliwiec i raptus ze mnie wychodzi:)
Maba - bardzo się cieszę, ze stroiki Ci się spodobały. ja kleję na zmianę z dzierganiem - tzn - kiedy palce mi się zmęczą - idę kleić:)
Stroiki super! Ale ja Cię bardzo proszę - uważaj!
Tez byłam pewna siebie i swych umiejętności po latach korzystania z kleju...
Do czasu!
http://hobbyata.blogspot.com/2011/03/trzeba-sie-zabezpieczac.html
Pod rozwagę i ku ostrzeżeniu ;-)
Mysza, cudne te wianki Ci wyszły!!! I pierniczki jak raz idealnie tutaj pasują:-)))
Ho ho ho rzekłby Mikołaj, a ja mu wtóruje, znakomity pomysł, piękne stroiki.
Prześlij komentarz