mam nadzieję ,ze   teraz będę miała go trochę  więcej -  przynajmniej do września -   ponieważ   odpadnie mi “wdzięczna”  rola  naganiacza  do odrabiania lekcji oraz bezlitosnego  strażnika  starannego  pisania,   równych linijek i ortografii. 
to był ciężki rok szkolny, na szczęście  tylko dla mnie, nie dla mojej  dzielnej Pierwszoklasistki  – wysłałam  do   szkoły dziecko sześcioletnie,  a ponieważ mam naturę  wytrawnego zamartwiacza ,  musiałam niemal  codziennie upewniać samą siebie, ze  była  to rozsądna decyzja.
dlaczego o tym pisze?
a dlatego, ze   moralniaka mam !
zaniedbywałam    Was okrutnie – pisałam mało,    zaś  moje komentarze  pod Waszymi postami, o  ile pojawiały się w ogóle, były nikczemnie  skromne. i mam  takie wrażenie, ze mimo woli,   w sposób całkowicie niezamierzony,  rozluźniłam  nici sympatii i koleżeństwa, które udało mi się  z wieloma z Was  przez te (chyba  mogę to  już powiedzieć) lata  zadzierzgnąć.   byłoby mi bardzo  przykro, gdybyście  miały odbierać mnie jako osobę zarozumiałą czy lekceważącą ,  dlatego ,ze przestałam się  odzywać,  czy odpowiadać na komentarze. staram się  jak mogę, naprawdę… milczenie   nie wynika   ze złych intencji, bądź  braku dbałości  o Wasze  opinie – każda z nich  cieszy mnie niepomiernie,    dzięki wielu z nich  mam  dodatkową motywację, inne zaś są  tak  dowcipne ,ze  rechoczę  na cały  głos:) przyczyna jest  zwyczajna do bólu - często, gęsto   totalnie nie  mam czasu, a  jeśli znajduję chwilę, to  niestety  zmęczenie i dzieci  upominają  się o swoje – a i  Zagroda  - jest  baaardzo zaborcza, tym bardziej, ze jeśli ma  mieć w miarę pełne regały, musze farbować, płukać , suszyć, farbować, płukać, suszyć…(a to cały rytuał  jest, bo wełna nie lubi pośpiechu)
a teraz, żeby  nie  było tak smętnie i tylko  “wewnętrznie” ,  prezentuję   swoją  “ Gienię”
Gienia – bo  wzór jest genialnie prosty  - to zwykły prostokąt , ociupinkę zszyty po bokach.   potrzebowałam czegoś na kształt kocyka, żeby ogrzewało mnie podczas siedzenia przed komputerem, albo dziergania.   i żeby było zamaszyste,  swobodne..
DSC08655 DSC08657 DSC08619 DSC08635
kocyk wyszedł bardzo  przyjemny –  ma tę  zaletę , ze nie spadnie , kiedy  poderwę się  znienacka lub  skądinąd   do telefonu lub   do otwierania drzwi – i jest  mięciutki  i cieplusieńki;)))  dziergałam z   mojego   BFL  Aran oraz  z Noro Silk Garden .    wzięłam paskowego Arana, bo koniecznie chciałam mieć jasne plisy, a potem łączyłam  co z  Noro (no jak było go nie wziąc, kiedy on tak  leżał i kusił…), co dało efekt  beztroskich, wesołych paseczków bez konieczności zmiany  nitki. w sumie  - jestem  zadowolona, chociaż nie było to  bardzo ambitne zadanie dziewiarskie;)
inspiracje zaczerpnęłam stąd , dziergałam na drutach 4,5  zużyłam ok 150  gramów – 1,5 motka  Arana  i 150  gramów  - 3 motki  Noro Silk Garden w  kolorze  oznaczonym jako 245
pozdrawiam
marta

dla odmiany – coś nowego, świeżutkiego, jak przystoi każdemu  uczciwemu preclowi, chociaż ten  jest nietypowy, bo z corriedale:)

DSC08474
DSC08491
DSC08484


wpuszczam  go bez kolejki , bo  jeśli będzie czekał, aż wszystkie zaległości  nadrobię, to i on się   zestarzeje; i   przyznam się bez bicia, że  chcę się  pochwalić:  jest  to  moja  pierwsza , do ludzi podobna  wełna    3-ply  kręcona metodą navajo. 
bardzo długo opierałam się   tej nauce, a to  dlatego, ze   kiedy oglądałam filmiki na you  tubie  albo, co gorsza,   czytałam opis w książce,  prawie natychmiast dochodziłam do wniosku, ze  urodziłam się  beztalenciem i  ciemnotą totalną i  nie  zdołam się tego nauczyć za żadne skarby świata.   nawet  zapewnienia  Reni,   (a Reni  wierzyć należy;), że jest to łatwe i przyjemne nie trafiały mi do przekonania. 
łaziłam obok   tego nieszczęsnego navajo,   przyglądałam się , prawie że obwąchiwałam…   w końcu nadszedł moment, kiedy dojrzałam do  decyzji o tym, że należy się z tym diabelstwem zmierzyć;)  
poświęciłam na to  jedną z  sobót –  nie sprzątałam , nie gotowałam , nie robiłam zakupów, nie udzielałam się towarzysko -  tylko z komputerem przed nosem  - i z tym filmikiem -  pracowicie kręciłam, do skutku:)
i wiecie co?  to fajne jest – dokładnie tak, jak  mówiła Renia:)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy