zatem:
własnymi ręcyma,  z czołem zroszonym rzęsistym  potem,
uszyłam:DSC09214   DSC09208
lniane podkładki pod kubki z gorącą herbatką
lada chwila pojadą  do innego miasta. mam szczerą nadzieję, ze  zostaną  powitane z  zadowoleniem:) 

nie znałam Jej osobiście, nie pisałam do Niej, Ona nie pisała do mnie…  zupełnie obce sobie   osoby- nie będę udawała udawała, że było inaczej…

a jednak   była  wyjątkowa  i ważna :   niebywale utalentowana,  inspirująca  i dzielna

Małgosia,

niezłomna Bag Lady

 

Śpij spokojnie…

spakowane,  opieka dla zwierzyńca zorganizowana, kwiatki podlane, paszporty  są…
czyli – w świat jadę:)
czy na długo? a tak mniej więcej  na dwa  swetry z grubszej włóczki:)  plany mam jak zwykle ambitne – właśnie   skończyłam  drukować wzorki
śmieję się ,ze to wyjazd  służbowy , bo jadę z zamiarem  poszukiwania nowych  kolorów i wrażeń,  tak,  aby  “natchnienie“  schwyciło mnie za gardło i nie puszczało przez czas  jakiś ( im dłużej , tym lepiej),
może powinnam  delegację sobie  wypisać :)))
trzymajcie, proszę kciuki za nas, bo droga daleka.. 
i za kotka… i za pieska , żeby nie było im bardzo  smutno bez nas
do   - nazwijmy to umownie – zobaczenia:)
pozdrawiam
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy