czyli: zebrało mi się  na dzierganie   kiecki. 
cóż z tego że  na  wykończenie ostatecznie czeka  Sweter  Komarochron Spacerowy, dwie kolejne  Gienie  , a  chusta z  kid mohairu z  jedwabiem  błaga wręcz o blokowanie…  
kiedy zobaczyłam ten wzór- opętało mnie ! resztki rozsądku  wołały : Martusiu kochana (  właśnie tak ładnie:)) a może  by  tak Komarochron  dokończyć najpierw?    doszycie  guziczków to  nie jest   wszakże  tak  ciężka praca?  a na poranne spacerki  z pieskiem    będzie  jak znalazł?
napaliłam się jak diabli… 
a wiadomo -   “ jak  się człowiek spieszy…” jak przysiadłam , jak machnęłam, tak i zrobiłam  kiecuszkę,  śliczną i ….. przykusą
aż mi żal ścisnął  to i owo:(
ale pruć nie   będę, bo  ściśnie mnie już  na poważnie , a  może i zadusi:) coś tam wymyślę…
oto  rzeczona kieca:
na   Loli wygląda  cudnie
 DSC09485
na ludziu ciutkę  nie tak cudnie: baleronikiem trąci aż  wstyd  pokazać. trudno – nie zawsze  człowiekowi wyjdzie, tak jak sobie zaplanował:)
no cóż  będę  miała   przyjemność dziergania   tej kiecuszki jeszcze raz, bo  prędzej  mnie  jednak ta jasna cholera trafi niż odpuszczę:)

pozdrawiam
p.s aha, na koniec   wypadałoby podać “dane techniczne”  -  na   taką kiecę , w rozmiarze mniej więcej 42 zużyłam  4 motki    220 heathers 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy