oglądałam  ostatnio   swoje włóczkowe zapasy. sporo   się tego uzbierało, nie powiem…   wypadałoby coś z tym zrobić – na rozstanie  nie jestem  jeszcze gotowa,  pozostaje  więc   powolne przerabianie moteczka po moteczku… nie  bez przyjemności własnej, oczywiście:)
w pierwszej kolejności wyciągnęłam    wełnę jagnięcą  w kolorze naturalnym , dosyć grubą, z   malutkimi  pomarańczowo – brązowymi nopkami – pamiętam, że chciałam zrobić z niej   sweter, ale  okazało się , ze kupiłam jest zbyt mało, a możliwości późniejszego dokupienia – brak .  pierwotna koncepcja  upadła zatem z wielkim hukiem , a ja straciłam zapał do  jakichkolwiek działań.
musiała  swoje  odleżeć  w szufladzie.  przekładałam  ją   co jakiś czas, aby   mieć ja  stale na oku.  niemniej  jednak   koncepcja zastępcza wciąż nie nadchodziła…a ja uparłam się  jak   jakaś nierogacizna, że  wypadałoby  Coś    z  tą wełna zrobić, zanim  zostanie pożarta przez mole.
i z tego uporu  wydziergałam   sobie otulacz lekko  rustykalny;) dwustronny
strona  prawa:DSC09673 strona lewa:DSC09682 widok ogólny:DSC09685
wzór  z  tzw  sufitu:  rzędy oczek lewych  rozdzielonych    pasmami “mereżki” , którą baaardzo lubię.  brzegi obrobiłam szydełkiem,  żeby   brzegi się nie  podwijały .
a najlepsze jest to , że w  trakcie  dziergania  pojawiła się Koncepcja Zastępcza:) czyli:  uszczuplę zapasy o  pól kilograma wełny – jupi!  na razie nic nie mówię, żeby nie  zapeszyć.   zresztą,  mam  teraz robotę na zamówienie, więc  i tak musi czekać)
pozdrawiam
Nawet  Najlepsza  z Żon   nie może być  Wspaniała      nieustannie.  podobno gdzieś na świecie  żyją  osobniczki wspaniałe  od urodzenia , ze wspaniałością  zrośniętą i żżytą. niemniej jednak  Najlepsza z Żon   cechuje się  określoną wytrzymałością  i  wady swoje ma… chociaż jakież to  wady… ot, drobne  nawyki , które  przydają jej  uroku ( tak brzmi  wersja oficjalna,  rozpowszechniana  przez   agencję PR  Najlepszej z  Żon)
otóż:  Najlepsza z Żon  lubi   zanurzyć  się w strumień  popkultury-  ogląda   serial    nadawany w poniedziałki i wtorki  po dwudziestej
Czcigodny Małżonek  jest jak zwykle ponad  to wszystko ( ze  niby taki  inteligentny  i  ambitny): siedzi więc z nosem  w książce i  od czasu do czasu    przytacza co ciekawszy  fragment:
… a   czy ty wiesz, ze  ten cały dobór naturalny to lipa? bo przy zapłodnieniu  i tak  wygrywa najszybszy plemnik?  nie najlepszy, tylko najszybszy? (  ciekawe  skąd mu się taka  myśl wzięła, bo książka, którą dzierży  w łapie traktuje o czymś zgoła innym, ale niech już mu  będzie  )
Najlepsza z  Żon  wzniosła  oczy ku niebu  i odpaliła:
…to by się nawet  zgadzało w przypadku facetów,  bo u  kobitek  wygrywa  ten najwytrzymalszy:) to dlatego jesteśmy  mądrzejsze od was
…taaaaaa….. mądrzejsze…. i dlatego  oglądacie odmóżdżające seriale?
-ależ oczywiście!  żeby uzyskać  z wami płaszczyznę porozumienia! odparła  zwycięsko Najlepsza z Żon, rosnąc z dumy, ze udało  się  jej  znaleźć  tak ciętą ripostę:)

dwa do zera!!!!



a strumień popkultury jest  dosyć pożyteczny, bo można  robić różne ciekawe rzeczy bez stresu,  że  człowiek straci  z  fabuły coś istotnego:)   można  sobie np. pokręcić… bo ja się gapię  mocno w  nitkę, kiedy kręcę
DSC09658
to najnowszy  wytwór:  corriedale -116 gramów,   265  metrów  (o ile nie  rąbnęłam się przy liczeniu,  ze mną wszystko jest możliwe) ,skręcony metodą navajo, która  cieszy mnie w dalszym ciągu
i tu przypomina mi się moja polonistka z  liceum, która twierdziła, że  nie  ma głupich filmów, tylko do każdego trzeba mieć  odpowiednie  nastawienie… może i coś w tym jest?
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy