gorączka! i zmiana dekoracji

/
20 Comments

diagnoza:  gorączka  serbinowska.  pierwszy opisany  w literaturze przypadek:  Bogumił Niechcic

początek  choroby    jest trudny do  rozpoznania, nawet  przez  osoby doświadczone, albowiem   towarzyszy mu  zespół zachowań   pozornie niewinnych, niekiedy nawet pożądanych społecznie, np:   zwiększona troska  o  spożycie nabiału wśród rodziny  bliższej  i dalszej -  dotyczy  to  zwłaszcza  jogurtów  i kefirów w kubeczkach  400  gramowych

przebieg   choroby:  cechą  wspólną dla wielu  zachorowań jest  burzliwy początek  choroby,   wtedy   też  pojawiają się  zachowania  irracjonalne  i  impulsywne.  izolacja osoby chorej – wskazana ( bardzo skuteczne bywa   odebranie  gotówki i kart  płatniczych  oraz odcięcie od  sieci)

po burzliwej  fazie  początkowej, choroba przechodzi w stan utajony, pozornie bezobjawowy, stan ten trwa   mniej więcej   do końca przedwiośnia.

po tym  okresie   następuje demonstracja  wszystkich  objawów  choroby:

-   bieganie po polu w  gumiakach i rozchełstanym kożuszku

-  zmiana powonienia:  każdy  nawóz naturalny pachnie jak  najlepsza perfuma

- nagłe przygięcie  pleców w kierunku gleby,   często   powiązane  z ugięciem kolan

- kończyny górne   ulegają stopniowemu przekształceniu do    narzędzi  typu pazurki, grabie, łopata

-  ustawianie na oknie  kolekcji  kubeczków po jogurtach , napełnionych ziemią  i rachitycznymi roślinkami

-  codzienne, komisyjne przeglądy  w.w  kolekcji

i  tak dalej… i tym  podobnie….

w  moim  przypadku   doszło  jeszcze  coś takiego:

DSC03169 zagnałam Czcigodnego  do roboty!     w końcu to  inżynier,  niech   konstruuje… niech się wykazuje :)

DSC03171

  opłaciło się:DSC03183ten  maluszek u dołu  to moje osobiste maleństwo, wyhodowane  z  nasionka. zdjęcie zrobiłam  zaraz po    wysadzeniu do tunelu,    mniej więcej dwa tygodnie temu. teraz jest  o niebo większy i zieloniutki  jak   trzeba:)

DSC03178DSC03176

do moje mini  poletko

mam tylko jedną zagwozdkę: jak, u licha,  pomieszczę w ogrodzie  18 gatunków dyni,  kupionych  w burzliwej fazie gorączki serbinowskiej? 

a żeby nie było, że całkiem  odpłynęłam  w stronę  gleby, nawozu i słomy z  gumiaków:

obrusik  sobie uszyłam :

DSC02535

DSC02528

i  dziergadeł też trochę mam , ale to może potem…

pozdrawiam



You may also like

20 komentarzy:

  1. Choroba tak zdiagnozowana dogłębnie nie jest już groźna a śmiertelna tym bardziej :)Pomidorek śliczny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. NO, no z tą dynią to pojechałaś po bandzie....
    Bujnych plonów życzę, a obrusik po protu cud miód. I tylko proszę pokaż te dziergadła, proszzzzzzęęęę, i w tym momencie robię do monitora oczy kota ze shreka , ale nie możesz tego zobaczyć....
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Inżynier powinien dać sobię radę z pomieszczeniem tej dyni, ewentualnie ukradniesz trochę trawnika sąsiada i przekopiesz :) obrusik extra, czekam na dziergadła, bo coś cicho tu było ostatnio...
    a własne pomidory to jest coś pyyysznego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam pojęcia, że ja też na to zachorowałam, teraz już znam nazwę choroby!... *^v^*
    Jaki piękny pomidorek! Moje jeszcze malutkie, widocznie później wysiałam (no, i moje wszystkie są koktajlowe, one chyba mają mniejsze krzaczki).
    18 gatunków dyni w ogrodzie? Ja mam 12 gatunków chilli i tylko czterometrowy balkon...(i bynajmniej mnie to nie powstrzymało! ^^).
    O, widzę kota! ~*^o^*~

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój inzynier ma w zadzie konstrukcje,więc mogę sobie darować. Natomiast raczej bez szemrania finansuje moje potrzeby ogrodnicze. Wyrzutów nie mam,bo ogród jego i niech się cieszy,że w ogóle coś w nim robię. A robię z podobnym do Twojego szaleństwem. W tym roku odkryłam,że jak się ciagle na roslinki spoziera,to szybciej rosną,wręcz w tzw. oczach.
    Pragnienie pokrycia każdego kawałka ziemi świeżą zielenią i pachnącym kwieciem nie ustaje,nawet chyba wzrasta. Poszłabym pogrzebać ,ale zimno i leje :(

    OdpowiedzUsuń
  6. ale zazdroszcze tej goraczki .zebym tak pole miala.....

    OdpowiedzUsuń
  7. Viola - szkodliwa , bądź śmiertelna może być... po spożyciu, ale mam nadzieję ,ze do tego nie dojdzie:)))
    na razie jest pełnoobjawowa i przewlekła:)

    Chmurka - pojechałam, oj pojechałam! ale czuję się usprawiedliwiona, bo dyńka jest taaaaaaka pyszna! pieczona, albo gotowana, albo w surówce, albo w marynacie.... ojej - zaraz dojdę do wniosku,ze zbyt mało jej mam! stop! bo mnie ubezwłasnowolnią:)
    shrek uwzględniony:)))

    dodgers - a potem w encyklopedii napiszą, ze pośrednią przyczyną pierwszej w historii wojny trawnikowej była : dodgers:))))))
    pomysł kuszący jak diabli1 a w imieniu obrusika dziękuje: starałam się:)

    Brahdelt - przyznaję, ze kiedy zobaczyłam ciebie z parasolką nad rozsadą, pomyślałam - nie jest źle! pokrewna dusza:) na pewno coś wymyślisz, żeby to wszystko pomieścić:)
    a kot króluje niepodzielnie w całym domu:)

    Laura - ha! i ja też mówię Czcigodnemu, kiedy pyszczy, ze znowu coś przytargałam, ze zwiększam mu wartość działki, więc powinien się raczej cieszyć, a właściwie to nawet finansowo docenić.... i mam spokój :)
    u nas sucho jeszcze, ale troszkę chłodno. może do popołudnia się przetrze... bo ja bardziej wieczorowy ogrodnik jestem - w ciągu dnia kolorowe makarony w garach mieszam:))

    OdpowiedzUsuń
  8. majowa babcia - nic straconego! widziałam zdjęcia dorodnej papryki hodowanej na balkonie.. i pomidorków koktajlowych też:))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Uuufff...! Znaczy się, żyć bedziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahaha, świetna ta gorączka, bardzo owocna... ;) tylko faktycznie trzeba uważać na spożycie ;)To na dzianinki jeszcze trochę poczekamy.... ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie przyznam, że dyni nie jadłam , moi rodzice sadzą tylko pastewną (o ile są gatunki pastewne i nie pastewne,) i je ją zwierzyna gospodarska, my tylko pesteczki chrupiemy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. a Ty weź i powiedz, co zrobić, jak dopada człowieka owa gorączka, a do dyspozycji ma wyłącznie balkon metr na metr??!!
    to jest dopiero nieszczęście!
    obrusik, no, ładny obrusik, ale ta NOGA!

    OdpowiedzUsuń
  13. zamiast obrusik podziwiać, to ja na kocię patrzę :):)

    piękne warzywka, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. ja też cierpię na taką chorobę - może nieco inną odmianę bo kwiatowo-ogrókową. Też biegam w gumiakach po ogrodzie i pielę, kopię, sadzę - rozsadzam, przesadzam. Kocham to niemal tak bardzo jak dzierganie!

    pomidorek cudny i obrusik również :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojejejej! Takie pomidorki własnoręcznie wyhodowane są pyszne i pachnące, cieplutkie, śliczne i pyszne (wiem, że powtarzam ale są niesamowicie pyszne) i w ogóle...pyszne są.... Pozdrawiam i życzę wspaniałych plonów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Brahdelt mnie tu zwabiła, bo zaraziłam ją pasją ogrodniczą - będąc skromnym dziewczęciem wyposażonym zaledwie w balkon 4x1 metr posiałam 10 dyni, kuliste cukinie, rzodkiew strączkową, śmiesznego ogórka, rozmaryn, chię, bazylię x2, 9 sadzonek papryki czerwonej, groch Cud Kelvedonu, miętę i fasolę szparagową, o pomidorach malinowych i koktajlowych nie wspominam, bo było oczywiste, że musze je mieć, a dziś przyszło 11 sadzonek chili od Brahdelt. Myślę, że bez problemu zmieszczę się na basenie z konewką lub piwem, bo mam małe stopy, jeśli tylko nie będę się za bardzo gibała.
    :-)
    PS. Chyba widziałam kotecka! ^oo^

    OdpowiedzUsuń
  17. Zulka- a będę, bedę - mam nadzieję owocnie i warzywnie;))

    aniam1009 - są dzianinki, są... czekają w kolejce do uprania:)

    chmurka - a mnie zaraziła dynią Rene - pokazała kiedyś u siebie taką piękną, upieczoną. poleciałam zaraz na bazarek ,zeby i mnie taka pyszność wyszła... niestety, rozczarowałam się wielce... zaqczęłam czytać i okazało się, ze są odmiany nadające się do pieczenia bardziej niż inne... a wszysstkie są takie śliczne , ze nie można się oprzeć:)

    inka - ups- rzeczywiście ,ta noga nieco nieskromna:) ale kocia spała w tym momencie, zapewniam:))))
    a doniczki wieszaj za balkonem:) jeśli będziesz chciała coś zerwać, to ją sobie podciągniesz:)))

    igraszki z włóczką - kocia rulez:) w całym domu

    hada131 - dobrze wiedzieć:) będę podsyłać pomidorki w zamian za kwiaty do wazonu:))))

    Elusiek - dziekuję:)

    squirk - oj , jak dobrze ,ze napisałaś:) to oznacza, ze to nie jednostkowy objaw manii, tylko pozytywny trend społeczny:)))))
    kulistą cukinkę też mam! do nadziewania. i groszek sześciotygodniowy i sałaty różniste i szczypiorek, koperek , bazylię, miętę, melisę i paprykę czerwoną, zółtą, pomidorową a fasolkę szparagową to sobie wymyśliłam tyczną, żeby więcej dobra mi się zmieściło:)
    jak się cieszę!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudny opis choroby, cudny :)
    U mnie poki co trawa, ale w kościach już czuję tę podstępną gorączkę ;)

    I wiesz, z takich rurek pcv można zrobić warsztat tkacki, całkiem niezły zresztą :)
    Właśnie zaczynm namawiać swojego konstruktora ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo chętnie wymienię kwiatki na pyszne ogrodowe pomidorki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. fanaberia - teraz to mnie dopiero wystraszyłaś.... ze od foliaka bardzo blisko do warsztatu tkackiego:) nowa gorączka za progiem! uwaga!

    hada131 - :))) psa wytresuję zeby w koszyczku donosił:) daleko, ale co tam - beagle lubia biegac:) i ekologicznie będzie na całego:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy