w domu i w zagrodzie

/
27 Comments
muszę to pokazać, muszę!
DSC03375
widzicie jak ładnie?   pomidorki kwitną!   na razie  kwiatuszki pojawiły się nieśmiało na  dwóch krzaczkach,  ale   na innych  pełno jest małych  ślicznych, pączuszków.  zaglądam  do nich  co najmniej  dwa razy dziennie, tu podleję ,tu uszczyknę , a tam pogapię się  jak  sroka  w  gnat…
a papryka rośnie jak na drożdżach :
DSC03379
oby tak dalej, maleńka!  bo  ja tu planuję  mieć    lokalne zagłębie paprykowe:)  papryka jest dobra zawsze i  wszędzie… 
no dobrze,  dobrze, żeby nie było,ze już na zawsze  w tym swoim  foliaku utknęłam…
zorganizowałam też nowy domek dla  moich farbowanych  wełenek:
DSC03476 
byłam dzisiaj dzielna i porządnicka…
podziergam sobie  dzisiaj  bez   wyrzutów sumienia:)
albo  pogrzebię w internecie, bo spragniona jestem -  przez  niemalże tydzień  byłam odcięta od świata
albo  pierogi z truskawkami zrobię…
albo nic nie będę  robić…
coś  wymyślę:)


You may also like

27 komentarzy:

  1. Aż dech zapiera ( chodzi o te wełenki) Paprykowych super zbiorów życzę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja pierogi z truskawkami już zrobiłam, nawet nie wiedziałam że człowiek tak tęsknił za tym smakiem. Trzymam kciuki za pomidorki i papryczkę!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kwiatki na pomidorkach przednie! Jeden mój krzaczek szykuje się do kwitnięcia, ciekawa jestem, kiedy to zrobi. ^^
    Widzę, że włóczka wy-expeditowana! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje pomidorki tez kwitną!Też podglądam postępy i tez się tak cieszę!
    Ale piękny widok...tyle włóczek...Do ostatniego milimetra bym wykorzystała!

    OdpowiedzUsuń
  5. ładnie pomidorek kwitnie :)
    mi niestety prawie wszystko padło :/

    a półeczkę ze zdjęcia bym z wielką chęcią przygarnęła :) oczywiście z wyposażeniem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz dobrą rękę do roślin:) A w tym domku wełnianym chętnie bym zamieszkała:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja bym chętnie zmniejszyła się do rozmiarów około-calineczkowych i spała wśród tych wełenek :) a swoje pomidorki to dobra rzecz, a jaka smaczna ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. najlepsze jest nic-nie-robienie połączone z dzierganiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My nie mamy w tym roku pomidorków. Za bardzo mi dojadła w zeszłym zaraza ziemniaczana. Grzyb zeżarł i pomidorki i kartofle... A Twoje kwiatki takie cudne:-))) A widok różnokolorowych włóczek mnie powalił na kolana!
    Pozdrowienia!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki za obfite zbiory :-)))
    To,co pokazałaś wygląda bardzo obiecująco.
    Ale te wełenki....aaaach.... :-)
    Pozdrawiam serdecznie,wszystkiego dobrego
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  11. Wioletta G - dzięki wielkie, ja również mam wielką nadzieję na dobre zbiory:)

    wilczyca-Aga - i właśnie z tego pragnienia truskaweczek, Małżonek zażądał takich z cukrem i smietanką, bo na pierogi za długo się czeka:)
    jak człowiek ma się rozwijać kulinarnie w tych warunkach?
    ale i tak było pyszne...

    Brahdelt - ale emocje, co? reality show z udziałem pomidorków:)
    a expedity sprawdzają się u mnie bardzo dobrze:) lubię je zwłaszcza w pokoju dzieciaków, bo można dokupić pojemniki i wszystkie skarby są ładnie schowane

    Trilli - trzymam kciuki z twoje plony! i wydaje mi się że też jesteś nieźle zakręcona :))) na punkcie pomidorków:) fajnie

    mumumka - a co się stało Twoim roślinkom? przykro czytać, ze coś takiego się wydarzyło...

    Viola - tfu, tfu, na psa urok:) niech się sprawdzą Twoje słowa - bo kwiaty doniczkowe wykańczam hurtowo niemalże:) nie lubią mnie :(

    dodgers - wydaje mi się,ze wystarczyłoby tego na legowisko, nawet bez zmniejszania:) czasem i ja mam ochotę, zeby na nich poleżeć:)

    alejandra - w dobrym momencie napisałaś komentarz: w to mi graj!
    zrobiłam dłuuugie picie herbatki:))))

    Asia i Wojtek - jak przykro słyszeć:( to przykre kiedy człowiek się napracuje i wszystko szlag trafia!

    Maja71- dziękuję pięknie:) mam nadzieję, ze pomidorki dadzą radę - to ogromna satysfakcja wyhodować coś jadalnego:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. ..kurcze...pomidorki kwitna pieknie....ale ja to wolalabym pobuszowac po tych poleczkach z welnami ;)
    ..juz sobie obiecalam, ze na wakacje do PL nie biore wloczek, tylko bede u Ciebie sie zaopatrywac :)
    ..a jadlas kiedys pierogi z jablek z cynamonem? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tinki , a zapraszam ,zapraszam:)

    a pierogi bardzo mnie zaintrygowały, jakbym kolacji nie jadła:)))
    fars taki jak do szarlotki? tylko jabłka w kawałeczkach, a nie w paciajce?

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale wiesz - większość pomidorów i tak zdążyliśmy zjeść - jako zielone, smażone pomidory:-)))
    A.

    OdpowiedzUsuń
  15. tak Myszko :)-starte na grubej tarce ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. jejku, jak te wełenki wyglądają! Mogłabym patrzeć na nie cały dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dech mi zaparło na widok Twoich czesanek, uroczy widok:) po kilku latach zarazy sadzę tylko pomidorki koktajlowe, sprawdzają się:)
    Życzę obfitych zbiorów paprykowo-pomidorowych:)
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje pomidorki też już kwitną, choć w gruncie:)

    A wełny obłędne - matko z córką, jak ja bym tam wpadła...
    Prześliczne!
    Szkoda, że póki co mogę tylko podziwiać:)

    OdpowiedzUsuń
  19. ...pomidorki - własne najlepsze, aż ślinka leci
    ...włóczki - no jakbym miała takie zaplecze nie wychodziłabym stąd dniami i nocami...to już normalne zboczenie!
    Pozdrawiam i życzę owocnych upraw!

    OdpowiedzUsuń
  20. Asia i Wojtek - a wiesz ,ze nigdy nie jadłam pomidorów w takiej postaci? będę musiała spróbować:)

    Tinki - dzięki za pomysł! na pewno wypróbuję i zdam relację:)

    kajkosz - i ja właśnie na nie patrzę i patrzę... i kiedy się już napatrzę to nie jest mi tak ciężko się z nimi rozstawać:) bo okropna jestem: prawie z każdego o farbowania mam chęć zatrzymać coś dla siebie:) na szczęście zaworki bezpieczeństwa jeszcze działają... ociupinkę:)

    Robótki Marleny - z koktajlowych mam Koraliki, z tego co czytałam, są niemalże całkowicie odporne za zarazę ziemniaczaną.. cieszę się ,ze Ty to potwierdzasz...

    Dorothea - u Ciebie to klimat na pomidorki chyba lepszy niż u mnie - już wyobrażam sobie te Twoje krzaczory:) uprawiasz coś jeszcze?
    i nie powstrzymuj się przed wapadaniem:)

    ana - na szczęście te wełenki to tzw: zawodowe, na sprzedaż:)
    moje własne zaplecze... coż, trochę wstydzę się go ujawnić ,bo sama przed sobą wypieram rozmiar obłędu:))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Mysza! jestem "pod stolicą" 7-10 czerwca i NAPRASZAM SIĘ!!

    OdpowiedzUsuń
  22. roslinki optymistyczne...wełenki az slinka cieknie...a cokolwiek zrobisz napewno dobrze zrobisz..:))..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  23. Inka - w takim razie wpadaj, proponuję kawkę i conieco z wełnami w tle:)))))

    persjanka - dziękuję:) wygrała opcja kulinarna - ale nie pierogi, tylko babeczki:) i niestety, były dooooobre:))))

    OdpowiedzUsuń
  24. Takie pomidorki z własnego krzaczka - pycha . Super domek dla włóczki Ewa

    OdpowiedzUsuń
  25. Warzywka niech se rosną na zdrowie i apetyt hodujących ;-) A porządki mniamniuśne niebywale - chciałoby się tam mały bałagan zrobić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam czytać twoje opowiesci o domu......o tym co robisz ..Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  27. o Boże... zakochałam się bez pamięci w tych półeczkach z zawartością oczywiście... chyba idę złapać jakąś owcę do oskubania...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy