po spartańsku

/
29 Comments
….  z wielką przyjemnością    zauważam,  że  pomimo   rozwoju technologii,  pomimo istnienia  kuszących  gier  komputerowych,  konsol wszelkiego typu, a zwłaszcza  tematycznych  kucyponkowych i barbinkowych  kanałów   w telewizji, jest w dzieciach   coś   co nie ulega zamianie   od   lat, może i  wieków:  miłość do   cudnego, mazistego   błotka, miłość do beztroskiej, swobodnej zabawy, kiedy można się porządnie  ubrudzić…

DSC03741 DSC03762 DSC03750


to nie może  być przypadek, to musi być genetyka:)
jak widać, moje  Młode mają  właśnie    wyjątkowe nasilenie    tych  uczuć –  daj   im  wodę , daj im miskę … będą  tak siedziały  dopóki  przekupstwem , bądź   groźbami  nie  nakłoni się  ich do   posiłku:   przecież   nie czas jeść , kiedy  błoto wysycha!
tak naprawdę: ucieszyłam się , ze  dzieciaki   potrafią się  jeszcze tak  bawić….   
pamiętam, że  sama przepadałam   z domu na długie godziny, kiedy nad  tak zwanym Kanałkiem,   gdzie wspólnie  z dzieciakami z sąsiedztwa ,wznosiliśmy  błotne konstrukcje  dla  Smerfów ,  a   pobliskie poidło dla krów pełniło funkcję   Wielkiego  Jeziora…  to był  fantastyczny czas:)
eeehhhhh…..
teraz  jestem  już  całkiem  duża,   w błocie taplają sie moje dzieci,
ja  bawię się już nieco inaczej:
z  prawdziwą przyjemnością donoszę , że  ostatecznie i  definitywnie  wyprowadziłam się z farbowaniem z kuchni. policzyłam sobie ostatnio,  że   w swojej “karierze”  ufarbowałam  już   prawie  1000  motków  wełny , co daje  około 100 kg .   trudno  uwierzyć….   jednak  ślady  na  meblach  wskazują, że to prawda:  pomimo  stosowania folii, jako ochrony mam  zniszczone  blaty i fronty szafek, nawet  garnek  ucierpiał -  zrobiła się  w nim dziura:  śmieję się, ze przefarbowałam  gar na wylot,  ale to pewnie ujawniła się  wada fabryczna  powstała przy  odlewaniu stali;)
teraz urzęduję w  garażu, co napawa  mnie wielką nadzieją,  bo przecież   Steve   Jobs  również zaczynał w tym  miejscu:) paru innych, skromniejszych, tez by się znalazło, ale   po co mam się  ograniczać w marzeniach?  pojechałam więc na całego:)
na razie jest  dosyć  ciężko, bo   nie   mam  podłączonej  bieżącej   wody, ani odpływu…  ale od czego mamy piękne lato?  płuczę wełnę w  ogrodzie.    wczoraj zaś, dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności,  weszłam  w posiadanie   używanych , ale porządnych  mebli kuchennych,   w tym  pięknej dużej szafki z  osadzonym juz   zlewem i płytą gazową   i ze stalowym  blatem - prawdziwe  cudo!    mam nadzieję, ze będzie  mi dobrze służyła;)  czekam  z niecierpliwością, na dzień  kiedy będę mogła ją   zainstalować u  siebie:)
ale  mam szczęście:)
pomimo mało komfortowych  warunków,  pierwsze motki opuszczają  już pracownię:

DSC04316
DSC04261

więc  chyba im ta  miejscowa sparta nie przeszkadza…
będzie dobrze:)


You may also like

29 komentarzy:

  1. No podobno dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe, więc niech się taplają :D
    Moteczki prześliczne, niezły dorobek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję,ze moje powiedzą kiedyś, ze były szczęśliwe:)bo czyste raz są , a raz nie całkiem:)

      Usuń
  2. Mój Smyk przyrośnięty do kompa, dopóki groźbą nie wygonie go na podwórko, ale jak pójdzie, to i zapadający zmrok nie przygoni go do domu i burczenie w brzuchu tez nie... obiadu może nie jeść i jak o 22.00 zawołam do domu, to jest żal i rozpacz, ze w środku najlepszej zabawy go wołam.:))) Oczywiście rozbiera się w drzwiach, bo i on i ciuchy nadają się tylko do prania:)

    No i czekam na Twoje zaczarowane motki - jest cosik w jedynym słusznym kolorze?
    Serdeczności :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po takich zabawach przydałaby się w korytarzu śluza czystości:) żeby mycie wstępne zrobić:)

      jedyny słuszny kolor obecny:)

      Usuń
    2. jej, oby nikt nie zdmuchnął przede mną. Już się cieszę:)

      Usuń
  3. Ale przywołałaś wspomnienia!
    Uwielbiałam zamki z błota " wylewane" jak Sagrada de Familnia. Tato mieszał zaprawę, ja tworzyłam. Matko, co to był za czas... no i po co jeść :)

    A zauważyłaś, że Sagrada zupełnie jak zagroda :)
    Myślę,że to też dobrze wróży. I za to trzymam kciuki. Następnych 100 kg i to szybko !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ładnie to napisałaś...
      pewnie nigdy nie skojarzyłabym Sagrady z Zagrodą, ale i ja chcę od dzisiaj wierzyć ,ze to dobrze wróży:)
      dzięki :)

      Usuń
  4. Twoje farbowane wełenki są przecudowne!!!!!
    Zabawa dzieci w zgodzie z naturą, to jest to...:)
    Potem już nigdy tak nie pachnie woda, trawa czy błoto:))
    Już nigdy nie tak pięknie świecą się mokre kamienie, oraz powstają kolory tęczy z wody rozpryskiwanej z węża pod słońce:))
    Pozdrawiam serdecznie,
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w imieniu wełenek - dziękuję:)

      a do listy moich dziecięcych zachwytów dodałabym jeszcze smaki: papierówek z ogrodu Babci, placka z owocami... malin prosto i porzeczek prosto z krzaczka

      Usuń
  5. błotko :))))))) moje dzieciaki uwielbiały takie zabawy :)
    wełenki jak zwykle kuszą i nęcą :))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. błotko rządzi!!! chyba zostawię im ten błotny zakątek dopóki będą chciały się bawić w ten sposób

      Usuń
  6. Zazdroszczę garażu, ja dalej farbuję w kuchni. Gdybym jakiś garaż miała to już bym tam się rozkokosiła, ale nie mam no i klops. Jeszcze jak będziesz miała podłączoną wodę to dopiero pożyjesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, pożyję, pożyję - jak królowa:) ale i tak mam dobrze, bo odzyskałam kuchnię, więc mogę spokojnie gotować. z tej radości przerobiłam już 19 kg ogórków:)
      życzę Ci wielkiego, full wypaśnego garażu:)

      Usuń
  7. Baaaa, błotko jest najcudniejsze, szczególnie, gdy się rozdyźduje między paliuchammi. A wełenki te dolne moje-ci-one i bardzo się z tego cieszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozdyźguje - bardzo fajne słowo! trafne!
      wełenki Twoje, Twoje ... odłożone na boczek, opisane,ze dla Ciebie, grzecznie sobie czekają, aż ich zapragniesz w sposób przemożny i gwałtowny;)

      Usuń
  8. Pfff! Prywatę se tu za moimi wielkimi plerami uprawiają!! Co za baby (Mysza i Sylwia jak coś)! Rzucam fochem (i błotem) :-P

    Też się tak lubiłam ciapkać w rozmiękłym gruncie :_D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odfochuj się:) no chyba ,ze chcesz się tym błotem porzucać, to wydzierżawimy od dzieciaków kałużę i się pobabrzemy:))))

      Usuń
    2. A dadzą nam?? Tak nieodpłatnie?? :-D

      Usuń
    3. eee, no nie, tak dobrze nie ma... trzeba będzie wyskoczyć z paczki zelków super kwaśnych

      Usuń
    4. Uuuu! Nie lubię super kwaśnych! Nici z taplania się w błocie :-D

      Usuń
  9. Uwielbiam patrzeć na dzieci jak się tak bawią, wyobraźnia pracuje, planują, projektują, tworzą.To kiedyś zaowocuje. Widok wart wszystkiego :-). Wełenki też pochwalę, bo piękne są. Czy można tak zafarbować,żeby kolor zmieniał się np od jasnego do ciemnego na przestrzeni całego motka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego i ja się cieszę,że chcą się tak bawić....

      odnośnie pytania: natężenie koloru ma zmieniać się w obrębie motka, czy gotowej robótki? jedno i drugie jest możliwe, ale technika farbowania jest różna

      Usuń
    2. Powiedzmy, że robię szal- na początku jest jasny i stopniowo kolor przechodzi w ciemny. Chodzi mi o małe formy, takie jednomotkowe. Nigdy nie farbowałam wełny i widząc tego rodzaju gotowe projekty myślałam, że farbowanie odbywa się na końcu. Nie widziałam motków farbowanych w taki sposób, stąd moje pytanie.

      Usuń
    3. można zrobić i tak, i tak - farbować gotową robótkę albo wełnę - ja osobiście wolę farbować wełnę, z tego względu, ze wypadki chodzą po ludziach i jeśli sfilcuję podczas tego farbowania wełnę, to popłaczę ale mi przejdzie - jeśli zaś sfilcuję gotową robótkę - zawał murowany:)

      Usuń
  10. A bomby piaskowe? Bomby??? TO dopiero byla zabawa :-))) Biedna babcia sie zaczela tlumaczyc wlasnie przybylej mamie, czemu stado dzieci (my z bratem plus trojka kuzynow) ma piasek we wlosach, butach, zebach, ubraniach itd :-)))

    Ta wloczka z pierwszego zdjecia jest przesliczna, niesamowicie trafnie dobrane kolory :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. rzeczywiście, Babcia została przyparta do muru... mam nadzieję, ze Mama obeszła się z Nią łagodnie:) i z Wami takze...

    bardzo się cieszę, ze podoba Ci się moja włóczka - dzięki za wsparcie- od samego początku;) to juz dwa lata... ale ten czas zasuwa!
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Dobrym Ludziom ZAWSZE dobrze zycze :-)

      Usuń
  12. bajeczne te Twoje farbowanki! możesz zdradzić, jakich barwników używasz, czy tajemnica wojskowa?:) a zabawy w błotku zazdroszczę- ja zawsze lubiłam nad morzem czy jeziorem wykopac basen na brzegu- tam woda się szybko nagrzewała i można było w niej siedzieć godzinami ;) a i gratuluję garażowej farbiarni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:)
      to żadna tajemnica, używam jacquarda

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy