wymoczona i wyprana jak trzeba, czyściutka i pachnąca,  kolejna wersja płaszczyka:
DSC02427 DSC02449 DSC02448
wprowadziłam parę zmian…
najbardziej widoczna:  dodatkowe  przeplatańce  na  pleckach.
kolejna to  większe taliowanie,: oprócz klasycznego już  ujmowania oczek   na bokach dzianiny, ujmowałam  oczka  na granicy  wzoru ryżowego i  warkoczy.   wypadało to akurat w miejscach , gdzie w wykrojach krawieckich pojawia  się zaszewka. dzięki temu płaszczyk ładnie przylega w okolicy  taliowo-lędźwiowej.
a guziki są trzy , nie  jeden
zużyłam siedem motków   220 wool  pochodzącej z mojego  sklepu, muszę przyznać po raz kolejny , ze    jest to   bardzo dobra wełna do   wzorów   warkoczowych -  wychodzą bardzo  ładnie, plastycznie.    i jest taki cieplusieńki:)  świetnie sprawdzi się   wiosną,    w swojej tytułowej roli
bardzo lakoniczny post wyszedł mi dzisiaj:) zarobiona jestem:)
pozdrawiam
przyjechała:)
moja piękna asystentka d/s  wełen…
DSC02095
czyli: muszę  poważnie pomyśleć o urządzeniu porządnej pracowni, gdzie będę mogła sobie  farbować i chlapać po ścianach do upojenia i bez szkód  większych. tak  już mam , ze  kiedy mnie    tzw. wizja  i szał artystyczny złapie, to  barwnik leje  się  gęsto i często…  na mnie , na meble, na ściany… i  żadna folia nie pomoże…
stanowczo i  bezwzględnie:  fleja (oficjalna wersja: Artystka)  musi pracować w miejscu odosobnionym;)
teraz  muszę tylko   namówić Pana  Męża , żeby mi to  wszystko ładnie poskładał w  zgrabną i bezpieczną całość: mam butlę gazową, reduktorki, węzyki i inne jakieś  tam  dysze,  czy  jak to się tam zwie.
nie mogę się już doczekać:) 
przyjazd kuchenki  to  w końcu jakiś  pozytywny akcent, bo  Smok nie odpuszcza . chociaż ja nie wiem ,czy po tym co zrobił może nosić taką dumną nazwę – jak dla mnie to on chrząka nieco .  zepsuł mi  kołowrotek! bezczelnie  nadwyrężył mi drewienko  biegnące od  pedałków  do  napędu i pękło sobie  cicho jęcząc. ja mu popalę kadzidełka!  prędzej stos ułożę!
żeby się uspokoić, nadmienię że  płaszczyk skończony…  osiąga  w  zlewie dojrzałość  do  pełnej prezentacji.
DSC02302 
a ja siedzę teraz jak cielę,  bo  nie wiem za co się złapać. miał być Abalone  ale w międzyczasie przyjechał  do Zagrody Kid Classic  Rowana i bardzo mocno zachwiał moim  postanowieniem:) i na dokładkę nadużyłam  Ravelry  i Etsy
jestem dzisiaj jak  ten osiołek  pomiędzy żłobami:)))
pozdrawiam
w  teorii  Rok Smoka zapowiada się tak:
Jako talizman smok dodaje odwagi i pomaga rozwinąć skrzydła w biznesie. Przynosi dobre pomysły i szczęśliwe zbiegi okoliczności. Iść za tchnieniem smoka lub podążać smoczą ścieżką to popularne określenia powodzenia i stabilnego rozwoju. Smok symbolizuje powiększający się dobrobyt, pomyślne transakcje i spotkania z ludźmi, którzy mogą nam pomóc i z którymi dobrze jest współpracować. Jego figurka przyda się w 2012 roku tym osobom, które chcą przyspieszyć bieg swojej kariery lub które zaczynają pracę w nowej branży. Smok pomaga mocniej stanąć na nogi tym, którzy doświadczyli bankructwa lub wyciągają się z długów. Ulubionym kolorem smoków jest złoty i czerwony, obydwa uważane w Azji za przynoszące szczęście i wspomagające siły życiowe. W 2012 roku warto się w nie ubierać, a w złoto-czerwonych teczkach dobrze jest trzymać ważne dokumenty i rachunki.
W Azji uważa się, że smoki są władcami pogody i żywiołów. Ich ulubionym atrybutem są kadzidła, których dym snuje się na wietrze i mile drażni wielkie smocze nosy. W 2012 pal kadzidła na potęgę, bo ich zapach dobrze przyciąga bogactwo. Najlepiej robić to między godziną 7.00 a 9.00 rano, bo te godziny uważane są za porę smoka. Nie marnuj też w domu wody, bo to ulubiona smocza substancja.
żródło:  czary.pl
i to mi się podoba, i to lubię:)
u mnie jednak zawsze musi być  z urozmaiceniami… zawirowania  na łączach jakieś, albo   niechcący nabroiłam niewąsko  i  karmiczne  ramię  spuszcza mi łomot
otóż:
kolejno, zaraz  po sobie   popsuły się: lodówka, zmywarka , odkurzacz i drukarka. następnie:  myjąc  "ostrożnie” nóż  od  robota kuchennego    porządnie  nadcięłam sobie opuszkę palca wskazującego , tak, ze   dzierganie  i inne czynności dnia codziennego stały się    raczej bolesne. o pisaniu  nie wspomnę ….  oprócz tego ,ze  bolało , to wściek   z powodu wcześniejszych  wydarzeń miałam  tak wielki  i wszechogarniający, ze wolałam trzymać się z dala  od  cywilizacji.   po jakimś czasie para  zeszła, zatem     organizuję się na nowo, ustalam priorytety.   profilaktycznie  kupię nawet  kadzidełka – jeśli smoczysko lubi – niech ma -  może weźmie się w końcu do roboty?
palec  zaś zagoił się  szybko i bez komplikacji,    mogę więc, z niekłamaną  przyjemnością dziergać dalej i nawet mam coś do pokazania:
DSC02041 
to   plecki drugiej wersji płaszczyka, pokazywanego  przeze mnie jesienią.  jak widać ,  ma dodatkowe warkoczyki  i   stanowczy  kolorek:)  pomarańczowy!
a kiedy już go skończę….. to zrobię  coś dla siebie.   zamarzył mi się ostatnio   Abalone.
ufarbowałam  nawet wstępnie  wełnę,  moje  Merino Ulubione :
DSC02069
chyba położę  sobie   te moteczki prze oczami, jako motywację  do  sprawnego  zakończenia obecnej  robótki:)

mam jeszcze jedną  sprawę: zostawiłam ją na koniec, bo ponoć najlepiej zapamiętuje się to co na początku i na końcu:
pragnę gorąco podziękować  osobom, które  zagłosowały  na mój  blog w konkursie Blog Roku.     to  dla  mnie bardzo   cenne uczucie, ze    gdzieś  tam, jest  grupka ludzi, którzy akceptują  i lubią   to,  co robię.   daliśmy radę:)    smętny , szary koniec , tym razem mnie nie dopadł:) jeszcze raz serdecznie dziękuję
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy