czy wiecie,ze minęły  cztery lata  od  moich pierwszych  blogowych  wpisów?   
cztery  lata od  zapadnięcia na    ostrą  “knitozę”
przeleciało…
z tej okazji pragnę  podziękować  wszystkim ,którzy  znajdują chwilkę  żeby tu zajrzeć…ze wszystkie  miłe słowa i wsparcie -  serdecznie  dziękuję:)
a   z racji tego, ze już  jutro ma  padać śnieg, a  Dzieciaki   zaczynają przebąkiwać  o  lepieniu bałwana,  trzeba  przypomnieć sobie  to i owo.  
ustawiłam więc , swojego,   bałwana  “spersonalizowanego” – takiego lubię
 DSC05555DSC05558  DSC05537
bałwan zbudowany  jest z  trzech kłębków  Rowan Tweedu w kolorze  Nidd  -   jest uroczy i słodki, milutki  i cieplutki, w odróżnieniu od pozostałych członków rodziny  bałwanów;)
a żeby było juz całkiem sympatycznie  i rocznicowo:   oddam go w dobre ręce, zatem  bawmy się w  Candy:
-warunkiem   udziału w zabawie  jest pozostawienie   komentarza pod   tym wpisem.
-komentarze anonimowe nie będą   brane pod uwagę  w  losowaniu
-zapisy trwają  do 2 listopada
-losowanie  3 listopada
-będzie mi miło, jeśli wspomnicie  o  candy  na swoim  blogu
-jeśli   szczęśliwy los tak zdecyduje – wyślę bałwana za granicę

zapraszam do zabawy
jeszcze raz dziękuję:)
pozdrawiam
czyli :
po ostatnim  poście i   Waszych miłych komentarzach, doszłam  do  wniosku, że  z  tego  całego  szycia  może  i coś  będzie…   zwołałam zatem  zebranie    Jestestwa, Miecia  i tego   gostka z    Wydziału  Zdrowego Rozsądku.
demokratycznie, przewagą  jednego  głosu,  podjęliśmy decyzję  o  kupnie      overlocka.   pozostało nam   zatem udać  się   zwiady, co  byłoby   dla nas  najlepsze ?   i prawie na wstępie    poddaliśmy się    frustracji, bo   oczywiście, jak to  zwykle   bywa,  najbardziej  spodobało się nam  cudeńko za  parę  tysiączków  ( mamy rozmach w planowaniu, oj, mamy)  -    gdyby  jeszcze gotował… albo  chociaż sprzątał…. wzięlibyśmy tę  kandydaturę na poważnie…
ale poszliśmy na kompromis i   kupiliśmy  to:
DSC05510

i powiem  Wam , ze  nie jesteśmy tacy głupi…. 
fajne urządzenie.   poradziłam sobie nawet  z  osławionym  nawlekaniem  całego  ustrojstwa i   szyję, co prawda  na razie  umiem  ustawić  tylko  jeden rodzaj szwu, ale i tak  jest  pięknie:)
od razu obrzuciłam   brzegi nowego  wytwora:
DSC05513
lamowanie  będzie   czystą przyjemnością: wszystko śliczniutkie, równiutkie…    siedziałam  przed   tą narzutą i   pławiłam się  w  ogólnym zadowoleniu:)
będę mogła powiedzieć więcej , kiedy  przeczytam  ponownie instrukcję, tym razem  z większym zrozumieniem:)))
a  na zakończenie:
trochę  większy kawałek   Dzidziowej  kołderki (tak   z  80%), w dalszym ciągu  czekamy na  całość, najlepiej “ wkładką “ w środku
DSC05478
a  na na koniec- taki prawdziwy:
ma być zimno…  trzeba zrobić nową  czapkę: zakochałam się  w Rosebud   z  Brooklyn Tweed’u
Rosebud4_medium2
mam  nadzieję,ze Jared, nie  pogniewa się za   “pożyczenie” zdjęcia – działam  w wielki  afekcie….no  i  Miecio znowu się przyczepił:)
pozdrawiam
uwaga: będzie róziowo:
… bo to  ma  być dziewczyneczka.  tak wiem, wiem, ze stereotypy są szkodliwe, ale  jest  coś takiego  w małych dziewczynkach , że same z siebie kochają kolor róziowy….  moje  tak mają…. a  jeśli  dorzucić do tego    garść  cekinków i koralików – zapanuje  błogość  i szczęście  ogólne.  
zatem  na  hasło: dzidzia zaczęłam  gromadzić   szmatki w słodziutkich , pastelowych kolorach, które  następnie musiały odleżeć swoje, w celu nabrania “mocy urzędowej” … w  sobotę  uświadomiłam sobie, ze zgrozą,  ze nie mogę dłużej  odkładać szycia, zatem z pełną determinacją  zabrałam  się do pracy…

DSC05462DSC05469      DSC05488
DSC05483
posiedziałam  nad tym , nie  powiem…     zrobiłam wszystko co mogłam , żeby Dzidzia mogła   wypoczywać w  komfortowych  warunkach.   a, ze nie mam  wielkiej wprawy w szyciu,  to  trochę to  trwało…
najważniejsze ,ze się udało - zdążyłam:  dzisiaj   rano  przekazałam  kołderkę   w   dobre ręce, które zawiozą   ją  w dalekie kraje, do Dzidzi. 
nie pokazuje  kołderki w  pełnej  krasie,  bo  mam  obiecaną  relację z miejsca  przeznaczenia – będzie  to  również znaczyło, że Kurier dotarł szczęśliwie:)
zatem  czekamy…
i mogę powiedzieć nie  tylko w swoim imieniu – trzymamy kciuki.
do zobaczenia  Kurierze!
see you later!

…  a  kiedy  jestem  już jestem tak zmęczona, tak  urobiona po łokcie, po szyję, a może nawet czubek głowy… kiedy ręce  wyciągają mi się  jak   u   innych braci  naczelnych, a nogi  są wiadomo  gdzie… 

wtedy  właśnie przypomina mi się    cytat, którego sens  brzmi  mniej więcej tak: i kiedy On  jest dla mnie taki podły, taki niedobry... to myślę  sobie: chciałaś rudego – masz rudego -  i od razu jestem szczęśliwa…

to przypominanie   nie jest przypominaniem ot tak sobie.  gdzieś  z najdalszych bruzdach mózgu zaczyna się zabawa w  analogię: chciałaś roboty to  ją  masz! 

zatem nie  narzekam  więcej

i mam :

zaproponowano mi     farbowanie   partii  motków dla   dużego  odbiorcy, na próbę.

no to  farbowałam:

DSC05246

DSC05252

dzisiaj zapakowałam  i wysłałam.  klamka zapadła

niedługo  powinny pojawić się  w e-dziewiarce

ale to   nie koniec   z  rudymi  - historia była to taka:  pewnego  dnia   przewijam sobie  wełenki zalewając się łzami na okoliczność  śmierci dr  Greena z  Ostrego Dyżuru, a tu  dzwonek. nieoczekiwanie. dwa razy;) znaczy:  listonosz.   “zagranicę  przyniosłem” rzekł   i  wręczył mi przesyłkę. ki diabeł?  katalogi jakieś czy co? gazety?  pomyłka?

nic z tych rzeczy…

w środku znalazłam  to:

DSC05258 

wyobraźcie sobie, ze  Tinkusia   zadała sobie tyle trudu, ze  narysowała dla  mnie przepiękną kopię  plakatu Elvgrena.   - możecie to sobie wyobrazić?

słuchajcie ,  co się potem działo…  łezki uronione nad  dr Greenem  przekształciły  się  w    dwie  fontanny w  dwie  Niagary… ze  takie ładne, że nie znając mnie tak  bardzo trafiła w mój gust, ze Jej się chciało…odwadniałam się  tak przez mniej więcej pół godziny, czyli   wzruszyłam się klasycznie

Tinkusiu  - bardzo, ale to  bardzo dziękuje:)   

juz  wiem gdzie    będzie wisiał.

pozdrawiam

 

 

 

 

'

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy