SMART

/
38 Comments
ostrzegam  na wstępie: będzie trochę  gadania , bo  długo mnie nie  było.

na wpół  przeżarta    prozą  życia odnalazłam  w sobie  zapał  do pisania... i  jakkolwiek  banalnie to   nie  brzmi, zapał sprowokowany  został  przez  nowy rok:  symboliczny początek,  nowe rozdanie, otwarcie , czy  jak  to  jeszcze   można  nazwać.   zapał   wspierany  nadzieją ,ze  od tej  właśnie pory będzie  inaczej,  lepiej... 

 nie jestem  znawcą   ludzkich   umysłów, ale chyba większość z nas emocjonalnie  odżywa   " o tej porze roku"  -  na  fali euforii   i   uniesienia  robimy plany,  listy  i  postanowienia,  których  zwykle  nie  dotrzymujemy, a potem  popadamy   w   coraz głębszą niechęć  do    siebie - przynajmniej   ja tak mam. 

tym razem, pierwszym moim odruchem  było -  nie mieć  żadnych  noworocznych   postanowień,  tak w trosce  o   zdrowi psychiczne:) po  namyśle  doszłam  jednak  do  wniosku, że   należałoby mieć   w życiu   jakąś  poprzeczkę,  kwestia   tylko,  na  jakiej  wysokości ją zawiesimy:  ma być odpowiednio - nie za wysoko i  niezbyt nisko. a że  żadna  nauka w  las nie   idzie,  stanęła mi przed  oczami    zasada  wniesiona  z  korporacyjnych  szkoleń:  mówi ona, ze  przy określaniu  celów  należy zastosować regułę SMART:

każdy cel,  powinien  spełniać  następujące  kryteria:

S - specyficzny - czyli określony:   zamiast   zadbam  o siebie, lepiej  powiedzieć   -np.  będę chodzić na  base, albo zrobię  badania  

M-  mierzalny -  czyli : jak   sprawdzę  realizację  celu - jeśli trzymamy się przykładu basenowego  - będę zakreślać   kółka  na kalendarzu  ściennym, czyli będę   widzieć   ile razy  wybrałam się na  basen  i jak  jestem  zaawansowana  w realizacji celu

A-  ambitny -  cel  ma  stanowić  wyzwanie, ale...

R-  realistyczny -  dajmy sobie szansę na  zrealizowanie  go... np: mogę zaplanować, ze będę chodziła  na   basen  codziennie, ale  czy   dam  radę?  czy  wymięknę po  dwóch tygodniach i  odpuszczę sobie?
i na koniec
 
T -  w  jakim   terminie planuję osiągnięcie  celu?   kiedy  rozliczę się z realizacji?


przeanalizowałam   swoje  cele pod tym  kątem i  z postanowienia:

będę lepiej zorganizowana , co  było  niemalże z góry skazane  na porażkę,wyszło  mi: 

-kupię  lepszy  kalendarz, taki ,żebym  mogła nosić  go zawsze  przy sobie.  drugi na biurku: stacjonarny. i co najważniejsze  - będę ich  używać!
-zrobię  orientacyjny plan dnia, tygodnia, miesiąca
-powieszę  tablicę  korkową  na   notatki związane ze szkołą,  rachunki domowe itp
-będę   kasować  niepotrzebne  maile, żeby  nie robił  mi się  w skrzynce  mailowej  dziki gąszcz,   gdzie nie mogę nic  odnaleźć

 ...  będę   trzymać kciuki sama za siebie, żeby to zrealizować:)   mówią,ze wystarczy   powtarzać  dane czynność  przez  dwa tygodnie, aby   weszły w nawyk... na to  liczę,  bo   tak niezorganizowanej    osoby jak   jak   nie widziałam   dawno... i    męczy mnie to  coraz  bardziej

ale , ale ... 

żeby  nowy rok   nie  kojarzył mi się wyłącznie  z   obowiązkami, zaplanowałam  jeszcze  jedną rzecz:

nauczę się robić na szydełku w stopniu  umożliwiającym  zrobienie    pledu.   pełna    nadziei  usiadłam  w  pierwszy  dzień   roku z książka przed nosem i zrobiłam takie  cośki:











trudno mi ocenić czy technicznie   jest  w porządku ,  bo  jestem    leworęczna, a zdjęcia   w  podręcznikach  są     dostosowane  raczej   dla praworęcznych,  wiec kombinuję.   wizualnie   jest  chyba  w porządku....  
muszę się  jeszcze nauczyć  jak  łączyć  poszczególne  kwadraty ze sobą  i  będzie  pledzik   jak ta lala.   moje  córy  czekają  już w kolejce   i zamawiają   kolejne, to się   nazywa wsparcie dla matki:)

szydełko to ta łatwiejsza część  planu... teraz pozostaje mi ta druga, ta wbrew  mojej  naturze...  trzymajcie  kciuki:) bo jak zwykle , w teorii to całkiem niezła  jestem:)











You may also like

38 komentarzy:

  1. Na moje oko wygląda OK :)

    Najłatwiej jest łączyć w ostatnim rzędzie. Będziesz też od razu widziała, ile przybywa, no i nie zostaniesz potem z górą łatek do łączenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo... brzmi fajnie i logicznie, czyli nie mogłam wpaść na to sama:) dzięki, będę drążyć temat

      Usuń
  2. No i to potwierdza moją teorię, że leworęcznym jest trudniej dziergać na szydełku niż na drutach...
    niby umiem półsłupek słupek i łańcuszek, a jak wszystko razem połączę to nie wygląda :(

    Twoje babcine kwadraty - rewelacyjne, równiutkie no i piękne kolorystycznie- takie wesolutkie

    Trzymam kciuki za postanowienia noworoczne- zwłaszcza dlatego, że chciałabym móc czytać i oglądać częściej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci bardzo za miłe słowa - motywują:) a z nauką szydełkowania to zawsze było tak ,ze słyszałam ,ze jestem odwrotek i nikt nie podejmuje się nauczenia mnie.. więc jakoś tak zaczęło mi się wydawać ,ze jest to bardzo trudna sztuka, zwłaszcza kiedy widziałam piękne serwety, obrusy...nie mam wielkich ambicji w tym zakresie , ale chciałabym umiec zrobić podstawowe rzeczy:)

      trzymaj kciuki, trzymaj!dziękuję

      Usuń
  3. ...trzymam kciuki za Twe postanowienia noworoczne :)...jak pisalas o tych kalendarzach i rachunkach,poczcie elektronicznej ;) to tak, jakbym o sobie czytala :)))))

    pled bedzie piekny :)
    ..ja do szydelka serca nie mam :)
    pozdrawiam cieplo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli do tej pory darzyłam Cię uczuciem koleżeńskim, to właśnie w tej chwili przerodziło się siostrzane:))))))za te kalendarze ,rachunki, pocztę... ale Ty masz usprawiedliwienie : artystką jesteś:)))

      Usuń
    2. artystka balaganiara :)...a przede wszystkim "Dyrygentem" - jak to smieje sie moj maz :))))

      Usuń
  4. Z planami to chyba większość z nas ma podobnie — na początku chcemy idealnie a potem tylko nieoczekiwane okoliczności...tym razem będzie inaczej!...w końcu przeżyliśmy koniec świata;)

    WSZYSTKIEGO DOBREGO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to właśnie jest z tymi planami... ja zwykle stawiam sobie plany zbyt ambitne, rewolucyjne niemalże i potem dziwię się ,ze nie daję rady... potem zniechęcam się i w tym momencie plany lecą w niebyt z dzikim wizgiem:0

      Usuń
  5. Córy mają nosa! Pled już na tym etapie zapowiada się świetnie. Wcale nie widać, że to debiut. Życzę powodzenia w noworocznych postanowieniach :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki! Jeśli realizacja innych postanowień pójdzie Ci tak jak nauka szydełkowania, to tylko pozazdrościć! *^o^*~~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! przymierzałam się do szydełka jak pies do jeża, mam nadzieję ,ze załapałam na tyle ,zeby ten pledzik wykonać:)

      Usuń
  7. Cośki są rewelacyjne !
    Z całą resztą pójdzie równie dobrze, trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. hm w tej teorii to ja i ja jestem niezła ;)
    a w realizacji życzę wytrwałości :))))))))))))))))))
    pled będzie no kurcze fajny chociaż nie przepadam za takimi to mi sie zamarzył ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli doskonale wiesz, co właśnie kłębi mi się pod kopułką. tym razem postawiłam na modyfikację zachowań , a nie na rewolucję, może więc się uda? każda poprawa organizacji będzie osiągnięciem w moim przypadku:)

      Usuń
  9. No widzisz, Ty już zaczęłaś szydełkowanie, a ja ciągle tylko mam zamiar ;). Najważniejsze, to zacząć. Ustalanie terminów nie zawsze skutkuje, trzeba po prostu ruszyć tyłek, teraz, natychmiast -ja tak sobie mówię i wtedy mam efekty (oczywiście pod warunkiem, że ruszę :). Też robię postanowienia. To nie jest takie złe....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też wydaje się,ze nie jest złe - określa pragnienia i wyznacza kierunki, w których dobrze byłoby podązać:) i fajne motto Ci wyszło: rusz tyłek,teraz!

      Usuń
  10. No, no dawno Cię nie było to fakt. Dobrze, że się pojawiłaś pełna werwy, w dobrej formie :)
    Ja przy okazji robienia kapy, znalazłam kilka sposobów łączenia, są u mnie na blogu jakby co ;) Nie będziesz musiała szperać, czasu tracić, tylko możesz heklować te ślicznej urody kwadraciki!

    Ja z początkiem roku to tak całkiem odwrotnie mam...

    OdpowiedzUsuń
  11. a widzisz, jakoś tak nie mogłam zebrać się do pisania... i tak jakoś ten czas przeleciał:)
    dziekuję, ale to ogromnie dziękuję za jakby co:)) jesteś nieoceniona:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tyyy!
    Ten SMART mię się podoba - bierę!
    A basen wystarczy dwa albo i trzy razy w tygodniu - mówię Ci, wystarczy, codziennie to za dużo:)

    P.S. Szydełkowe kwadraty udatne bardzo - mówię Ci (umiem szydełkować) i musisz mię wierzyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo on sprytne jest, ten cały SMART, nawet cele trza logicznie wyznaczać, co nie? nie o to przecież chodzi żeby się katować:)
      z basenem wymysliłam ,ze kupię karnet, taki na określona godzinę, będzie mi potem szkoda kasy, to się powlekę:)

      Usuń
  13. Nie dość, że jesteś ( wreszcie ) to jeszcze na zielono. Ładnie :)
    Nie planuję, nie prognozuję i nie stosuję :)
    Im jestem starsza tym bardziej " nie ". Ale nie dlatego, że mi się nie podoba. W odwecie, za zbytnie, dotychczasowe zorganizowanie. Za życie na czas i z planem.
    Wysysało mnie to, aż zżarło do skórki.
    Zaprawdę mówię Ci - dusze artystyczne dobrze czują się w bałaganie :)))
    Zrób tylko tyle, by czuć się dobrze:)
    Ściskam noworocznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram Basik - popieram czterokończynowo!!!
      No i zdrowa - zdrowia w każdym calu:*

      Usuń
    2. zielono, bo gorączka serbinowska nadeszła chyba szybciej niz zwykle, albo przeszła już w stan przewlekły:) cieszę się,ze Ci się spodobało:)

      doskonale rozumiem ,ze masz odruch wymiotny na samą myśl o planowaniu... ja tez tak mam! muszę jednak przyznać, ze gubię się w codziennym zyciu - bardzo często coś mnie nieprzyjemnie zaskakuje - chodzi głownie o sprawy szkolno-przedszkolne i z tego powodu miotam się cała w nerwach próbując wyjść na prostą.. muszę więc chwilowo wziąć się w karby, przynajmniej dopóki dzieciaki nie będą samooogarniające się:)
      ale przesadzać nie zamierzam - celem ma być moja wygoda i mam więcej czasu na swoje zajecia zamiast miotać się bez sensu tam i z powrotem
      ściskam Cię mocno:)

      Usuń
  14. SMART mi się podoba! :-)
    z szydełkiem się raczej nie zaprzyjaźnię, więc mój podziw dla Twojego zaangażowania jest wielki.
    najlepszego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  15. Myszko - ja poza pomysłem, by jakieś terminy w kalendarzu minimalistycznym, drukowanym na papierze, małym do torebki a raczej do portfela zapisać to nic nie planuję.
    Biorę na żywioł, potem będę się wyginać by sprostać. Taka jestem i tak będzie nic tu z planów. Działam zgodnie z fazą Księzyca, cyklem miesiączkowym, wyspaniem lub nie, taką czy inną dolegliwością, odwiedzinami gości i ochotą na to czy tamto.

    Będzie jak będzie!
    Ucałowania na Nowy Rok!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. tryb działania , który opisujesz, jest mi bardzo bliski i pociąga mnie baaaaardzo.... tym niemniej jednak mam przez niego tyły , nawet moje dzieci mają tyły, bo mamusia zapomniała = nie zapisała ,ze właśnie jutro trzeba przynieść do szkoły COS a tu juz 10 wieczór i lekka kiszka...
    ja naprawdę jestem organizacyjnym dyletantem i odrobinka wysiłku mi nie zaszkodzi i każdy pretekst aby zmienić coś na lepsze jest dla mnie dobry:) pewnie jestem jakieś 100 lat za Wami bo nie wyrabiam się z niczym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszko - ale to Dzieci mają pamiętać, żeby Ci przypomnieć :))))
      Ale ogólnie pomysł na organizację jest super, ja często tak zaczynam, a potem po swojemu na huzia-józia działam :)

      Usuń
  17. Jak dla mnie cośki są jak najbradziej w porządku. Ale żeby wyszedł pledzik, to potiwerdzam - trzeba je łączyć w ostatnim okrążeniu. Potraktuj to, co już zrobiłaś, jako rozgrzewkę i do dzieła!
    Co do SMART-a: pomysł z kasowaniem maili wprowadziłam w życie już dawno temu, więc polecam; a na kalendarzu odhaczam wszystkie sesje jogi; inne działania trochę jak u Kankanki - fazy księżyca, cykle i kobiecie przeczucia mają na nie spory wpływ... :)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  18. Mądrze, odpowiednio ambitnie - tak więc czekam z podsumowywania zrealizowanych planów i w te pędy biorę się za realizację swoich (też spisanych w kalendarzu) :-)
    Cośki świetne, czekam na ciąg dalszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pledowe kwadraciki prezentują się bardzo dobrze. Będzie koc jak ta lala. Z postanowieniami bardzo mądra zasada, którą muszę też wprowadzić w życie. Trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  20. ja juz czekam na Twoje nowe gadanie :o) Ja sobie dokladnie rok temu nauczyc sie szydelkiem chociazby kwiatki i... i nic, widocznie nie jestmi az tak do zycia potrzebne skoro stale jest cos innego do zrobienia :o) wszystkiego dobrego Marta w Nowym Roku*

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne kwadraciki. Życzę wytrwałości. Ja też walczę z kwadratami na pled, jestem przy 152 czyli nieco za połową.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja zawsze łączę w ostatnim okrążeniu (zaczepiam jeden element o drugi, mniej więcej w tym samym miejscu) tym sposobem nie trzeba zszywać. wystarczy spruć ostatnie okrążenia, albo zrobić wszystkie kwadraciki ciut większe. kolorki są piękne i pled będzie na pewno super...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy