historia jednego motka

/
43 Comments

    dawno, dawno  temu….  bo tak własnie zaczynają się  wszystkie  porządne  historie , które znam…  w małej  pracowni  na przedmieściu   wielkiego  miasta, przyszedł na świat   motek wełny.  nie był  szczególnie   mały, ani też  szczególnie duży,  po  prostu  taki w sam raz. zaraz  po narodzinach    wykąpano go troskliwie, po czym   rozwieszono w  zacisznym  miejscu ogrodu, aby wysechł  w łagodnych    promieniach   letniego  słońca.  I  kiedy tak sobie wisiał, zaczął rozmyślać nad   sobą I swoim  losem ; po   cóż  przyszedł  na świat?  rozejrzał   się dookoła  I dostrzegł   wokół siebie wiele innych motków.  były takie jak   on: nie za małe, nie za  dużę, takie w sam  raz… ucieszył się, ze  nie  jest  sam jeden, jedyny na tak   wielkim  świecie . I  już, już miał zapytać,  po co oni wszyscy  przyszli na świat, kiedy zdjęła go  nagła trwoga-   inne  motki wyglądały  jak  królowe I królowie ,  lśniący  w słońcu  jak  klejnoty,  cóż    powiedzą,  kiedy  on sam, taki  jeden, jedyny. ośmieli  się    zadać  im   to  pytanie?  milczał więc, kołysząc się w  objęciach  delikatnego  wiatru, a czas   płynął…. czyjeś troskliwe ręce     zwinęły go w węzełek, żeby było mu  wygodnie,   po czym trafił  do   wielkiego pudła,  które miało  być jego nowym  domem.  nie  był tam sam ,otaczało go  wiele  innych  motków, słyszał  Ich rozmowy.  sam jednak  milczał, zastanawiając się  co przyniesie  mu los.

I tak mijały  godziny, dni , miesiące…  nadzieja na  rozwikłanie dręczącej  go zagadki    gasła.
pewnego dnia  coś   uległo zmianie: stał się jaśniej  I przestronniej.  znowu pojawiły się ręce, które   znał już wcześniej.    ich palce   rozpoczęły niecodzienny  taniec, prosząc  aby  przyłączył się do  nich . były tak miłe I  czułe , ze  centymetr  po  centymetrze  podążył za nimi… a kiedy wydawało mi się że    taniec będzie  tak  trwał i trwał w nieskończoność, palce  odrzuciły  go  nagle I gwałtownie .  leżał  teraz na twardym stole, myśląc ,ze wszystko co  dobre  właśnie się   dla niego  skończyło. palce  tańczyły juz inny taniec… prawie całe  jego serce zostało przy nich , ale   niewielka  jego część ,została tu ,  na tym stole, samotna I  opuszczona.  jego świat  własnie się kończył…  pogrążony w czarnych myślach nie  mógł  uwierzyć, kiedy  palce  zbliżyły się  o niego  ponownie I  zaprosiły  do  tańca. jak on teraz  tańczył!  jak wdzięcznie  I lekko…   teraz  był  na powrót  jednością, był  taki szczęśliwy…  ręce   wykąpały  go  ponownie ,  ułożyły  do wyschnięcia… noc minęła  mu  na  rozmyślaniu o  radości,  która stałą się jego  udziałem…  czy to  był własnie cel  jego życia?

kiedy nastał ranek,  ręce pojawiły się znowu .  zabrały go w miejsce , którego nie  znał. postanowił być  dzielnym I rozejrzał  się  uważnie….  ku swojemu zdumieniu  zobaczył… siebie!   tak,  to  był  on, trochę dziwny,  ale  to  on, z całą pewnością!   oszołomiony, nie wiedział , co  ma  o tym   myśleć….  był    niespokojny  I  lekko nieufny… zaczął  sobie nawet  wyobrażać   najgorsze   z rzeczy które  mogłyby go  spotkać, kiedy   doszedł do   niego   z oddali  głos :”jaka ładna  chusta, dziękuję”
I już  wiedział,  I  był szczęśliwy

ależ pojeeeechałam….
DSC06412
DSC06420DSC06424DSC06449
technikalia:  wzór   to  mój wcześniejszy Moment  , włóczka  to  100 gramów  BFL 4-ply superwash ,   azurowa wstawka -   około 25 gramów   Sock’a .  obie włoczki z    mojej  Zagrody,  druty  Prym nr 4


You may also like

43 komentarze:

  1. ...mniammm ...sliczny kolor :)))
    ...przygarnelabym z miloscia taka chuste :)))

    ..alez ten motek mial przezycia ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne w tym kolorku było to ,ze pełnię swoich możliwości pokazał dopiero w chuście.... motek by ładny, przyznaję, ale tak naprawdę zauroczył mnie podczas dziergania

      Usuń
  2. Jaka śliczna bajka:)))I jakie szczęśliwe zakończenie:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne to :))) chusta też piękna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) mnie natomiast od dawna interesuje Twój avatar - to Twój zwierz prawdziwy?

      Usuń
    2. Si, to Świętej Pamięci Fisiowa, moja króliczyca, teraz mam kolejną Klusełkę ;) króliki są świetne ;)

      Usuń
    3. Karolina męczy nas już od pól roku o królika ... pieniądze z tygodniówek odkłada... zaczynam przyzwyczajać się że właściwie to pożyteczny zwierz - i robi dobry nawóz do ogrodu:)

      Usuń
    4. Klusełka to super imię dla takiego słodziaka:))))

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. wyjątkowo zadwolona z zycia dzisiaj jestem, więc tak mi się " grafomańsko ulało"

      Usuń
  5. Pięknie napisane, pięknie wydziergane ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczna historia :)). Aż pomyślałam ciepło o moich samotnych motkach, leżących w pudłach i czekających na swoją kolej ;)).
    Chusta piękna - ma cudne kolory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak własnie myślę o tych motkach .. i myślę,ze nie dam rady przerobić wszystkich, ze mam za dużo, a jakoś rozstać się z nimi nie mogę
      dziękuję:)

      Usuń
    2. Eh, mam to samo. Tyyyle kilogramów włóczek, ciągle nowe dochodzą, coraz więcej, wciąż za dużo, ale rozstac się nie można... ;)
      Z tym, że jeszcze tak nie myślałam o swoich motkach:) Może powinnam???

      Usuń
  7. Ależ opowiastka! (zbyt prawdziwa, żeby ją bajką nazwać), aż łezka wzruszenia w oku się kręci ;)
    A chusta piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to bajka "na motywach" - prawie wcale nie widać, prawda? ;)))

      Usuń
  8. bardzo ciepla historia i sliczna chusta./...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolor tej chusty uroczy. Niebieski to mój ulubiony kolor, uwielbiam go w różnych odcieniach. Chusta po prostu piękna. I jak pięknie opowiedziana historia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) a zdradzę na ucho ,ze najbardziej cieszę się, ze udało mi się ufarbować Sock'a na pasujący do całości turkus, prawie identyczny przewija się w całośći włoczki

      Usuń
  10. Jest zachwycająca, nie lubię niebieskości ale chysta jest prześliczna...

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaach... Idealna opowieść do tak idealnie kolorowej chusty.... :)) Wow :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudna opowieść! I chusta oczywiście . Marta,czy ja Ci mówiłam już,że jesteś bardzo utalentowaną osobą?? I ZA SKROMNĄ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówiłaś, mówiłaś...i to tak często ,ze cud prawdziwy ,ze we łbie mi się nie przewróciło:)))

      Usuń
  13. No żesz, Andersen by tego nie wymyślił ;-) I jaki piękny koniec tej opowieści :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaintrygowałaś , mnie - muszę sprawdzić, cy andersen nie wymodził czegoś o wełnie.... na razie musimy zmierzyć się z "psem ,który jeździł koleją'" , gdzie koniec nie był zadowalający jak dla mnie

      Usuń
  14. piękna i rozczulająca historia z pięknym niebieskim zakończeniem;)...ciekawe czy moje motki myślą tak samo – choć sama ich nie wskrzesiłam? miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one na pewno tak myślą : zwłaszcza te pojedyncze , bez towarzystwa współbraci:)

      Usuń
  15. Uwielbiam happy endy. No i ładne motki :)
    Piękna chusta!

    OdpowiedzUsuń
  16. hmmmmmmmmmmmmmmmm czysta poezja :))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ho, ho... miło mi, ze Cię zainteresowałam trochę swoimi wytworami:)

      Usuń
  17. To się nazywa harmonia: piękna opowieść, piękne motki, piękna chusta - pięknie jest chcieć i umieć cos pieknego zrobić. Pieknie jest zachwycic sie, co za każdym razem tutaj zdarza mi się. Pięknie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak pięknie napisałaś:) dziękuję:)

      Usuń
  18. ubawiłaś mnie swoja opowieścią,prawdziwa z Ciebie bajkopisarka a i chusta bajeczna:)

    OdpowiedzUsuń
  19. No, proszę ja Ciebie :) Pięknie to napisałaś :) Powinnaś książki pisac. Nit lepiej nie opisałby takiej historii :) Brawo!
    A chusteczka prześliczna! TAKIE wełenki nie potrzebują wymyślnego wzoru :) ...I ten kolor energetyczny... Super!

    OdpowiedzUsuń
  20. Próbowałam ubrać swój zachwyt nad opowiadaniem i chustą w słowa...
    nie wiem, które z nich jest piękniejsze, każde uderza w cieniutką artystyczną strunę we mnie i sprawia, że one drgają. Piękne, wyjątkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapraszam do mnie - po wyróżnienie:) Ciekawa jestem Twoich odpowiedzi:)
    http://violetowewloczki.blogspot.com/2013/02/wyroznienie.html

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy