chwilowa silna wola

/
27 Comments

 

…czyli    wyrabiamy resztki. 

już  jakiś czas  temu okazało się , że   nawet  te łądne  kartonowe pudła  z  Leroy   mają  swoją pojemność… ale  czy to  dało  mi do  myślenia ?  czy to mnie  zraziło?  czy skłoniło do refleksji?   no  gdzieżby!  kierując  sie   swoistą logiką    przeniosłam   kartony do  garderoby,   bo  stoi toto   puste…  ja   tam  nie zaglądam, to  nie denerwuję się nadaremnie.   w  kanciapie zrobiło   się zatem   wolne  miejsce    - ustawiłam  więc  koszyk  wiklinowy   na  przydasie  wszelkiego  rodzaju… bo to ładne I pożyteczne  będzie… 

domyślacie się  już dalszego  ciagu?

tak,  z koszyka  wysypują się  motki…   głównie końcówki  z farbowań, które  trzymałam   na  wszelki wypadek , jak również dlatego, że w  chwili  , kiedy  je tam   odkładałam ,  widziałam  w nich   czapki ,szaliki,  skarpety    itp.   I  ja miałam  te   czapki,  szaliki, skarpety   wydziergać . w końcu  lubię , czyż nie ?

I jak   to się  już tak  ostatecznie    wysypało ,  ogarnęły  mnie wyrzuty  sumienia … że   leń, że  wariatka …  I inne  takie raczej nieprzyjemne

no to się wzięłam, to się zawzięłam :  wyciągnęłam  motek   amarantowego  Deliciousa .  zaczęłam dziergać  tunikę dla  Ali.

w okolicy  brzuszka   rozczuliłam się  jakie  to   mam  duże dziecko    I że   jeden  motek   to  jednak mało…. potrzebny kolejny  amarantowy.   nic z tego ,   amarantu  brak!    na szczęście   napatoczyła mi   się popielata Baśka .   pasowało   pod względem  grubości, zatem    nie rozpraszam  sie,  dziergam , dziergam, dziergam ….

udało sie! 

dwa motki  przetworzone!

DSC09226DSC09229DSC09230



You may also like

27 komentarzy:

  1. Śliczną masz córcię a i tunika piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna tunika! A Modelka-piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w obu przypadkach zrobiłam , co w mojej mocy;)

      Usuń
  3. Tunika jest świetna. Sesja zdjęciowa bardzo udana. Modelka wspaniała. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuę:) udao mi się ubłagać Małą, zeby posiedziała przez chwile spokojnie tuż przed wyjściem do szkoły...

      Usuń
  4. tunika ciepla na pewno sie przyda w garderobie mlodej Damy :)
    ...kolory bardzo iliganckie :)
    ...ze tez mi takie resztki nie wypadaja ;):)))
    ...pozdrawiam cieplo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. olśniło mnie z tuniką, bo Małą nie chce nosić polarów. a bluzeczka to jednak trochę za mało na nasze chłodki... niestety
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie spojrzałam na tuniczkę ,bo modelka taka piękna !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wyszło pięknie . córcia ci juz o jeden motek urosła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obie rosną jak na drożdzach... przy okazji, zeby było sprawiedliwie , robię podobną tunikę dla Karoliny , ta to pewnie o jakieś dwa urosła - na bank:)

      Usuń
  8. No i mnie melancholia wzięła, że poza mną już dawno czasy, o których piszesz... pourastały te moje chłopaki do samego nieba, i te resztki to może ledwo wystarczają na skarpety w rozmiarze 46....
    A tuniczka i modelka słodkie- stawiam jednak na uśmiech modelki:)
    pozdrawiam
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli tak urośli - znaczy z dobrego materiału:)) a skarpety jak znalazł na Mikołajki, moje fruźki chciałyby mieć takie wielgachne skarpety:)
      pozdrawiam

      Usuń
  9. To się nazywa wykorzystanie resztek!!!! Śliczna tunika!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniała tunika :-) Idealna! A Twoja córcia ślicznie wygląda w tych kolorach.
    Idealne wykorzystanie resztek ;-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ten etap zycia kobiety, kiedy liczy sie tylko róziowy... a im bardziej róziowy, tym lepszy:)

      Usuń
  11. Piękna tunika! Ja mam to samo - właśnie wyrabiam resztki włóczek, chociaż słowo "resztki" jest tu raczej niewłasciwe - powinno być "zapasy włóczek". I dokładnie jest tak, jak u Ciebie - gdy już wyrobię motek to nagle w połowie robótki okazuje się, że jeden motek nie wystarczy, że trzeba coś dołożyć, a tego "cosia" - o zgrozo - nie mam! No bo nic nie pasuje... I co robię? No po prostu zamawiam pasujący motek, a oprócz niego kilka innych... I tak chyba już do śmierci będę wyrabiać te motki...
    Pozdrawiam cieplutko,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, mam tak samo:) ale na moje własne nieszczęście przecież sklep z wełną, więc i zamawiać nei muszę. zginę marnie któregoś dnia, jeśłi wcześniej nie zbankrutuję:)

      Usuń
  12. Nic dodać, nic ująć. Po prostu pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tak, cudnie jest robić małe ciuszki :-) Jeszcze mam to szczęście, że zużywam mikroskopijne ilości włóczek :-D
    Ala pięknie wygląda w nowej tunice!

    OdpowiedzUsuń
  14. cudne, oj cudnie :) a kiedy trochę podrośnie, będzie jeszcze lepiej , bo maluchy jak chyba rzadko kto doceniają fakt ,ze mamunia robi coś specjalnie dla nich... sama słodycz

    OdpowiedzUsuń
  15. I z czystym sumieniem można ewentualnie kupić dwa nowe ! A jaka satysfakcja że jednak coś ubywa i jeszcze ciuch jest:-))) Niech żyje silna wola chwilowa. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  16. swietny efekt! ja tez ostatnio staram sie przerabiac zapasy...

    OdpowiedzUsuń
  17. Piekna tuniczka Ci wyszła. Sięgaj po kolejne niteczki :-)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy