…znaczy-  ku wiośnie.   
zatem ,  zgodnie z  moją   osobisto-logiczną    tradycją   mogę   pokazać    nową czapkę  zimową…  Rosebud.     trochę  na przekór, bo  z wiosną   to trochę   jak  z wodą w  czajniku:  kiedy  patrzysz , gotuje  się  całą   wieczność…  nastawiam się  zatem  na noszenie  czapki. w każdym  przypadku   będę  wygrana: albo  odłożę  ją  szybko  do szafy  I będę   cieszyć się   pogodą, albo  będę  cieszyć się czapką, a moje  zatoki  pokochają  mnie  przeogromnie 
DSC06686DSC06667DSC06682
czapkę  wydziergałam  z e  100 gramów  Merino  Ulubionego,  druty nr 4.   po  zakończeniu ściągacza nie zmieniałam  drutów na większe  i nie dodawałam  oczek , żeby  uniknąć    “efektu  pieczarki” (uchroniła  mnie  przed tym Ewa-Konewa, która  zechciała podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami z dziergania  tego wzoru)
jestem więc   gotowa   na każdą   ewentualność,
ale
to  jeszcze  nie koniec:
Viola wezwała  mnie do tablicy…
1. Który okres w swoim życiu uważasz za lepszy - obecny, czy czasy młodości.

- stanowczo I zdecydowanie:  obecny.  coraz rzadziej  przeglądam się w  oczach  innych  ludzi, coraz rzadziej  muszę coś  udowadniać… to miłe…
2. Jedna miłość na całe życie, czy też "każda miłość jest pierwsza"?
  myślę, że  kiedy ma się szczęście I  trafi się na właściwego człowieka, to  jest szansa, ze uczucie przetrwa całe życie.  a kiedy ma  się  jeszcze większe szczęście ,  znajdzie się   go  wcześniej  niż przed   70-siątką….

3. Morze, czy góry - gdzie lubisz wyjeżdżać na wypoczynek?
ha! nie  lubię wyjeżdżać.   kiedy  życie mnie przymusi, wytrzymam  może  ze  cztery dni I  jestem  gotowa do powrotu….  ale  łatwiej  wytrzymać mi nad  morzem….
4. Domatorka czy globtroterka - czyli relaks we własnym ogrodzie czy podróże sprawiają Ci więcej radości.
stanowczo I zdecydowanie:  relaks we własnym ogrodzie

5. Nowinki techniczne czy przywiązanie do tradycji - gonisz za gadżetami, masz najnowszego notebooka, jesteś przyssana do FB, czy też wystarcza Ci stary model komórki, sprawdzony wysłużony aparat fotograficzny i nie lubisz uczyć się obsługi coraz to nowszych programów komputerowych?
przywiązanie do tradycji: telefony, komputery, aparaty wymieniam, kiedy  wyzioną ducha – staram się nie produkować zbędnych  elektrośmieci.  
6. Kawa na mieście z przyjaciółką czy spotkanie w domu przy ciachu i w fotelu?
w  domu przy domowym ciachu

7. Politykę omijasz z daleka, czy też lubisz wiedzieć, co w trawie piszczy?
lubię -   a  nawet pasjonuję     I ciągle mnie  zdumiewa….
8. Powieść czy poezja - co lubisz bardziej czytać?
częściej   czytam  powieści, ale słowo w  poezji ma wyjątkową moc…

9. Rock czy poezja śpiewana - czyli jaka jest Twoja ulubiona muzyka?
najwięcej  serca mam  do bluesa  I  jazzu, ale wychowałam się na  rocku, wiec  mam   do niego szczególny sentyment . a w  ogóle to mam  pierwszy stopień  umuzykalnienia :  kiedy grają , to  słyszę….

10. Grzeczna i poukładana, czy szalona i nieprzewidywalna? Jaka jesteś?
raczej  grzeczna …  spokojny ze mnie człowiek

11. Praca na etacie, czy sama wolisz być sobie szefem?
najważniejsze  dla mnie to   mieć  pracę , którą  się  lubi…    a  ja akurat  lubię swoją  pracę  równięz dlatego, że    nie  jestem  trybikiem , który ma   być  naoliwiony na wysoki połysk I pracować  bezbłędnie.. udowadniając zawsze  i  wszędzie, że spełnia wszystkie  zalecane    przez  firmę  standardy... nie  trza było  do  korporacji iść:))))

    dawno, dawno  temu….  bo tak własnie zaczynają się  wszystkie  porządne  historie , które znam…  w małej  pracowni  na przedmieściu   wielkiego  miasta, przyszedł na świat   motek wełny.  nie był  szczególnie   mały, ani też  szczególnie duży,  po  prostu  taki w sam raz. zaraz  po narodzinach    wykąpano go troskliwie, po czym   rozwieszono w  zacisznym  miejscu ogrodu, aby wysechł  w łagodnych    promieniach   letniego  słońca.  I  kiedy tak sobie wisiał, zaczął rozmyślać nad   sobą I swoim  losem ; po   cóż  przyszedł  na świat?  rozejrzał   się dookoła  I dostrzegł   wokół siebie wiele innych motków.  były takie jak   on: nie za małe, nie za  dużę, takie w sam  raz… ucieszył się, ze  nie  jest  sam jeden, jedyny na tak   wielkim  świecie . I  już, już miał zapytać,  po co oni wszyscy  przyszli na świat, kiedy zdjęła go  nagła trwoga-   inne  motki wyglądały  jak  królowe I królowie ,  lśniący  w słońcu  jak  klejnoty,  cóż    powiedzą,  kiedy  on sam, taki  jeden, jedyny. ośmieli  się    zadać  im   to  pytanie?  milczał więc, kołysząc się w  objęciach  delikatnego  wiatru, a czas   płynął…. czyjeś troskliwe ręce     zwinęły go w węzełek, żeby było mu  wygodnie,   po czym trafił  do   wielkiego pudła,  które miało  być jego nowym  domem.  nie  był tam sam ,otaczało go  wiele  innych  motków, słyszał  Ich rozmowy.  sam jednak  milczał, zastanawiając się  co przyniesie  mu los.

I tak mijały  godziny, dni , miesiące…  nadzieja na  rozwikłanie dręczącej  go zagadki    gasła.
pewnego dnia  coś   uległo zmianie: stał się jaśniej  I przestronniej.  znowu pojawiły się ręce, które   znał już wcześniej.    ich palce   rozpoczęły niecodzienny  taniec, prosząc  aby  przyłączył się do  nich . były tak miłe I  czułe , ze  centymetr  po  centymetrze  podążył za nimi… a kiedy wydawało mi się że    taniec będzie  tak  trwał i trwał w nieskończoność, palce  odrzuciły  go  nagle I gwałtownie .  leżał  teraz na twardym stole, myśląc ,ze wszystko co  dobre  właśnie się   dla niego  skończyło. palce  tańczyły juz inny taniec… prawie całe  jego serce zostało przy nich , ale   niewielka  jego część ,została tu ,  na tym stole, samotna I  opuszczona.  jego świat  własnie się kończył…  pogrążony w czarnych myślach nie  mógł  uwierzyć, kiedy  palce  zbliżyły się  o niego  ponownie I  zaprosiły  do  tańca. jak on teraz  tańczył!  jak wdzięcznie  I lekko…   teraz  był  na powrót  jednością, był  taki szczęśliwy…  ręce   wykąpały  go  ponownie ,  ułożyły  do wyschnięcia… noc minęła  mu  na  rozmyślaniu o  radości,  która stałą się jego  udziałem…  czy to  był własnie cel  jego życia?

kiedy nastał ranek,  ręce pojawiły się znowu .  zabrały go w miejsce , którego nie  znał. postanowił być  dzielnym I rozejrzał  się  uważnie….  ku swojemu zdumieniu  zobaczył… siebie!   tak,  to  był  on, trochę dziwny,  ale  to  on, z całą pewnością!   oszołomiony, nie wiedział , co  ma  o tym   myśleć….  był    niespokojny  I  lekko nieufny… zaczął  sobie nawet  wyobrażać   najgorsze   z rzeczy które  mogłyby go  spotkać, kiedy   doszedł do   niego   z oddali  głos :”jaka ładna  chusta, dziękuję”
I już  wiedział,  I  był szczęśliwy

ależ pojeeeechałam….
DSC06412
DSC06420DSC06424DSC06449
technikalia:  wzór   to  mój wcześniejszy Moment  , włóczka  to  100 gramów  BFL 4-ply superwash ,   azurowa wstawka -   około 25 gramów   Sock’a .  obie włoczki z    mojej  Zagrody,  druty  Prym nr 4
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy