… za parę  chwil   będzie   można nazywać  to  antykiem.   przypomniało  mi się, bo tak jakoś  zimnawo jest  juz wieczorami…  będzie  zatem o pledzie …

uszyłam   I  “oddałam  do  uzytku” w   styczniu, o  zgrozo, sklerozo I  leniozo ! 
pocieszam się trochę, ze  może dobrze się stało, ze tak  długo z tym zwlekałam, bo   przy  okazji   widać ,   jak    taki  pled   wygląda   po  paru miesiącach  intensywnego uzytkowania    przez   dzieci , psa kota I królika .  prany często.  prany bez   sentymentów I  rozczulań w pralce, przy użyciu   zwykłego  proszku  do prania  (tylko   nie  odwirowuję zbyt mocno, zeby   nie był  zanadto  pognieciony,  bo   dodatkowe prasowanie  jakoś mnie odstręcza )

stan obecny:

DSC08641
  DSC08640

a  to zdjęcie  ze stycznia:

DSC06164

chyba nie jest  źle …

pled    uszyty   jest głównie   z  bawełny kupionej  na  allegro, nie wiem czy   była  polska  , czy  nie  , w każdym  razie  miała  bardzo  fajną cenę w  porównaniu z      typowymi  bawełnami  patchworkowymi .   spód   zrobiłam z   materiału z  Ikei (miały być zasłonki   do kuchni, ale  koncepcja , jak zwykle zmieniała   mi się na  bieżąco)

Odnośnie  zmienności  koncepcji :    zaplanowałam uszycie    wzoru  Chinese Coin 
uwielbiam  połaczenie  rózu  I brązu…   okazało się  jednak, ze  szyć się  chce, ale   brązu   mam  zbyt  mało…  a  jakoś  tak    bezkaśna   byłam , to uszyłam  tak jak mi  wychodziło. 

kiedyś  uszyję  I  Chinese … 
...ale to  potem  , bo teraz czeka na pikowanie  kołdra dla Karolinki:   muszę ją  jeszcze trochę   lepiej   pofastrygować  (można   tak   powiedzieć ?  jest takie  słowo?)  I do dzieła !


DSC08627


aha, przewinęłam też  wełnę na  ciepłe skarpetki…
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy