wciągnieta w resztki bez reszty…

/
24 Comments

dziergam  słupki, dziergam  i  jeszcze raz dziergam…   chałupa w stanie  mocno niewyjściowym,  rodzina   nauczona doświadczeniem   próbuje  ogarniać  się   samodzielnie…
ale
już niedługo bedę   finiszować .
oto  zdjęcia  z   wczorajszego  wieczoru:

DSC00709

DSC00714

DSC00715


jestem z  siebie  bardzo  zadowolona,   ponieważ    udało  mi się  wykorzystać   do tego  projektu  całkiem pokażną    ilość     zapomnianych, resztkowych    włóczek  (kupowanych     w zamierzchłych   czasach, kiedy     włoczkowo-dzierganiowy   hyś   był  jeszcze w stadium  rokującym  na     wyleczenie)   
poddałam utylizacji około 400  gramów   włoczki  Nicky  oraz  300   czarnej  mieszanki nieznanego pochodzenia, ot   skleroza.

w moim  przypadku to  całkiem  ładny wynik   służący zmniejszeniu wyrzutów sumienia…

I coś mi się  wydaje ,ze tych  kocyków to   Wam  jeszcze trochę pokażę….
Smile
a potem  to  juz będę się   tylko tarzać w  moich ukochanych  wełnach


You may also like

24 komentarze:

  1. Cudny pled :-) Prześliczne kolory.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) następny będzie bardziej kolorowy - mam w głowie plan na wykorzystanie mniejszych resztek

      Usuń
  2. piękny w moich ulubionych kolorach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) i ja uwielbiam turkus w połaczneiach z cerną albo szaroscią... brąz tez bywa niekiepski

      Usuń
  3. Zawsze twierdziłam, że robienie na szydełku to samo dobro- szybko przybywa, dużo zużywa i jeszcze satysfakcję człowiek ma :))) Nie mówiąc o czystej radości. Ale nie łudź się, włóczkocholizm to nieuleczalny raczej jest :))) Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieuleczalnt to fakt.... ale ogrom mojego obłędu dotarł do mnie dopiero podczas remontu, kiedy trzeba bylo te kartony wynosic... Panowie patrzyli na mnie co najmniej dziwnie , bo Radek to uz nic nie mówi....
      i przyznaję Ci rację, szydełko jest baaardzo fajne... a kiedy nabiorę wprawy to będzie cudnie .. bo na razie to nawet trzymam to szydło jak sierota i dziubię jak kos raczej niz jak rasowa dziewiarka ...ale i tak jestem zadowolona :) pozdrawiam

      Usuń
    2. Jezu, mam nadzieję,że mój nie zobaczy ile tego tak naprawdę mam :)))) Oddałby mnie do psychiatryka jak nic!

      Usuń
    3. w razie remontu, albo innego zdarzenia losowego zawsze proponuj, ze sama spakujesz..... i opisuj szyfrem:)

      Usuń
  4. Tak, to jest niestety choroba nieuleczalna :) Kocyk wygląda pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to w sumie jeden ze zdrowszych nałogów... a podobno każdy mieć jakiś musi...

      Usuń
  5. Zupełnie jakbym czytała o sobie :)
    Pozdrawiam
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkie w gruncie rzeczy jesteśmy takie same.... i dobrze !

      Usuń
  6. W takim przypadku chalupa jest w stanie bardzo wyjsciowym. Bierzesz kawe, robotke, wychodzisz i _dokladnie_ zamykasz za soba drzwi :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i boisz się wrócić...zeby się nie zabić w drodze do łazienki albo kuchni... kto przy zdrowych zmysłach narażałby swoje zdrowie;) podoba mi się ta optyka, ze tak powiem:)))

      Usuń
  7. Piękny kocyk, koncepcja z wyrabianiem zapomnianych włóczek w kocyk bardzo mi się podoba, chyba też muszę poczynić odpowiednie kroki w tym kierunku, pozdrawiam i zapraszam do mnie na Candy.
    sploooty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hi, I love your craft, is beauty, I love a colors, I follow your blog, hugs from Brazil.
    Visit my blog - Tita Carré - free patterns crochet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you:) I've just visited your blog - it's amazing . I'm going to try "princesas" as soon as I can - thank you for sharing

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me

Instagram

Translate

Obserwatorzy